Misjonarka prowadząc "nielegalną praktykę lekarską" mogła doprowadzić do śmierci ponad stu dzieci

Świat
Misjonarka prowadząc "nielegalną praktykę lekarską" mogła doprowadzić do śmierci ponad stu dzieci
Materiały "Serving His Children"

Renee Bach wyjechała do Afryki, gdy miała 20 lat i założyła w Ugandzie organizację wspierającą niedożywione dzieci. Kobieta nie miała wykształcenia medycznego, jednak przez lokalną społeczność traktowana była jako "biały lekarz". - Często nosiła stetoskop na szyi – zeznała jedna z wolontariuszek. Misjonarka oskarżona jest o działania, w wyniku których ginęły dzieci. Mogła być ich nawet setka.

Renee Bach jako 20-latka wyjechała z rodzinnej Wirginii i przeniosła się do Ugandy. Wcześniej kobieta spędziła tam 10 miesięcy na misji.

 

W 2009 roku Bach założyła chrześcijańską organizację non-profit "Serving His Children", w południowo-wschodniej Ugandzie. Najpierw zapewniała bezpłatne posiłki potrzebującym rodzinom, a następnie zaczęła oferować bezpłatne leczenie szpitalne i ambulatoryjne.

 

Bach nie była jednak lekarzem, lecz 20-letnią absolwentką liceum bez wykształcenia medycznego, a jej ośrodek nie był szpitalem. Co więcej, w tym czasie nie zatrudniał ani jednego lekarza.

 

Oskarżenia wobec "białej lekarki"

 

Telewizja ABC News dotarła do dokumentów sądowych, które szczegółowo przedstawiają zarzuty wobec Amerykanki. Wśród nich są zeznania dwóch matek, które twierdzą, że ich dzieci zmarły na skutek działań Bach. Są również oświadczenia byłych pracowników i wolontariuszy.

 

Bach zarzuca się wykonanie bez doświadczenia takich zabiegów jak transfuzja krwi i zakładanie cewników dożylnych, lekceważenie protokołów sanitarnych i próba zdiagnozowania pacjentów, u których często występowały objawy związane z poważnymi chorobami, takimi jak HIV i AIDS.

 

Swoją niekompetencją kobieta miała doprowadzić do śmierci 105 dzieci.

 

- Często nosiła stetoskop na szyi i była świadoma, że znana jest w społeczności jako "biały lekarz" – oświadczyła jedna z wolontariuszek, współpracujących z Bach.

 

"Proces jest bardzo potrzebny"

 

Pozew przeciwko Bach został złożony przez grupę o nazwie Women's Probono Initiative oraz dwie matki: Gimbo Brendy i Kakai Annet. Sprawa stała się też przedmiotem międzynarodowej dyskusji.

 

Według doniesień medialnych, Amerykanka ma usiąść na ławie oskarżonych w styczniu 2020 roku.

 

Primah Kwagala, prawniczka reprezentująca obie matki mówi, że ten proces jest bardzo potrzebny, ponieważ rodziny zmarłych dzieci zasługują na sprawiedliwość. Tłumaczy również, że sprawa jest jednak o wiele ważniejsza. 

 

– Wyobraź sobie, że 20-letnia Ugandyjka wyjechała do USA i w taki sam sposób "leczyła" ubogie amerykańskie dzieci. Zostałaby oskarżona i już byłaby za kratkami – mówi Kwagala.

 

Prawnik Amerykanki, David Gibbs, zaprzecza zarzutom i zapewnia, że jest niewinna.

 

Gibbs, który jest prezesem National Center for Life and Liberty, chrześcijańskiej grupy rzeczników prawniczych z Florydy, powiedział również, że organizacja jego klienta zapewnia "wysokiej jakości opiekę zgodną z krajowymi wytycznymi i pod nadzorem Ministerstwa Zdrowia w Ugandzie".

las/msl/ ABC News, CNN, Fakt

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze