Polscy siatkarze w półfinale Ligi Narodów. "Po raz kolejny zostawiliśmy serducho"

Świat

Polscy siatkarze wygrali w Chicago z Iranem 3:1 (21:25, 25:18, 25:20, 25:22) w swoim drugim meczu turnieju finałowego Ligi Narodów i wywalczyli awans z grupy B do półfinału. Dzień wcześniej biało-czerwoni pokonali Brazylię 3:2.

W fazie zasadniczej Polacy przegrali z Irańczykami na ich terenie (w Urmii) 2:3, ale w czwartek, już w turnieju finałowym w Chicago, udanie się zrewanżowali.

 

 

Biało-czerwoni, którzy do Stanów Zjednoczonych przylecieli w dość eksperymentalnym składzie, złożonym w większości z młodszych zawodników, zaimponowali już dzień wcześniej w starciu z Brazylijczykami. Zwyciężyli wówczas 3:2, choć utytułowani rywale wystawili swoje największe gwiazdy.

 

Pierwszy set dla Irańczyków

 

Następnego dnia podopieczni Belga Vitala Heynena znów pokazali świetną grę, a rywale okazali się lepsi tylko w pierwszym secie.

 

Ta partia od początku układała się źle dla biało-czerwonych, który przegrali już trzy pierwsze akcje. Wprawdzie zdołali doprowadzić do remisu 7:7, ale Irańczycy zdobyli następnie pięć punktów z rzędu. Najwięcej kłopotów siatkarze Heynena mieli z przejęciem, źle odbierali (albo wcale) serwisy m.in. Milada Ebadipoura i Amira Ghafoura.

 

Przy stanie 10:17 trener Polaków poprosił o czas, zrobił również zmiany. Pomogło, bo biało-czerwoni odrobili część strat. Po asie Bartosza Bednorza (na 14:18) czas wziął czarnogórski trener rywali Igor Kolakovic, w przeszłości prowadzący z sukcesami reprezentację Serbii.

 

Po autowym ataku Ghafoura byłoo już tylko 17:19. W końcówce seta znów jednak zdarzyły się Polakom błędy w przyjęciu i Irańczycy wygrali 25:21.

 

Kłopoty zmobilizowały Polaków

 

Drugi set wyglądał już zupełnie inaczej. Dzięki dobrym serwisom Bednorza Polacy prowadzili 6:4, a po skutecznym bloku Karola Kłosa - już 9:5. Biało-czerwoni poprawili przyjęcie, natomiast Irańczycy zaczęli popełniać błędy serwisowe, nie atakowali również już tak skutecznie.

 

Przy stanie 13:12 sędzia pokazał czerwoną kartkę protestującemu Heynenowi (podobnie było w meczu z Brazylią), który długo nie mógł doprosić się o wideoweryfikację po ataku Irańczyków. To oznaczało karny punkt i wynik 13:13.

 

Okazało się jednak, że takie kłopoty znów zmobilizowały Polaków, którzy zdobyli cztery kolejne punkty. Rywale wyglądali wówczas na zagubionych i nie podnieśli się już do końca seta.

 

Świetne serwisy Bartosza Kwolka sprawiły, że w końcówce tej partii Polacy całkowicie dominowali i wygrali 25:18.

 

Popisowa końcówka trzeciego seta

 

W kolejnej partii Irańczycy prowadzili już 11:8, ale - podobnie jak w poprzednim secie - udane serwisy (Bednorza) oraz skuteczna gra blokiem m.in. Norberta Hubera pozwoliły zdobyć seryjnie punkty. Przy stanie 15:12 można było liczyć, że znów biało-czerwoni nie pozwolą sobie odebrać prowadzenia.

 

I tak się stało. Napędzany każdą udaną akcją młody zespół Heynena, wsparty doświadczonym Kłosem, rozegrał popisowo końcówkę tego seta. Po kolejnym skutecznym ataku Bednorza, gdy było już 23:18, brawo bił nawet selekcjoner. Ostatecznie skończyło się 25:20.

 

Głośno dopingujący Polaków rodacy w hali w Chicago mogli mieć nadzieję, że tak rozpędzonego zespołu już nic nie zatrzyma.

 

Awans z pierwszego miejsca

 

Nie zawiedli się - wprawdzie czwarta partia była najbardziej wyrównana, ale znów zwycięska dla Polaków, m.in. dzięki popisowej grze w bloku Hubera, mądremu rozgrywaniu Marcina Komendy oraz atakom Bednorza, Muzaja i Kwolka. Ten ostatni zakończył skutecznym zbiciem całe spotkanie.

 

Polacy, których w piątek czeka dzień odpoczynku, zapewnili sobie awans do półfinału z pierwszego miejsca. O drugie w grupie B powalczą Irańczycy i Brazylijczycy.

 

W grupie A rywalizują Amerykanie, Francuzi i Rosjanie.

 

 

Po raz ostatni biało-czerwoni grali w półfinale imprezy tej rangi (wtedy jeszcze pod nazwą Liga Światowa) cztery lata temu w Rio do Janeiro. Zajęli wówczas czwarte miejsce.

 

- Uważam, że wszyscy jesteśmy bohaterami. Zrobiliśmy coś super. Wygraliśmy dwa mecze, nikt na nas nie stawiał. Nasze akcje w tym turnieju idą w górę i mam nadzieję, że to nie koniec. W sobotę gramy półfinał. Liczę, że znów pokażemy dobrą siatkówkę, a jeśli przegramy, to z podniesioną głową. Ale nie przyjechaliśmy tutaj położyć się przed rywalami. Jak już jesteśmy w półfinale, to zrobimy wszystko, żeby awansować do finału i wygrać ten turniej. Z kim w półfinale? Pokonaliśmy już pierwszą i drugą drużynę rundy zasadniczej Ligi Narodów, więc w półfinale niech gra z nami, kto chce - powiedział na antenie Polsatu Sport środkowy reprezentacji Polski Norbert Huber.

 

  

 

"Zrobiliśmy naprawdę coś niesamowitego"

 

- Cieszę się ogromnie z tego, że mogę być częścią tego wspaniałego zespołu. Po raz kolejny zostawiliśmy "serducho". Proszę mi wierzyć, że nie mamy teraz siły, ledwo stoimy na nogach, ale wywalczyliśmy sobie ten awans do półfinału. W piątek mamy wolne, to dzień na regenerację. Będziemy odpoczywać, leżeć do góry nogami. Musimy dobrze zjeść i skupić się już na półfinale. Z kim chciałbym tam zagrać? W tym turnieju nie ma słabych drużyn i trzeba się liczyć, że każdy mecz będzie taki jak nasz z Iranem i dzień wcześniej z Brazylią. Musimy być na to gotowi. Nie jest istotne, z kim teraz się zmierzymy. Każdy jest mocny, z każdym już kiedyś graliśmy. Pozostaje kwestia dobrego przygotowania się do każdego przeciwnika - dodał Bartosz Bednorz, przyjmujący reprezentacji Polski.

 

  

 

- Nikt się tego nie spodziewał. Piszemy ciekawą historię. Zrobiliśmy naprawdę coś niesamowitego. Wygraliśmy dwa mecze w grupie, jesteśmy w półfinale. Ale jeszcze dużo przed nami. Walczymy dalej i na pewno miło będzie przywieźć z Chicago jakiś medal. W tym meczu było trudniej niż z Brazylijczykami. Dzień wcześniej nie ciążyła na nas presja. Gdybyśmy przegrali 0:3, każdy powiedziałby, że graliśmy z wielką Brazylią i trudno. A dzisiaj mieliśmy świadomość, że zwycięstwo premiowało nas awansem do półfinału. Z tyłu głowy było, że musimy wygrać, bo w przeciwnym razie zwycięstwo nad Brazylią może nam nic nie dać. Było dużo presji. W pierwszym secie Irańczycy zagrali super, ale później wyszliśmy zdeterminowani, nie opadliśmy z sił, nie poddaliśmy się. I wywalczyliśmy awans do półfinału - skomentował w Polsacie Sport atakujący reprezentacji Polski Łukasz Kaczmarek.

 

  

dk/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie