Tobiasz N., założyciel bitcoinowej giełdy znaleziony martwy. Miał zginąć od strzału w głowę

Polska

Jeden z założycieli giełdy bitcoinowej BitMarket.pl Tobiasz N. nie żyje. Jego ciało z raną postrzałową głowy znaleziono w czwartek po południu nad jednym z olsztyńskich jezior. W lipcu prokuratura wszczęło śledztwo dot. przeprowadzenia niekorzystnego rozporządzenia mieniem klientów giełdy bitcoinowej. Według śledczych klienci mogli stracić w ten sposób ok. 100 mln złotych.

Policja i prokuratura nie ujawniają na razie okoliczności śmierci przedsiębiorcy. Rzecznik warmińsko-mazurskiej policji Krzysztof Wasyńczuk poinformował, że czynności są w toku.

 

Prokurator Okręgowa w Suwałkach Hanna Lewczuk poinformowała, że śledztwo w spawie giełdy bitcoinowej BitMarket.pl prokuratura w Suwałkach przejęła w miniony poniedziałek. - Była to decyzja Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, nie mamy uzasadnienia tej decyzji. Akta sprawy są już w naszej jednostce - powiedziała prokurator Lewczuk. Dodała, że w związku z przejęciem śledztwa w sprawie giełdy bitcoinowej prokuratorzy z Suwałk zapoznają się z aktami sprawy i prowadzą "bardzo wstępne czynności".

 

"Posiadał broń myśliwską"

 

W czwartek po południu w lesie w dzielnicy Redykajny nad jeziorem Żbik w Olsztynie policja znalazła zwłoki Tobiasza N., który był współwłaścicielem BitMarket.pl. Mężczyzna miał ranę postrzałową głowy, w piątek ma być przeprowadzana sekcja zwłok - Bardzo wstępne ustalenia nie wskazują na udział osób trzecich w tym zdarzeniu - powiedział prokurator rejonowy Olsztyn-Północ Arkadiusz Szulc. Zastrzegł jednak, że "są to bardzo wstępne ustalenia" i prokuratura w sprawie śmierci N. będzie mogła udzielać informacji po przeprowadzeniu sekcji zwłok i przesłuchaniu ustalonych już osób. Prokurator Szulc odmówił podania o jakie osoby chodzi, nie powiedział też, czy Tobiasz N. zostawił list pożegnalny, czy w jakikolwiek sposób poinformował otoczenie o zamiarze samobójstwa.

 

Ze źródeł zbliżonych do śledztwa ustaliła, że przedsiębiorca był myśliwym i posiadał broń myśliwską. To z niej miał się zastrzelić.

 

44-letni Tobiasz N. był znanym w Olsztynie przedsiębiorcą, działał w Stowarzyszeniu na Rzecz Bezpieczeństwa, które angażowało się w walkę ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, m.in. aktywnie wspierało rodzinę Olewników w sprawie dotyczącej porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Przedsiębiorca często występował w mediach, na stronie internetowej Stowarzyszenia zamieszczał wszystkie publikacje na ten temat z prasy lokalnej i krajowej. Przed kilkoma laty zapisał się też do jednego ze stowarzyszeń dziennikarskich. Organizował spotkania i konferencje na temat bezpieczeństwa publicznego. Na imprezach Stowarzyszenia występowali przedstawiciele policji, prokuratury i sądów. W ostatnim czasie N. wielokrotnie publicznie sprzeciwiał się przedterminowemu zwalnianiu z zakładów karnych członków zorganizowanych grup przestępczych działających przed laty w Olsztynie.

 

Mówił, że na obrocie kryptowalutą stracił poważne sumy pieniędzy

 

11 lipca Prokuratura Okręgowa w Olsztynie poinformowała w oświadczeniu, że wszczęła śledztwo dotyczące doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem klientów giełdy bitcoinowej BitMarket.pl. Kilka dni później Tobiasz N. sam poinformował, że był jednym z założycieli BitMarket.pl. Zapewniał publicznie, że nie miał zamiaru nikogo oszukać.

  

Prokurator okręgowy w Olsztynie Cezary Fiertek 11 lipca informował, że śledztwo obejmie badaniem czas pomiędzy listopadem 2018 r. a 7 lipca br. Śledczy będą badali, czy osoby, które pełniły funkcję operatora giełdy bitcoinowej BitMarket, celowo wprowadzały w błąd klientów tej giełdy "co do zamiaru wywiązania się z zawartych umów zakupu kryptowaluty i przekazania tych środków do portfeli zarządzających".

 

W ocenie prokuratury, zarządzający giełdą mogli spowodować szkodę dla klientów tej giełdy o wartości "co najmniej 2.300 bitcoinów, co stanowi kwotę około 100.000.000 zł" - napisała prokuratura w przesłanym w połowie lipca komunikacie.

 

Po ujawnieniu informacji o wszczęciu śledztwa N. twierdził, że sam na obrocie kryptowalutą stracił poważne sumy pieniędzy.

 

Media zajmujące się finansami określały działalność BitMarket.pl mianem "bitcoinowego Amber Gold".

 

Wspólnik przedsiębiorcy nie zabierał publicznie głosu na temat śledztwa i działalności BitMarket.pl.

 

  

bas/msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze