Dzielnicowy w pożarze stracił wszystko, jego rodzina potrzebuje pomocy. "Kręci się łezka w oku"

Polska

Na co dzień sam pomaga innym, teraz on i jego rodzina potrzebują wsparcia. Policjant z Dąbrowy Górniczej i jego bliscy stracili w pożarze mieszkanie i cały dobytek. Ogień pochłonął meble, ubrania, dokumenty. Nic nie udało się uratować. Zbiórkę dla pogorzelców zorganizowali inni policjanci.

Pożar w mieszkaniu Rafała Kubicy, dzielnicowego z Dąbrowy Górniczej, wybuchł ponad tydzień temu. Mężczyzna był wtedy na służbie.

 

Zaczęło się od oleju


- Olej kapnął na kuchenkę i zaczęło się palić. Zobaczyłem, jak z trzech stron okien wydobywa się dym. Patrzyłem tylko czy żona i syn są na zewnątrz. Na szczęście udało im się uciec, boso - opowiada.


W ciągu kilkunastu minut ogień strawił dorobek całego życia czteroosobowej rodziny.


Pierwszą pomoc rodzina otrzymała od urzędu miasta. - Zabezpieczyliśmy dla tej rodziny miejsce hotelowe z posiłkami, a także zapewniliśmy opiekę psychologiczną - powiedział Łukasz Niewiadomy z Centrum Zarządzania Kryzysowego w Dąbrowie Górniczej.


"To był impuls"

 

Jeszcze w dzień pożaru kolegę postanowili wesprzeć policjanci.

 

- To był impuls. Jeden z kolegów na co dzień służący w rewirze dzielnicowych z Rafałem utworzył taką zbiórkę i cieszy się ona ogromnym zainteresowaniem - podkreślił asp. sztab. Mariusz Miszczyk, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej.


Zebrano już ponad 40 tys. zł. Na remont mieszkania potrzeba jednak dwukrotnie więcej. Oprócz pieniędzy, rodzina potrzebuje także innego wsparcia.

 

- Środki czystości, bielizna, cokolwiek - wymienił Rafał Kubica.


Jak dodał, "kręci się łezka w oku".

prz/hlk/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze