Nie żyje 3-latek z Włocławka. Zarzuty dla matki i jej konkubenta oraz wnioski o areszt

Polska

Po śmierci 3-latka we Włocławku matka chłopca oraz jej konkubent usłyszeli zarzuty. Wobec obojga prokuratura zwróciła się do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. Mężczyźnie grozi nawet dożywotnie więzienie, a matce dziecka do 10 lat pozbawienia wolności.

- Policja otrzymała wczoraj powiadomienie z pogotowia o śmierci 3-letniego dziecka w mieszkaniu w śródmieściu we Włocławku. Do sprawy zatrzymano matkę i konkubenta matki chłopca. O sprawie policja została zawiadomiona przez lekarzy, gdyż dziecko miało obrażenia świadczące o tym, że mogło zostać pobite - powiedziała rzecznik prasowa kujawsko-pomorskiej policji podinsp. Monika Chlebicz.

 

Lekarze z karetki pogotowia po przybyciu na miejsce stwierdzili zgon chłopca.

 

- W uzgodnieniu z prokuratorem policjanci wstępnie przedstawili zarzuty mężczyźnie. Dotyczą one znęcania się nad dzieckiem oraz spowodowania u niego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią - dodała Chlebicz.

 

Za ten czyn grozi mu do 25 lat więzienia, a w szczególnych sytuacjach nawet dożywocie. Zarzuty usłyszała też matka chłopca, która miała zdaniem śledczych dopuścić się znęcania nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem. Grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności.

 

- W obu przypadkach do sąd trafiły wnioski o tymczasowe aresztowanie - dodała Chlebicz.

 

24-letni konkubent matki chłopca został przesłuchany i składał wyjaśnienia. Policja na tym etapie nie przekazuje jednak szczegółów z tym związanych, jak również nie informuje o szczegółach zeznań podejrzanej matki.

 

- Dokładne przyczyny śmierci dziecka wyjaśni sekcja zwłok - powiedziała reporterowi Polsat News st. sierż. Anita Szefler-Ciupińska.

 

Z nieoficjalnych informacji wynika, że 28-letnia matka dziecka była z mężczyzną w związku przez krótki okres. Wyjaśnienia podejrzanego mężczyzny w sprawie śmierci dziecka znacznie różnią się od zebranego do tej pory materiału dowodowego w tej sprawie. Miał on podkreślać, że obrażenia chłopca są wynikiem nieszczęśliwego wypadku.

 

Sąsiedzi pary twierdzą, że w ich domu często było słychać krzyki. Podobno kobieta z mężczyzną nadużywali również alkoholu.

pgo/maw/ac/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze