Moskwa: ponad tysiąc zatrzymanych w związku z protestem opozycji

Świat
Moskwa: ponad tysiąc zatrzymanych w związku z protestem opozycji
PAP/EPA/YURI KOCHETKOV

1074 osoby zatrzymała w sobotę policja w Moskwie na proteście opozycji - podało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Uczestnicy akcji, która według władz była nielegalna, protestowali przeciw niezarejestrowaniu opozycyjnych kandydatów w wyborach do władz stolicy.

Dziennik "Kommiersant" przekazał, że zatrzymano m.in. opozycjonistów, których nie zarejestrowano do udziału w wyborach, w tym Lubow Sobolową, Dmitrija Gudkowa, Iwana Żdanowa i Jurija Galamina.

 

Początkowo uczestnicy wiecu zebrali się przy ratuszu. Według policji było tam około 3,5 tys. osób. Demonstrujący wznosili m.in. hasła "Rosja bez Putina" oraz "Putin zrezygnuj".

 

"Wiozą nas w nieznanym kierunku"

 

Po wyparciu sprzed ratusza kilkaset osób zebrało się na pl. Trubnym, gdzie interweniował OMON – podała BBC. Stamtąd około 200 zgromadzonych udało się na bulwar Cwietny.

 

Według Sobol funkcjonariusze policji wytrącali dziennikarzom z rąk sprzęt. "Mnie filmował korespondent TV Dożd, z rąk wytrącili mu telefon. W samochodzie jest teraz ze mną fotoreporter »Komsomolskiej Prawdy«. Wiozą nas w nieznanym kierunku" - napisała na Twitterze.

 

BBC podała, że jedna z cerkwi w centrum Moskwy zdecydowała się wpuścić do środka protestujących, choć rosyjska Cerkiew prawosławna zwykle nie popiera akcji opozycji. Uczestnikom protestu w cerkwi umożliwiono ucieczkę przed policją i opatrzono rany.

 

W sobotę policja wezwała na przesłuchanie do Komitetu Śledczego redaktor naczelną opozycyjnej telewizji Dożd Aleksandrę Pieriepiełową. Ma ona odpowiadać jako świadek w sprawie o utrudnianie pracy komisji wyborczych.

 

Komisja wyborcza odrzuciła kandydatury czołowych polityków opozycji

 

W zeszłym tygodniu moskiewska komisja wyborcza odrzuciła kandydatury 57 osób do udziału w wyborach, w tym czołowych polityków opozycji, przeważnie wskazując na nieprawidłowości w podpisach poparcia dla kandydatów. Opozycja oskarża władze o zmanipulowanie list z podpisami zebranymi przez jej przedstawicieli.

 

Podczas wiecu 20 lipca jeden z najważniejszych liderów rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny oświadczył, że jeśli w ciągu tygodnia nie dojdzie do zarejestrowania wszystkich osób formalnie zgłoszonych przez opozycję, to na sobotę 27 lipca zostanie zwołana demonstracja przed siedzibą władz miejskich.

 

Po tej zapowiedzi doszło do rewizji w domach opozycjonistów i ich zatrzymań. Nawalny został w środę aresztowany na 30 dni za wzywanie do udziału w sobotniej demonstracji.

 

Opozycjoniści uważają wrześniowe wybory do władz Moskwy za istotne, gdyż ich zdaniem dają im one szansę zwiększenia obecności w stolicy, gdzie wspierani przez Kreml kandydaci byli w przeszłości mniej popularni niż w innych częściach kraju.

luq/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze