"Paszkwil". Kołodziejczak zaprzecza, by żądał po 100 tys. zł wpłat na kampanię od "jedynek" Zgody

Polska

- To paszkwil, kłamstwo, które ma zniechęcić młodych ludzi do mnie - tak w "Punkcie Widzenia" Michał Kołodziejczak z AGROunii skomentował wysunięte pod jego adresem zarzuty, jakoby żądał, aby wszystkie "jedynki" na listach partii Zgoda dokonały wpłat na kampanię sięgających 100 tys. zł.

- 100 tys. zł to maksymalna kwota, jaką może wpłacić kandydat na własną kampanię. Ktoś chce robić sensację z oczywistych informacji, to nienormalne. To paszkwil, który ma zniechęcić młodych ludzi do mnie - powiedział Kołodziejczak w Polsat News. 

 

Pytany, dlaczego ktoś może tego chcieć, odpowiedział: "bronią się". - Ludzie, którzy mają problem z różnego rodzaju używkami, będą różnych argumentów używać. Zgoda została utopiona w kieliszku wódki, ale kulisy muszą pozostać kulisami - powiedział. Więcej na ten temat oraz o rozstaniu Kołodziejczaka z partią Zgoda napisaliśmy tutaj.

 

Małgorzata Świtała zapytała swojego rozmówcę, czy dołączy do Konfederacji, jak głosi komunikat Zgody. - Mamy kilka propozycji. Środowisko agroUnii może startować z kilku list. Żadne rozmowy z komitetami nie zostały doprowadzone do końca. Na pewno Konfederacja też by chciała byśmy startowali z jej list - odparł Kołodziejczak. 

 

Partia Zgoda wydała w czwartek oświadczenie przekazując, "ze względu na pomówienia, które pojawiły się mediach jesteśmy zmuszeni sprostować nieprawdziwe informacje. Informujmy, że 5 sierpnia (5 dni po konferencji prasowej o projekcie "ZGODA"), P. Michał Kołodziejczak poinformował nas (na spotkaniu w Warszawie), że nie będzie kandydował z list KW ZGODA. Spodziewaliśmy się tego, ponieważ dotarły do nas informacje, iż prowadzi rozmowy z Konfederacją nt. startu w wyborach z tego ugrupowania". 

 

"Uważamy, że z pierwszych miejsc mają prawo startować nie tylko bogaci"

 

"Do rozpadu wspólnego projektu ZGODA przyczyniły się również dwie istotne sporne kwestie. P. Michał żądał, aby wszystkie »jedynki« dokonały wpłat na kampanię sięgających 100 tys. zł. W przypadku okręgów o mniejszej ilości mandatów mogłyby to być mniejsze kwoty, ale próg miał być postawiony dla wszystkich. Nie mogliśmy zgodzić się na stawianie tak wysokich wymagań dla »jedynek«, gdyż oznaczałoby to rezygnację wielu wartościowych ludzi, którzy nie byliby w stanie zapłacić takiej sumy. Ponadto zadanie znalezienia w tak krótkim czasie 41 osób, które zainwestują duże pieniądze w świeży projekt, naszym zdaniem było nieosiągalne. Uważamy, że z pierwszych miejsc mają prawo startować nie tylko bogaci, ale także zwykli obywatele. Drugą zasadniczą kwestią, która nas poróżniła z P. Kołodziejczakiem był »program partii«. Gdy spotkaliśmy się dzień przed konferencją prasową z przygotowaną przez nas propozycją tzw. fundamentów zgody usłyszeliśmy, że nie należy publikować nigdzie programu ZGODY, a jedynie zgrabnie żonglować hasłami, takimi jak np. »budowanie mieszkań«., »zdrowa żywność«, czy »rolnictwo kołem zamachowym gospodarki«, aby tymi ogólnikami przyciągnąć jak najwięcej wyborców. Ponieważ pragnęliśmy budować wspólny projekt, to zgodziliśmy się na użycie tych haseł pod warunkiem dopisania przynajmniej jednego/dwóch zdań wyjaśnienia, tłumaczących co kryje się pod danym sloganem."

 

Dodano, że pomimo odejścia Kołodziejczaka  zarząd partii podjął decyzję o "podjęciu próby rejestracji list". 

 

 

ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze