Sąd zakazał sprzedaży "Gazety Polskiej" z naklejką "strefa wolna od LGBT". Sakiewicz: to fake news

Polska
Sąd zakazał sprzedaży "Gazety Polskiej" z naklejką "strefa wolna od LGBT". Sakiewicz: to fake news
Reuters

- "Gazeta Polska" musi natychmiast wycofać z dystrybucji naklejki "strefa wolna od LGBT". Sąd Okręgowy w Warszawie wydał zabezpieczenie nakazujące powyższe - mówiła Sylwia Gregorczyk-Abram, współzałożycielka inicjatywy Wolne Sądy. Jednak Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny pisma, przekazał, że "nie ma żadnej klauzuli zabezpieczającej", a decyzja sądu "o ile istnieje, jest nieprawomocna".

Na wlepkach sprzedawanych przez "Gazetę Polską" widnieje przekreślony tęczowy symbol, nawiązujący do flagi ruchu LGBT. Prawnik Michał Wawrykiewicz uzyskał w sądzie zabezpieczenie, na podstawie którego gazeta będzie musiała wycofać wlepki LGBT z rynku.
Jak poinformował Onet, Wawrykiewicz złożył dwa pozwy w tej sprawie - jeden w imieniu Agnieszki Holland, Jacka Żakowskiego, Michała Broniatowskiego, Piotr Stasińskiego i Jana Ordyńskiego. Drugi w imieniu aktywisty LGBT Bartosza Staszewskiego - i to ten drugi został właśnie pozytywnie rozpatrzony.
 
Pierwszy jest procedowany na posiedzeniu niejawnym - został złożony w poniedziałek. W obu wnioskach proszono o zaprzestanie dystrybucji wlepek. Adwokatami w tej sprawie są Sylwia Gregorczyk-Abram i Michał Wawrykiewicz. Postanowienie wydał Sąd Okręgowy w Warszawie.
 
"Treści nawołujące do segregacji społeczeństwa"
 
Bartosz Staszewski wniosek o zabezpieczenie powództwa skierował już w poniedziałek. W uzasadnieniu decyzji sądu zwrócono uwagę, że jest on homoseksualistą zaangażowanym w ruch LGBT, organizuje Marsz Równości w Lublinie.
 
- Z tego też względu sporna naklejka, a raczej jej treść i przekaz naruszają jego dobra osobiste w postaci godności, poczucia bezpieczeństwa, poczucia akceptacji społecznej osoby przynależnej do mniejszości, poczucie braku zagrożenia i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną oraz prawo do udziału w życiu społecznym - wyliczyła orzekająca w tej sprawie sędzia Agnieszka Derejczyk.
 
Jej zdaniem zakaz dystrybucji naklejki ma zapobiec "faktycznemu rozprzestrzenianiu treści nawołujących do segregacji społeczeństwa oraz promujących nienawiść wobec ściśle wskazanych grup społecznych zidentyfikowanych jako LGBT".
 
Staszewski: jako gej będę domagał się, by "Gazeta Polska" zadośćuczyniła mi krzywdę
 
- To nie jest cenzura. Bronimy praw osób LGBT, godności ludzkiej i sąd bardzo dobrze zrobił, że nie ma możliwości kupienia "Gazety Polskiej" z tą naklejką - mówił Bartosz Staszewski w programie "Polityka na Ostro".
 
Dodał, że "jako działacz LGBT, jako gej, będzie domagał się tego, aby "Gazeta Polska" zadośćuczyniła mu krzywdę, jaką wyrządziła".
 
- Takie naklejki budzą najgorsze skojarzenia sięgające do II wojny światowej, a także poprzedzającej ją kampanii nienawiści - uznał gość Agnieszki Gozdyry.
 
- Będziemy się domagali najprawdopodobniej finansowego zadośćuczynienia na rzecz którejś organizacji walczącej o prawa LGBT. Ponieważ z "tamtą stroną" nie ma o czym rozmawiać, bo posługuje się ideologią, a nie merytorycznymi argumentami, to jedyną formą będzie strata finansowa - zapowiedział.
 
  
  
Kanthak: decyzja sądu to zamach na wolność prasy
 
W drugiej części programu gościem Polsat News był m.in. Jan Kanthak, rzecznik resortu sprawiedliwości. Określił on wyrok sądu w sprawie naklejki "Gazety Polskiej" jako "skandaliczny". 
 
- To zamach na wolność prasy. Mamy w Konstytucji taki zapis o zakazie koncesjonowania prasy. Naklejka, o której mówimy, dotyczy ideologii LGBT, za którą kryją się atak na Kościół katolicki, różne prowokacje, wartości Polaków - powiedział.
 
Dodał jednak, że sam nie przykleiłby takiej naklejki. 
 
  
 
Sakiewicz: nie ma żadnej klauzuli zabezpieczającej
 
- Nie mamy żadnego pisma potwierdzonego przez sąd. Gdyby to była prawda, mielibyśmy do czynienia z pierwszym tego typu przypadkiem cenzury w III RP - przekazał portalowi Wirtualnemedia.pl Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej".
 
- Jeżeli dobrze rozumiem postanowienie, jest wykonalne w ciągu tygodnia od doręczenia wydawcy, jeżeli go nie zaskarżymy - dodał.
 
W czwartkowy wieczór napisał na Twitterze, że w piątek "Gazeta Polska" będzie nadal sprzedawana w kioskach. 
 
"To był fake news. Nie ma żadnej klauzuli zabezpieczającej. Decyzja sądu, o ile istnieje, jest nieprawomocna i niewykonalna. Jeżeli gdzieś specjalnie będą chować gazetę lub naklejkę zgłaszamy sprawę do prokuratury" - ogłosił. 
Po krytyce zapowiadanych naklejek "Gazety Polskiej" i zapowiedzi bojkotu tytułu przez Empik i stacje paliw BP, Shell i Circle K, pierwotne hasło "Strefa wolna od LGBT" miało zmienić się na "Strefa wolna od ideologii LGBT". Tymczasem, według doniesień medialnych, naklejki w wielu egzemplarzach gazety zostały niezmienione. 
zdr/wka/ polsatnews.pl, onet.pl, wirtualnemedia.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze