Areszt dla podejrzanych ws. działań na szkodę Plus Banku. Chodzi o ponad 50 mln zł strat

Polska

Warszawski sąd zdecydował o trzech miesiącach aresztu dla Adama K., jednego z podejrzanych w związku ze sprawą działań na szkodę Plus Banku, w wyniku których bank stracił ok. 50 mln zł oraz z próbą wyłudzenia podatku VAT. W sumie sąd zastosował środki zapobiegawcze względem sześciu podejrzanych w tej sprawie osób.

W śledztwie dotyczącym udzielenia kredytu i próby wyłudzenia VAT CBA zatrzymało we wtorek 8 osób. Wśród nich znaleźli się prezesi i członkowie zarządu, dyrektor, pracownicy Plus Banku oraz byli i obecni prezesi spółek z woj. mazowieckiego. Prokuratura postawiła im zarzuty.

 

Jako pierwsze o sprawie informowało "Państwo w Państwie".


W czwartek Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ zdecydował o areszcie dla Adama K., byłego prezesa spółki, która zaciągnęła kredyt w Plus Banku na budowę centrum konferencyjno-handlowego DomExpo w Opolu. Sąd zastosował też środki zapobiegawcze względem 5 innych zatrzymanych w tej sprawie osób.

 

- Wobec Tomasza K. zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy, ale z możliwością jego zamiany na poręczenie majątkowe w wysokości 250 tys. zł łącznie z zakazem opuszczania kraju. Wobec Przemysława S. także zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania z możliwością jego zamiany na poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł i także z zakazem opuszczania kraju. Wobec Bartłomieja S. zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł, wobec Marka Z. poręczenie w wysokości 50 tys. zł, a wobec Ewy S. poręczenie w wysokości 20 tys. zł - poinformował Marcin Kołakowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

 

- Jeśli chodzi o rozstrzygnięcie sądu, to kluczowe dla nas jest to, że sąd zdecydował się na zastosowanie środków zapobiegawczych względem wszystkich sześciu podejrzanych, co oznacza, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynów zabronionych przez osoby, którym przedstawiono zarzuty i to jest dla nas kluczowe rozstrzygniecie - przekazał Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

 

Szereg skrajnie niekorzystnych umów

 

Spółka potrzebowała kredytów na budowę centrum konferencyjno-handlowego DomExpo w Opolu. Prezes spółki, do której należy centrum

zawarł szereg skrajnie niekorzystnych dla niej umów. Między innymi dlatego centrum znalazło się w trudnej sytuacji finansowej.

 

Gdy bank, który nie otrzymywał spłat swoich kredytów zaczął starać się o licytacje obiektu, prezes spółki złożył wniosek o ogłoszenie upadłości. W ten sposób utrudnił odzyskanie pieniędzy przez bank. Upadłość pozwoli jednak nadal kontrolować nieruchomość przez tych samych ludzi, którzy doprowadzili do jej finansowej zapaści.

 

Centrum podpisało umowy najmu lub dzierżawy ważne nawet do 2037 roku ze spółkami, które były osobowo i kapitałowo powiązane ze spółką będącą właścicielem DomExpo. Dzięki upadłości ludzie, którzy zarządzają spółką, nadal będą czerpać z niej korzyści. "Państwo w Państwie" ustaliło, że syndyk może zarobić w tym postępowaniu upadłościowym około 450 tys. zł.

 

Teraz bank zamiast odzyskać swoje należności w drodze licytacji będzie musiał czekać, na koniec upadłości.

 

Ekipa "Państwa w Państwie" była w siedzibie firmy księgowej, aby porozmawiać z Adamem K., który był prezesem spółki. Zdenerwowany mężczyzna, który przebywał w pomieszczeniach firmy księgowej wypychał reporterów z biura.

ml/msl/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze