Plotka okazała się prawdziwa. W banku rzeczywiście nie ma pieniędzy. Straty sięgają 17 mln zł

Biznes

Bank Spółdzielczy w Grębowie na Podkarpaciu zawiesił działalność, jest też złożony wniosek o upadłość placówki. Od początku tygodnia pojawiały się pogłoski o kłopotach banku, a klienci tkwili w kolejkach, by wypłacić gotówkę. Zarządzający uspokajali, a prokuratura wszczęła śledztwo. Straty banku są liczone na 17 mln zł.

- To jest nakręcanie spirali, wymyślane są różne rzeczy, które są powielane przez jednego klienta, następnie drugi coś tam dodaje i plotka idzie w eter - przekonywała jeszcze w środę Janina Kopała, prezes Banku Spółdzielczego w Grębowie. Obawy mieszkańców o przyszłość banku okazały się jednak uzasadnione.


- Widać, jak się ludzie zachowują. Każdy się denerwuje, czy młodszy czy starszy, a jeszcze babcie takie jak przyjdą - mówił pan Kazimierz, mieszkaniec Grębowa.


Stanie po pieniądze w kolejce, która ustawiła się przed bankiem już w poniedziałek rano, przestało mieć sens. Bo Komisja Nadzoru Finansowego nie tylko zawiesiła działalność banku, ale też wystąpiła o ogłoszenie jego upadłości. Powód - sytuacja finansowa, w jakiej bank się znalazł.

 

Nie sprawdzano wiarygodności kredytobiorców


"(...) Nie reguluje on wobec deponentów swoich zobowiązań w zakresie wypłaty środków" ( ...) - ogłosiła KNF w komunikacie.

 

Okazało się również, że prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie ewentualnych nadużyć, do których mogło dojść w banku. Chodzi o udzielenie z jego kasy pożyczek na kwotę ponad 17 milionów złotych.


- Były przyznawane po pierwsze wbrew procedurom wewnętrznym w banku, po drugie były przyznawane osobom bez sprawdzenia ich wiarygodności - wyjaśnił Andrzej Dubiel z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.


Ciekawe w całej sprawie jest też to, że prokuratura wszczęła postępowanie w ubiegły piątek, a już dzień później plotka o nieprawidłowościach w banku zaczęła krążyć wśród mieszkańców.

 

Wójt gminy: jestem odporny na plotki


Nawet wójt gminy - który trzymał w nim pieniądze - twierdzi, że o kłopotach banku słyszał już kilkanaście dni wcześniej.


- Ale ja z racji pełnionej funkcji jestem odporny na plotki - powiedział Kazimierz Skóra, wójt Gminy Grębów. Plotki zaś okazały się być prawdziwe.


Tym, którzy przed zawieszeniem działalności banku nie zdołali wypłacić z niego swoich pieniędzy, w ciągu tygodnia ma je wypłacić Bankowy Fundusz Gwarancyjny.


- Ich pieniądze są objęte gwarancjami BFG do 100 tys. euro (równowartość ok. 430 tys. zł) - zapewniał członek zarządu BFG Tomasz Obal.

grz/prz/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze