Wiśniewska: Beata Szydło to mocny polityk, będzie pracować w komisji i robić, co do niej należy

Polska

Odrzucenie kandydatury Beaty Szydło na szefową komisji zatrudnienia Europarlamentu europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska nazwała naruszeniem zasad parlamentarnych. Jej zdaniem lewica odegrała się w ten sposób za "utrącenie" kandydatury Fransa Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej. Jak stwierdziła Polska otrzyma jeszcze "jedną z najważniejszych tek" w tym gremium.

Była premier polskiego rządu Beata Szydło (PiS) dwa razy nie została wybrana na przewodniczącą komisji zatrudnienia Parlamentu Europejskiego. - Według niektórych komentarzy została "przeczołgana" - zwrócił uwagę Bogdan Rymanowski prowadzący "Wydarzenia i Opinie".

 

"Odegranie się" za utrącenie Timmermansa

 

- Ocena tej sytuacji w tak ostrych słowach wychodzi z ust tych, którzy do tej sytuacji doprowadzili. Sytuacja absolutnie kuriozalna. Dochodzi do utrącenia kandydatury zgłoszonej przez frakcję, której miejsce właśnie w tej komisji należy się według reguły D’Hondta. Sprawa była jasna i czytelna - powiedziała Jadwiga Wiśniewska, europosłanka PiS.

 

- Lewica parlamentarna, socjaliści niepogodzeni z utrąceniem kandydatury Fransa Timmermansa na szefa komisji europejskiej, postanowili po prostu odegrać się i sprowokować frakcję Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Intryga była piętrowa: pokazać, że ich (lewicy - red.) wpływy w Europarlamencie są tak duże, że doprowadzą do odrzucenia naszej kandydatury, po drugie chodziło o sprowokowanie EKR do działań względem przyszłej komisarz Ursuli van der Layen. Liczyli, że urażony EKR nie dotrzyma zobowiązań wcześniej podjętych - powiedziała Wiśniewska.

 

- My dotrzymujemy zobowiązań, ta intryga po prostu się nie powiodła - powiedziała Wiśniewska. - Ursula von der Leyen została szefową Komisji Europejskiej niewielką różnicą głosów, tak naprawdę głosami posłów frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów - stwierdziła.

 

Wiśniewska: naruszono zasady parlamentarne

 

Jej zdaniem ingerencja w propozycję kandydata wysuniętą przez frakcję, to naruszenie reguł parlamentaryzmu.

 

- Po raz pierwszy zdarzyło się, że frakcja, która wystawiła kandydata zgodnie z zasadą D’Hondta znajduje się w dziwnej sytuacji. Do tej sytuacji doprowadzili socjaliści, m.in mój przedmówca (Leszek Miller - red.) - stwierdziła Wiśniewska.

 

Jej zdaniem reguły demokracji parlamentarnej "nie dają prawa konkurentom politycznym do wskazywania, która osoba z danej frakcji może pełnić określoną funkcję w prezydium komisji".

 

- Socjaliści, którzy tak dużo mówią o równości i praworządności, nie szanują ani równości ani praworządności. Bardzo chętnie opowiadają się po stronie kobiet. I oto "przeczołgano" panią premier Szydło - powiedziała Wiśniewska. - Nawoływał do tego rozsyłając maile do wszystkich europosłów pan Robert Biedroń - dodała.

 

- Czuję się zniesmaczona jego zachowaniem, bo on również dostał się do komisji praw kobiet, a to pokazuje hipokryzję i bezczelność i arogancję - stwierdziła polityk PiS.

 

"Beata Szydło jest mocnym politykiem"

 

Bogdan Rymanowski przypomniał jednak, że według Biedronia Beata Szydło jako premier nie przestrzegała ładu konstytucyjnego poprzez m.in. niedrukowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego.

 

- Przed chwilą słyszeliśmy byłego PZPR-owca i SLD-owca Leszka Millera do tego nawołującego. Do tego nawołuje pan Biedroń, który został posłem z listy Ruchu Palikota, a to partia o wiadomej przeszłości i sposobie działania, który naruszał wszelkie standardy, również godnościowe - powiedziała Wiśniewska. - Tego rodzaju ludzie nawołują do głosowania przeciwko kobiecie, która uzyskała rekordowy wynik w wyborach do Parlamentu Europejskiego, chyba jeden z najwyższych w Unii Europejskiej, uzyskując ponad 520 tys. głosów - podkreśliła Wiśniewska.

 

- Pani premier Szydło jest politykiem mocnym i bardzo odpowiedzialnym. Stanęła do tego zadania, bo uważała, że zasady praworządności w Parlamencie Europejskim są przestrzegane. Niestety nie są. Będzie pracowała w komisji, będzie podejmowała zadania, będzie robiła co do niej należy w sposób godny i najlepiej jak potrafi. Jestem o tym absolutnie przekonana - powiedziała Wiśniewska.

 

- Jeśli ktoś może czuć się upokorzony to powinni to być ci, którzy do tej sytuacji doprowadzili. Telefon pani kanclerz Angeli Merkel świadczy o tym, że bardzo ceni panią premier Beatę Szydło, która miała naprawdę dobrą opinię wśród premierów państw Unii Europejskiej. Funkcję swoją pełniła w sposób absolutnie odpowiedzialny, ale widzimy że Parlament Europejski zdominowany przez środowiska lewicowo-liberalne demokracji i zasad praworządności nie szanuje - stwierdziła Wiśniewska.

 

Polska będzie walczyć o dobrą tekę

 

Leszek Miller w "Wydarzeniach i Opiniach" powątpiewał, czy układ z politycznymi liderami Niemiec i Francji, który zawarł premier Mateusz Morawiecki, a który zaowocował wyborem Ursuli van der Layen na szefa Komisji Europejskiej przyniesie Polsce właściwe korzyści.

 

- Hipokryzja. Leszek Miller byłby zadowolony, gdyby szefem komisji został Frans Timmermans, polityczny zagończyk lewicowy, bankrut polityczny w swojej ojczyźnie, który budował się jako szpicen kandydat socjalistów - powiedziała Wiśniewska.

 

- Będziemy walczyli o dobrą tekę. Mamy nadzieję, że to będzie jedna z najważniejszych tek w Komisji Europejskiej. Co przyniesie przyszłość - zobaczymy, na pewno dostosujemy kandydata do portfolio, jakie będzie mu przynależne - powiedziała Wiśniewska. Wcześniej rzecznik rządu Piotr Müller powiedział, że w ciągu dwóch tygodni powinna nadejść informacja o tece przewidywanej dla Polski, a dopiero wówczas wybrany zostanie odpowiedni kandydat.

 

- Chciałabym, aby europosłowie bez względu z jakiej formacji politycznej pochodzą, wybrani w Polsce przez Polaków, podjęli próbę walczenia o godne reprezentowanie Polski w Parlamencie Europejskim i wspólnego walczenia o jak najlepsze rozwiązania dla Polski w zjednoczonej Europie - stwierdziła polityk PiS.

 

PiS nie boi się podzielonej opozycji

 

Zapytana o narastające podziały w opozycji i budowę trzech bloków na wybory parlamentarne uznała, że "PiS ma swoją robotę do wykonania".

 

- My mamy do zrobienia swoją robotę, chcemy przeprowadzić skuteczną kampanię wyborczą, kampanię programową opartą na rozmowach z Polakami i na spotkaniach. Nie zajmujemy się skłóconą opozycją - powiedziała.

 

Jej zdaniem "SLD wykorzystało Platformę, bo zabrało jej aż pięć mandatów do Parlamentu Europejskiego". - PO uznała, że poniesione straty są tak duże, że ten PZPR z SLD nie jest jej już tak bardzo potrzebny, w związku z czym, to czerwone towarzystwo zbiera się razem - powiedziała Wiśniewska.

 

- PSL też poniósł straty na tej koalicji, bo okazało się, że ich wyborcy nie chcą wprowadzenia LGBT do remiz i kół gospodyń
wiejskich. Tak więc opamiętało się, zreflektowało i platforma tak naprawdę została sama - uznała polityk PiS.

 

Jej zdaniem Prawo i Sprawiedliwość chce uniknąć konfrontacji niezwiązanej z ofertą programową.

 

- Chcemy konstruktywnej dyskusji na programy, a nie na inwektywy niestety - powiedziała Wiśniewska.

hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze