"Wszystko zależy od treści". Prezydent zapytany, czy podpisałby ustawę o związkach partnerskich

Polska

- Jeżeli byłaby jakaś propozycja stworzenia czegoś na kształt jakiejś ustawy o osobie najbliższej, by można było się wzajemnie dowiadywać np. o swoje zdrowie (...), dlaczego ma nie być takiej ustawy - mówił w "Wydarzeniach i Opiniach" Andrzej Duda. Prezydent był pytany, czy jeśli wybory wygrałaby opozycja i nowy premier przedstawiłby ustawę o związkach partnerskich, to by taką ustawę podpisał.

Podczas rozmowy z Bogdanem Rymanowskim prezydent Andrzej Duda został zapytany o ocenę bieżącej sytuacji politycznej oraz o to, czy PiS będzie miało problem w związku z tym, że opozycja będzie startować w jesiennych wyborach parlamentarnych w kilku blokach.

 

Prezydent: "Będzie więcej do wyboru"

 

- Nie oceniam tego w ten sposób. Patrzę oczywiście z zaciekawieniem na scenę polityczną, bo to jest zawsze interesujące co się dzieje. Cieszę się, że obywatele będą mieli wybór, bo rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że tych ugrupowań startujących w wyborach będzie więcej, że nie będzie takiego podziału PiS - anty-PiS - oświadczył prezydent.

 

Na uwagę Rymanowskiego, że według niektórych start opozycji w takiej formule jest najbardziej korzystny dla PiS Duda odparł: "niektórzy tak, niektórzy nie, to zależy z kim się rozmawia".

 

- Będzie więcej do wyboru, sam z zaciekawieniem to obserwuję i też oczywiście wezmę udział w wyborach, ale tylko jako zwykły obywatel, który w nich głosuje - mówił Duda. Dopytywany na kogo odda swój głos prezydent zaznaczył, że wybory są tajne. - Ale wszyscy się domyślamy - wtrącił prowadzący. - No to dobrze - odparł prezydent.

 

"Nie koncentruję się w tej chwili na kwestii wyborów prezydenckich"

 

Prezydent, pytany, czy będzie ubiegał się o reelekcję, mówił, że "dziś jesteśmy w przededniu kampanii wyborczej do parlamentu, a nie prezydenckiej".

 

- Ja traktuję swoją misję jako służbę i to jest dla mnie służba dla Rzeczpospolitej i dla tych, którzy mnie wybrali. Ja przede wszystkim realizuję to, co uważam za swoje zadania, to, co mi powierzyli ludzie. Mówiąc szczerze, w ogóle się nie koncentruję w tej chwili na kwestii przyszłych wyborów - podkreślił.

 

Dopytywany, czy chce kontynuować tę misję przez kolejne pięć lat, prezydent stwierdził, że przez cztery lata jego prezydentury "stało się wiele dobrego dla Polski".

 

- Myślę, że w wielu sprawach udało mi się wyważyć różne racje, w związku z powyższym chciałbym dbać o polskie sprawy. To jest takie zadanie, które rodacy mi powierzyli - dodał. Prezydent był również pytany, czy nie boi się pojedynku w wyborach prezydenckich z byłym premierem Donaldem Tuskiem.

 

- Wola wyborców jest podstawową sprawą. Kontrkandydaci na pewno będą, pewnie - jak zwykle - będzie startował pan Janusz Korwin-Mikke, pewnie PSL wystawi swojego kandydata, być może będzie to Władek Kosiniak-Kamysz. Będzie wiele kandydatów na pewno w wyborach - powiedział prezydent. Na pytanie, kto będzie dla niego trudniejszym kontrkandydatem w wyborach - prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, czy były premier Donald Tusk, Duda odpowiedział, że nie rozważa dziś tego. - Realizuję swoje zadania - dodał.

 

Relacje z prezesem PiS "tradycyjnie dobre"

 

Duda był również pytany, czy ma pewność, że PiS poprze go w kolejnych wyborach prezydenckich i czy nie boi się, że PiS będzie chciało wystawić kandydaturę byłej premier Beaty Szydło. - Nie, nie boję się. Wiele wypowiedzi pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego było w tej kwestii - powiedział.

 

- Przede wszystkim sądzę, że będą chcieli stabilności, w związku z powyższym nie mam takich obaw. Poza tym, tamta kampania jest jeszcze daleko, dzisiaj mamy zupełnie inną w perspektywie - mówił. Prezydent pytany o relacje z prezesem PiS, odpowiedział, są one dobre.

 

- Są tradycyjnie dobre, tak jak z szefem partii, która dzisiaj rządzi i która dzisiaj w Sejmie podejmuje właściwie wszystkie decyzje w sprawach państwowych. W tym momencie utrzymanie dobrej relacji jest ważne - podkreślił.

 

"Zaśmiecone Westerplatte"

 

Prezydent pytany był, dlaczego pomimo sprzeciwu prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz podpisał ustawę ws. Muzeum Westerplatte i Wojny 1939.

 

- Zwłaszcza bardzo dobrze to uświadamiają te ostatnie dni i to, co odbywa się tutaj w Warszawie 75. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Proszę popatrzeć, co jest najważniejszym dzisiaj w Warszawie symbolem Powstania Warszawskiego - Muzeum Powstania Warszawskiego. Wielka rzecz, która dla Warszawy, dla powstańców przede wszystkim, ale także i dla wychowania przyszłych pokoleń w Polsce, młodzieży zrobił prezydent Lech Kaczyński - odpowiedział Duda.

 

Przypomniał, że w 2003 roku - jako prezydent Warszawy - Lech Kaczyński obiecał powstańcom warszawskim zbudowanie Muzeum Powstania Warszawskiego. - Coś o co walczono przez prawie 60 lat. Tak to muzeum nie mogło powstać było blokowane najpierw przez komunistów, potem przez inercję - podkreślił prezydent. - I tamten prezydent Lech Kaczyński jako przecież wtedy samorządowiec powiedział: "chcemy tego muzeum, potrzebujemy, żeby było wspaniałe, potrzebujemy, żeby było atrakcyjne, potrzebujemy, żeby było nowoczesne". I w rok udało się to muzeum stworzyć i otworzyć. I do dzisiaj wspaniale działa i miliony przede wszystkim dzieci i młodzieży to odwiedza. A w Gdańsku? W Gdańsku do niedawna teren był zaśmiecony, teren był zarośnięty i ktoś, kto chciał zobaczyć Westerplatte ten musiał się błąkać po zaroślach - zauważył Duda.

 

Według niego, "jeżeli mamy tak ważne miejsce jak Westerplatte - gdzie dla całego świata przecież rozpoczęła się II wojna światowa, gdzie był ten rzeczywiście moment, który ma charakter symboliczny, to ma wymiar państwowy, to nie ma wymiaru lokalnego w żadnym stopniu - musi być zadbane".

 

- Tam powinny być wycieczki, tam powinna być doskonale przygotowana trasa zwiedzania, tam powinna być zachowana pewna konieczna estetyka. To muzeum powinno żyć, dlatego uważam, że pomysł oddania Westerplatte w gestie muzeum II wojny światowej jest pomysłem bardzo dobrym - ocenił prezydent.

 

"Myślę, że gdańszczanie też będą dumni"

 

Dopytywany, czy nie obawia się, że ta decyzja wpłynie na wyborców, którzy chcieliby na niego zagłosować, ale przez to, tego nie zrobią prezydent odparł, że "to jest przede wszystkim odpowiedzialność za sprawy państwowe".

 

- Powtarzam jeszcze raz, Westerplatte ma dla mnie charakter państwowy, nie ma wymiaru lokalnego, ma przede wszystkim charakter państwowy. I jeżeli to będzie rzeczywiście muzeum państwowe stanowiące element II wojny światowej no to chyba, to jest dobre rozwiązanie - podkreślił Andrzej Duda. - Myślę, że gdańszczanie też będą dumni, jeżeli ten teren będzie w pięknym stanie, jeżeli będzie zadbany, jeżeli rzeczywiście będzie finansowany przez państwo, to będzie także i ulga dla finansów samorządu - dodał.

 

"Tam są nasi żołnierze, to znaczy, że tam jest bezpiecznie"

 

Prezydent został zapytany o wizytę prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który odwiedzi Polskę przy okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

 

- Bardzo się cieszę, że pan prezydent Donald Trump przyjął zaproszenie do Polski i że ta jego wizyta będzie miała charakter z jednej strony związany z obchodami, z drugiej strony będzie kolejną oficjalną wizytą w Polsce. To pokazuje jak bardzo dynamiczne i jak dobre są dzisiaj stosunki polsko-amerykańskie - stwierdził Duda. Jak dodał, relacje te przekładają się już na cały szereg obszarów.

 

Prezydent przyznał, że ogromnie zależy mu na tym, by poza kwestiami bezpieczeństwa dobre relacje polsko-amerykańskie przełożyły się na kwestie gospodarcze. - Bardzo zależy mi na amerykańskich inwestycjach w Polsce. Ja wierzę w to, że za żołnierzami, a więc za tym komponentem amerykańskim militarnym, pójdzie także zwiększenie inwestycji amerykańskich, jako że każdy Amerykanin widzi w tym momencie: tak, tam są nasi żołnierze, to znaczy, że tam jest bezpiecznie - mówił Duda.

 

Duda był pytany, czy amerykański prezydent wygłosi w Polsce przemówienie. - Sądzę, że pan Trump będzie chciał mieć wystąpienie publiczne - powiedział prezydent.

 

"Trwały charakter" obecności wojsk USA

 

Duda przyznał, że chciałby, aby Trump wygłosił w Warszawie przemówienie. - W końcu to jest największe na świecie mocarstwo, to jest największa na świecie gospodarka, będzie mi bardzo miło, jeżeli takie wystąpienie, które będzie na pewno pokazane na całym świecie i komentowane na całym świecie, będzie wygłoszone po raz kolejny z Warszawy. To chyba dla nas dobrze, jeżeli chodzi o budowanie wizerunku naszego kraju w przestrzeni międzynarodowej. Pokazuje, że jesteśmy istotnym partnerem - mówił.

 

Prezydent wskazywał, że obecność amerykańskich wojsk w Polsce będzie miało wiele wymiarów. - Proszę zwrócić uwagę na to porozumienie, które podpisaliśmy w Waszyngtonie z panem prezydentem Donaldem Trumpem. Ono przewiduje taką obecność amerykańską militarną tego ponad tysiąca żołnierzy jako obecność bardzo zróżnicowaną, początek różnych komponentów amerykańskich w Polsce. Tam jest mowa i o komponencie logistycznym, o dowództwie dywizji amerykańskich, o siłach specjalnych - wskazywał prezydent.

 

- Ja to postrzegam po pierwsze jako początek zwiększonej obecności amerykańskiej w wielu militarnych obszarach. Druga rzecz - rozwoju infrastruktury militarnej także i amerykańskiej (...), no a po trzecie także i to, że to dowództwo będzie zlokalizowane w Polsce. To rzeczywiście ma ogromne znaczenie - podkreślił prezydent. - Ten dokument pod tym względem jest bardzo interesujący, a poza tym - co może najważniejsze - pojawia się w nim zupełnie nowe sformułowanie dotyczące amerykańskiej obecności militarnej w Polsce, że ta obecność ma charakter trwały - zaznaczył Duda.

 

"Zawsze będę potępiał agresję"

 

Dwa tygodnie temu ulicami Białegostoku przeszedł pierwszy w historii tego miasta Marsz Równości pod hasłem "Białystok domem dla wszystkich". Przemarsz kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników marszu rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa. Część uczestników Marszu Równości zostało pobitych.

 

O wydarzenia w Białymstoku prezydent został zapytany w piątkowej rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w "Wydarzeniach i Opiniach". - To jest coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca, to nie jest sposób na wyrażanie emocji i absolutnie nigdy tego nie zaakceptuję, że ktokolwiek został zaatakowany, że ktokolwiek został uderzony, że nie uszanowano ludzkiej godności. To jest coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca - powiedział Duda. - Ubolewam nad tym i absolutnie potępiam wszelkie agresywne zachowania - dodał.

 

Zaznaczył przy tym, iż nie ma dla niego znaczenia, kto został zaatakowany i kto zaatakował. - Ja zawsze będę potępiał agresję. Nie ma tego typu realizacji jakichkolwiek celów ideologicznych czy innych w państwie demokratycznym, aby w jakikolwiek sposób agresywnie się zachowywać, zwłaszcza nie szanując drugiego człowieka i atakując drugiego człowieka. To jest coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca - powiedział.

 

Andrzej Duda wyraził jednocześnie pogląd, że mamy do czynienia ze "sporem, który w gruncie rzeczy ma charakter ideologiczny". - Mamy wojnę kulturową? Nie. Mamy starcie ideologiczne, dlatego, że ruch LGBT jest tak naprawdę ruchem ideologicznym - powiedział.

 

Nie umieściłby hasła "Strefa wolna od LGBT" na Pałacu Prezydenckim

 

Pytany czy podobają mu się nalepki z hasłem "Strefa wolna od LGBT", prezydent ocenił: "są to działania bardzo zdecydowane". - Kiedyś Radosław Sikorski miał u siebie napis: "strefa zdekomunizowana" - przypomniał. Dodał jednak, że nie umieściłby sobie hasła "Strefa wolna od LGBT" na Pałacu Prezydenckim.

 

- Prezydent jest od tego, żeby być otwartym dla każdego obywatela, niezależnie od tego jaką ideologię ten obywatel głosi, oczywiście poza takimi ideologiami, które są właśnie agresywne, które są społecznie szkodliwe - zaznaczył Duda.

 

- Powiem tak: można różne ideologie wyznawać, ale dyskusje prowadzić tak, jak to przystoi w demokratycznym państwie - dodał prezydent.

 

"Abp Jędraszewski patrzy na to z punktu widzenia ideologii"

 

Podczas kazania w bazylice Mariackiej w Krakowie wygłoszonego w ramach czwartkowych obchodów 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego metropolita krakowski podkreślił, że to z powstańczych mogił narodziła się wolna Polska. - Trzeba było długo na nią czekać (...) Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa - stwierdził.

 

O słowa abpa Jędraszewskiego prezydent został zapytany w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. Andrzej Duda zwrócił uwagę, że metropolita krakowski jest filozofem. - Z tej wypowiedzi jasno wynika, że on patrzy właśnie na to z punktu widzenia ideologii. On nie patrzy na to z punktu widzenia człowieka - ocenił prezydent.

 

Dodał, iż nie ma żadnych wątpliwości, że abp Jędraszewski "ma ogromny szacunek do człowieka". - Zresztą chyba nikt w to nie wątpi - zaznaczył prezydent. Według niego hierarcha mówił w czwartek "o pewnym ideologicznym starciu". - I rzeczywiście ze swojego punktu widzenia - filozofa opowiedział się w tym ideologicznym sporze w sposób zdecydowany - powiedział Duda. Powtórzył, że w słowach abpa Jędraszewskiego chodziło o "o ideologię, a nie o ludzi".

 

"Nie przeszkadza mi, że ktoś urodził się z innymi preferencjami seksualnymi"

 

Andrzej Duda został też zapytany, jak zatem słowa metropolity krakowskiego połączyć ze słynną wypowiedzią papieża Franciszka, który pytany o homoseksualistów, odparł: "kim ja jestem, żeby ich osądzać". Odpowiedział, że on sam jest człowiekiem tolerancyjnym. - Mnie absolutnie nie przeszkadza, że ktoś urodził się z innymi preferencjami seksualnymi. Tak bywa, tak zawsze było na świecie, to nie jest przecież nic nowego, że ludzie mają inne preferencje seksualne (...) Taka jest natura - dodał prezydent.

 

Podkreślił jednocześnie potrzebę zapewnienia szacunku dla drugiego człowieka. - Mnie absolutnie nie przeszkadza, że ktoś ma inne preferencje, natomiast powiem tak: gdyby moi sąsiedzi, małżeństwo - mężczyzna i kobieta razem prezentowali jakieś zachowania seksualne w przestrzeni publicznej, obnosili się z tym, epatowali w obecności dzieci, to nie byłby zadowolony - zaznaczył Duda.

 

Dopytywany, czy za "epatowanie" uznałby "trzymanie się za ręce", odparł: "nie jest to dla mnie epatowanie, trzymanie się za ręce". - Ja myślę, że jak ktoś chce trzymać się za ręce, proszę bardzo. Ja też się trzymam za rękę z moją żoną, natomiast bardzo często widzimy różnego rodzaju demonstracje półnagości itd. gdzieś na ulicach w różnych miejscach na świecie, to nie jest coś, co mi odpowiada. I to nie ma znaczenia, czy to są demonstracje o charakterze homoseksualnym, czy heteroseksualnym. Jeżeli ktoś się chce obnażyć, to proszę bardzo, to można zrobić na plaży, tam to jest przyjęte - powiedział Duda.

 

"Będzie ustawą dla wszystkich"

 

Prezydent Duda został zapytany czy jeśli jesienne wybory wygrałaby opozycja i nowy premier przedstawiłby ustawę o związkach partnerskich, to by taką ustawę podpisał. - Wszystko zależy od treści ustawy - odpowiedział Duda.

 

Jak wskazał zgodnie z polską konstytucją małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny natomiast "jeżeli byłaby jakaś propozycja stworzenia czegoś na kształt jakiejś ustawy o osobie najbliższej, by można było się wzajemnie dowiadywać np. o swoje zdrowie (...), po to by można było w różnych sytuacjach nawzajem wspierać, dlaczego ma nie być takiej ustawy".

 

- Ona będzie wtedy służyła wszystkim, nie tylko osobom o preferencjach homoseksualnych, ale także wielu osobom o preferencjach heteroseksualnych. Będzie ustawą dla wszystkich - powiedział.

 

Dopytywany czy nie chciałby zainicjować procesu ustawodawczego w ten sprawie Duda powiedział, że jeżeli będzie taka propozycja, przede wszystkim będzie "ją rozważał".

 

"Przepisy nie regulują kwestii przelotów z członkami rodziny"

 

Duda był pytany o ocenę zachowania marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który zabierał na pokład rządowego samolotu swoją rodzinę. Po tym jak informacje w tej sprawie podały media Kuchciński - jak podało Centrum Informacyjne Sejmu - wpłacił 15 tys. zł na cele charytatywne w zamian za 23 loty, w których towarzyszyli mu członkowie rodziny.

 

Prezydent ocenił, że dobrze, że marszałek Sejmu "taką decyzje podjął". - Mogę to w ten sposób ocenić - mówił Duda.

 

Dopytywany, czy Kuchciński popełnił "nadużycie władzy" i powinien zrezygnować ze stanowiska, Duda powiedział: "przede wszystkim dobrze, żeby sprawę wyjaśnić, to trzeba ją uregulować, tak żeby była absolutnie jednoznaczna".

 

Jak zaznaczył, obecne przepisy nie regulują kwestii przelotów z członkami rodziny. - To jest też kwestia, jaki ma status dana osoba w tym sensie państwowym, a przede wszystkim w kwestii ochrony. Proszę sobie wyobrazić, że gdybym ja chciał latać tylko lotami rejsowymi, to w tym momencie kilkunastu członków ochrony wsiada razem ze mną do samolotu. To w tym momencie jakiekolwiek spóźnienie, jakikolwiek problem, to nie jest takie proste - mówił.

 

Prezydent był też pytany, czy to, że członkowie rodziny czasami podróżują z VIP-ami, to "straszne nadużycie władzy", czy można to uregulować, a ci, którzy żądają od marszałka dymisji, przesadzają.

 

- Uważam, że przede wszystkim można to uregulować. Po drugie, jeżeli pan marszałek jasno powiedział, że pokryje koszty, no to jest to pewien sposób załatwienia sprawy. Po trzecie sprawa została nagłośniona i mam nadzieję, że dla wielu osób będzie w tej chwili jednoznaczna - powiedział.

 

"Marszałek mógłby lecieć regularnymi liniami"

 

Duda mówił ponadto, że jego zdaniem państwowe statki powietrzne, które mają służyć do lotów HEAD, czy VIP "powinny być wykorzystywane w celach służbowych". - To wszystko powinno być również związane z życiem, tam gdzie są ważne kwestie państwowe do realizacji, to po to właśnie jest ten samolot, żeby je zrealizować jak najsprawniej - zaznaczył prezydent.

 

Duda był dopytywany, co w przypadku, gdy VIP udaje się w podróż w celach prywatnych, czy status HEAD powinien go obowiązywać. - To jest właśnie kwestia dyskusyjna. Proszę pamiętać, że jeżeli już mówimy akurat o marszałku Sejmu, to marszałek Sejmu jest też zwykłym posłem (...), a więc ma takie przywileje, które dotyczą normalnego posła; poseł ma prawo do bezpłatnych lotów regularnymi liniami. W związku z czym oczywiście pan marszałek mógłby lecieć regularnymi liniami i myślę, że nic by się nie stało - powiedział Duda. 

 

"Sądy nie są absolutną alfą i omegą"

 

We wtorek minął 14-dniowy termin na udostępnienie list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa od dostarczenia Kancelarii Sejmu pisemnego uzasadnienia wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sąd ten w orzeczeniu z końca czerwca br. postanowił, że Kancelaria Sejmu powinna udostępnić wykazy nazwisk osób popierających kandydatów do KRS złożone w ramach procedury wyboru 15 sędziów-członków Rady przez Sejm.

 

Centrum Informacyjne Sejmu we wtorek rano podało, że prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zbada zgodność z prawem polskim i europejskim procedury udostępnienia list poparcia kandydatów do KRS; Kancelaria Sejmu wstrzyma się z udostępnieniem list poparcia do czasu wydania przez UODO ostatecznej decyzji w tej sprawie.

 

Prezydent Andrzej Duda o tę kwestię został zapytany przez Bogdana Rymanowskiego. Jego zdaniem po ujawnieniu osób popierających kandydatów, można się spodziewać, że będą one prześladowane. - Tym bardziej, że wiem, że rożne osoby są prześladowane wewnątrz wymiaru sprawiedliwości - zaznaczył.

 

Prezydent odniósł się także do wyroku NSA w tej sprawie, wskazując, że zasada trójpodziału władz oznacza również równowagę władz. - To nie jest tak, że sądy mogą dyktować wszystkie sprawy w polskim państwie. Mam nadzieję, że tak nie jest i że tak nigdy nie będzie - powiedział.

 

- Proszę pamiętać, że sądy nie są absolutną alfą i omegą, i sądy nie są od tego, żeby decydować o sprawach państwowych - podkreślił Duda. Dopytywany, czy większe prawo mają urzędy państwowe, odparł, że administracja publiczna ma działać tak, jak stanowi polska Konstytucja - na podstawie i w granicach prawa.

 

"Polacy mają dziś fatalną opinię o wymiarze sprawiedliwości"

 

Prezydent w tym kontekście wspomniał instytucję skargi nadzwyczajnej, której był pomysłodawcą i która pozwala na weryfikowanie wyroków. Jak zaznaczył, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego wydała "już parę rzeczywiście świetnych wyroków dotyczących spraw, w których absolutnie dochodziło do złamania prawa i do głębokiej niesprawiedliwości, a które miały miejsce już lata temu". - Ludzie byli skrzywdzeni, to się udało naprawić, ja uważam, że tak właśnie się naprawia dobre imię wymiaru sprawiedliwości - dodał.

 

Duda wskazał, że sprawowanie wymiaru sprawiedliwości jest służbą. - Sędzia służy Rzeczypospolitej Polskiej i ludziom, i ma na sobie ogromną odpowiedzialność, ponieważ wydaje wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Obywatel po zachowaniu sędziego wyrabia sobie opinię na temat państwa polskiego i na temat polskiego wymiaru sprawiedliwości - powiedział prezydent.

 

Jego zdaniem Polacy mają dziś fatalną opinię o polskim wymiarze sprawiedliwości. Dodał, że zmiany, wprowadzane w sądownictwie przez władzę, postępują, mimo - jak mówił "drastycznego oporu elit, które dzisiaj rządzą w wymiarze sprawiedliwości".

 

"Szczerski fenomenalnie nadaje do pełnienia funkcji komisarza"

 

Przed tygodniem, po spotkaniu z nową szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen premier Mateusz Morawiecki poinformował, że polskim kandydatem na stanowisko komisarza w Unii Europejskiej jest Krzysztof Szczerski.

 

Prezydent przyznał, że będzie tęsknił za Krzysztofem Szczerskim, który jest - jak mówił - jego bardzo dobrym kolegą i świetnym współpracownikiem. Jak podkreślił, jest on także znakomitym specjalistą od spraw międzynarodowym i właśnie europejskich. Jak zaznaczył, Szczerski poświęcił temu obszarowi dużo pracy naukowej.

 

Duda wskazał, że szef jego gabinetu ma także znakomite doświadczenie merytoryczne, ponieważ pracował i w Parlamencie Europejskim, i w Komisji Europejskiej, a także sprawował funkcję wiceszefa MSZ ds. europejskich.

 

- Krzysztof jest rzeczywiście nie tylko człowiekiem, ale także i politykiem, a także w jakimś sensie urzędnikiem bardzo dobrze przygotowanym - ocenił prezydent. - Nie mam wątpliwości co do tego, że po pierwsze: fenomenalnie się merytorycznie nadaje do tego, żeby sprawować funkcję komisarza" - powiedział. - A po drugie, że jest to człowiek, który na pewno będzie dbał o polskie interesy - dodał.

 

Jak mówił Duda, Szczerski to "człowiek o bardzo twardym kręgosłupie etycznym, moralnym, ideologicznym". - Polska jest tym, co dla niego jest najistotniejsze. Od tej strony go doskonale znam - podkreślił.

 

"To było drastyczne"

 

Prezydent został zapytany, czy nie boi się, że Szczerski podzieli los b. premier Beaty Szydło, której kandydaturę na szefową komisji zatrudnienia i spraw socjalnych PE dwukrotnie odrzucono. Andrzej Duda w tym kontekście powiedział, że z przykrością przyjął okoliczności tej sytuacji.

 

Zwrócił uwagę, że politycy pochodzący z Polski nawoływali do tego, żeby nie głosować na polską kandydatkę, co - w jego ocenie - "było prostu drastyczne". - Mam nadzieję, że w przyszłości również i wyborcy wyciągną z tego wnioski. To jest coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca - powiedział.

 

Jego zdaniem Szydło ma ogromne doświadczenie i jest doskonale przygotowana do funkcji, o którą się ubiegała. Według prezydenta dbałość o sprawy społeczne w UE wymaga pewnej wrażliwości. - A tę wrażliwość z całą pewnością ma pani premier Szydło, w czasie premierowania której został przyjęty program 500 plus. Miałaby tutaj bardzo pozytywne znaczenie. Niestety, stało się tak, jak się stało - powiedział Andrzej Duda.

 

"Nie jestem abstynentem"

 

Duda był również pytany, jak wpłynęło na niego sprawowanie funkcji prezydenta. - Na pewno urząd wpływa na człowieka, a zwłaszcza taki urząd jak prezydent Rzeczpospolitej, gdzie traci się właściwie całkowicie prywatność, trzeba się przeprowadzić i zamieszkać - tak jak w moim przypadku - w innym mieście, i to na kilka lat, gdzie jest się cały czas pod ochrona - mówił prezydent.

 

Pytany o swoje nałogi, prezydent przyznał, że w ostatnich czterech latach rzucił palenie. Jeśli zaś chodzi o alkohol, Duda powiedział, że nie jest abstynentem. - Alkohol nie jest w Polsce czymś nienormalnym. Podchodzę do sprawy normalnie po prostu, nie należy przesadzać ani w jedna ani w drugą stronę - oświadczył.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" można obejrzeć tutaj.

luq/hlk/zdr/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze