"Ideologia LGBT to nawoływanie do jawnogrzesznictwa". Bortniczuk w "Śniadaniu w Polsat News"

Polska

- Nie widzę w tym nic specjalnie kontrowersyjnego - powiedział poseł Porozumienia (klub PiS) Kamil Bortniczuk, pytany o słowa abp Jędraszewskiego o "tęczowej zarazie". - Arcybiskup mówił nie o ludziach konkretnych, ale o ideologii, o wojnie ideologicznej, którą toczymy (...) Ideologia LGBT to nawoływanie do jawnogrzesznictwa, do afirmacji grzechu - dodał.

W czwartek 1 sierpnia abp Jędraszewski wygłosił kazanie w bazylice Mariackiej z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

 

- Czerwona zaraza już po naszej ziemi na szczęście nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, nasze serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha - neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa - mówił metropolita krakowski. 

 

"Nawiązał do komunizmu, a przecież komunistów mamy"

 

Prowadzący "Śniadanie w Polsat News" Dariusz Ociepa zapytał Kamila Bortniczuka (Porozumienie, klub PiS), czy podpisałby się pod słowami o tęczowej zarazie.

 

- Tak i nie widzę w tym nic specjalnie kontrowersyjnego, co powiedział biskup w tym kontekście i mam dowód na to z wnioskowania logicznego wyprowadzony, że arcybiskup mówił nie o ludziach konkretnych, bo to kapłanowi by nie wypadało, ale o ideologii, o wojnie ideologicznej, którą toczymy - odpowiedział poseł. - Ideologia LGBT to nawoływanie do jawnogrzesznictwa, do afirmacji grzechu. Co miał powiedzieć arcybiskup? - dodał.

 

Bortniczuk wyjaśniał, że abp Jędraszewski "nawiązał do czerwonej zarazy, czyli do komunizmu i powiedział, że jej już na naszej ziemi nie ma, a przecież komunistów mamy, obecny tutaj pan przewodniczący (SLD Włodzimierz - red.) Czarzasty powiedział niedawno, że jest komunistą. Więc komuniści po naszej ziemi chodzą".

 

Kończąc wypowiedź Bortniczuk życzył zdrowia Czarzastemu podkreślając, że hierarcha nie może pochwalać nawoływania do grzechu. 

 

"Mam na imię Rafał i nie jestem ideologią"

 

Joanna Mucha (PO) powiedziała, że była na jednym ze zgromadzeń w Lublinie i jeden z jego uczestników powiedział: "Mam na imię Rafał i nie jestem ideologią".

 

- Myślę, że od tego trzeba zacząć. To są żywi, prawdziwi ludzie którzy pod hasztagiem "jestem LGBT" postanowili ujawnić swoje wizerunki - powiedziała posłanka. - To są młodzi ludzie, którzy są zaszczuwani - dodała.

 

Dopytana przez prowadzącego czy słowa arcybiskupa to element przyzwolenia, powiedziała: "Jest to przyzwolenie z jednej strony z partii rządzącej, z drugiej strony z Kościoła bo Kościół powinien głosić miłość, a nie nienawiść".

 

"Potrzebna praca wewnętrzna"

 

Marek Sawicki (PSL) powiedział natomiast, że od arcybiskupa oczekiwałby "kolejnego kroku". 

 

- Jak Kościół, jak my katolicy powinniśmy pracować z ludźmi, także o orientacji homoseksualnej, bo oni także są w naszym Kościele, to są członkowie często naszych rodzin. Nie stygmatyzujmy, nie wykluczajmy, a pracujmy. Być może gdybyśmy my, jako Kościół katolicki dołożyli więcej starań do tej pracy wewnętrznej w rodzinie, to te osoby nie musiałyby szukać afirmacji na ulicy, w marszach - dodał.

 

"Czyn homoseksualny jest grzechem"

 

Mirosława Stachowiak-Różecka (PiS) zacytowała Katechizm Kościoła Katolickiego, który w jednym ze swoich punktów mówi o szacunku do osób homoseksualnych. Następnie dodała: "Kościół potępia czyny homoseksualne, czyn homoseksualny jest grzechem, natomiast absolutnie nie potępia osób homoseksualnych".

 

Jak podkreśliła, potępiła "jakąkolwiek agresję stosowaną wobec kogokolwiek pod jakimkolwiek pretekstem".

 

- Mówimy o ideologii i tak rozumiem słowa arcybiskupa, bo mamy z tym do czynienia już od początku wieku. Jeżeli krytykujemy "tęczową zarazę" to tak, jakbyśmy mówili, że opozycja czy "Solidarność", walcząc z PZPR-em i z komunizmem, walczyła z robotnikami. Nie, nie walczymy z osobami homoseksualnymi tylko z ideologią, która chce podważyć fundamenty rodziny, tradycję chrześcijańską, nasze wartości i cywilizacje - powiedziała Stachowiak-Różecka.

 

"Wychodzi gość, pełen nienawiści"

 

- Nie sprowokujecie państwo lewicy w Polsce do mocnych słów w tej sprawie. My nie będziemy obrażać ani wierzących ani wiary - powiedział lider SLD Włodzimierz Czarzasty. Zacytował następnie słowa Franciszka z 28 czerwca, w których papież nakazał traktować osoby homoseksualne z szacunkiem. Przewodniczący SLD powiedział również, że w Powstaniu Warszawskim osoby homoseksualne walczyły i ginęły. 

 

- Słowa biskupa są skandaliczne. Dzielenie ludzi, bo to jest dzielenie ludzi. Bo to jest język agresji - powiedział Czarzasty.

 

Lider SLD nawiązał również do słów Kamila Bortniczuka o "afirmacji grzechu". - Mam do pana taką prośbę, niech pan pogada z biskupem Jędraszewskim oraz innymi biskupami, którzy w swoich siedzibach mają dokumentację pedofilii księży. Niech to wydają prokuraturze, jeśli nie powinni grzechu afirmować. Wychodzi gość, pełen nienawiści, i wbrew temu, co mówi jego szef, czyli Franciszek, po prostu opowiada takie słowa, nienawistne wobec ludzi - dodał Czarzasty.

 

- Proszę zauważyć, że państwo nic nie robicie tylko dzielicie ludzi. Polska polityka od roku kręci się dookoła kwestii LGBT i tak dalej. To jest paranoja - stwierdził natomiast Grzegorz Długi (Kukiz'15).

 

Dotychczasowe wydania programu "Śniadanie w Polsat News" można obejrzeć tutaj.

zdr/dc/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze