Zaginiony 5-latek jest obywatelem Rosji - informuje ambasada. Trwają poszukiwania dziecka

Polska

Ambasada Federacji Rosyjskiej w Polsce poinformowała rosyjskie media, że zaginiony 5-latek z Grodziska Mazowieckiego jest obywatelem Rosji. "Wydział konsularny ambasady monitoruje sytuację i jest w stałym kontakcie z polską policją, która prowadzi poszukiwania" - przekazał TASS-owi rzecznik ambasady Władimir Aleksandrow. Trwają poszukiwania dziecka, włączyli się do nich płetwonurkowie.

W środę przed 21:00 policjanci dostali zgłoszenie o śmierci mężczyzny, a około północy jeden z bliskich Dawida - zaniepokojony, że ojciec nie odwiózł go do domu - zaalarmował policję. Mężczyzna zginął potrącony na torach kolejowych. Trzy kilometry od ciało mężczyzny znaleziono jego auto - Skodę Fabię. To wówczas połączono obie sprawy i wszczęto poszukiwania.

 

Mężczyzna zginął na torach kolejowych w środę o g. 20:52

 

5-letni Dawid został zabrany przez swojego ojca z miejsca zamieszkania ok. godz. 17 w środę. Według informacji policji przed godz. 21 ojciec najprawdopodobniej odebrał sobie życie. Mężczyzna miał prawa rodzicielskie; ta sprawa nie ma charakteru uprowadzenia. Informację o śmierci mężczyzny KPP w Grodzisku Mazowieckim otrzymała o godz. 20:52. Mężczyzna zginął potrącony na torach kolejowych.

 

Rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji poinformował, że w poszukiwaniach chłopca bierze udział kilkuset policjantów, zarówno z komendy miejscowej, jak i z oddziału prewencji w Warszawie. Jak dodał, w nocy w poszukiwania włączyli się również policjanci z Wydziału Poszukiwań Celowych Komendy Głównej Policji, którzy użyli do poszukiwań specjalistycznego sprzętu, m.in. dronów i wozu poszukiwań celowych. W akcji bierze również udział śmigłowiec KGP z kamerą termowizyjną, a także psy tropiące.

 

Do poszukiwań dołączyli strażaccy płetwonurkowie i terytorialsi

 

A w czwartek po południu włączyła się grupa wodno-nurkowa straży pożarnej, która przeszukuje akweny wodne w powiecie pruszkowskim. Na zmianę pracuje 4-5 płetwonurków.

 

Mł. bryg. Karol Kierzkowski z KW PSP w Warszawie podkreślił, że istotne jest przeszukanie każdego miejsca, jednak ze względu na słabą widoczność poszukiwania prawdopodobnie zostaną zawieszone na noc. - Wznawiamy je zawsze skoro świt - powiedział mł. bryg. Karol Kierzkowski.

 

Poszukiwań nie przerywają policjanci. - W razie potrzeby działania będą prowadzone całą noc - przekazał rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak.

 

W akcję zaangażowały się również Wojska Obrony Terytorialnej.  Rzecznik terytorialsów ppłk Marek Pietrzak powiedział, że 40 żołnierzy 65. batalionu lekkiej piechoty z Pomiechówka w trybie alarmowym dostało sygnał o powołaniu.

 

 

Prokuratura wszczęła śledztwo

 

- Prokuratura wszczęła śledztwo mające na celu ustalenie okoliczności śmierci ojca 5-letniego Dawida Żukowskiego - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

 

Jak zaznaczył Łapczyński, zadaniem śledczych na tym etapie jest przede wszystkim ustalenie na podstawie wszystkich zabezpieczonych dotychczas dowodów, jaki jest los dziecka, co się z nim dzieje i gdzie aktualnie może przebywać. Dodał, że śledczy będą ustalali te okoliczności na podstawie oględzin miejsca zdarzenia, oględzin auta, wyników sekcji zwłok i badań dodatkowych zleconych w toku postępowania.


Prokurator dodał, że "czynności poszukiwawcze mające na celu odnalezienie chłopca prowadzi policja i inne służby do tego powołane".

 

Działania w domu dziadków zaginionego

 

W czwartek po południu policja zakończyła działania w domu dziadków zaginionego. Babcia dziecka (matka jego nieżyjącego ojca) pojechała razem z policjantami.

 

Babcia Dawida mieszka w segmencie niewielkiego bliźniaka na jednym z osiedli w Grodzisku Mazowieckim. - Państwo Ż. mieszkają tu już około 20 lat. To repatrianci z Kazachstanu. Bardzo dobrzy i mili ludzie. Znałam ich syna i wnuczka, to był mój ulubieniec. Wczoraj rano ich widziałam. Ojciec przyjechał samochodem z dzieckiem. Wymieniliśmy pozdrowienia. Do Dawidka powiedziałam: o jest i mój ulubieniec. Pukali do drzwi domu, w którym mieszkali dziadkowie, ale chyba nikogo nie było i odjechali - opowiada jedna z mieszkanek osiedla.


Sąsiadka, która zajmuje drugą część bliźniaka, powiedziała, że widziała, jak w środę ok. godziny 17 przyjechał ojciec dziecka i zabrał go od dziadków. - Zapytałam Dawidka, co taki smutny, dlaczego płacze. Odpowiedział, że spadł z krzesła. Pocieszyłam go, mówiąc, że na pewno zaraz przestanie boleć - relacjonowała kobieta. Przyznała, że jest wstrząśnięta śmiercią ojca i zaginięciem dziecka. - Kto by pomyślał, nic nie wskazywało na to, że może dojść do takiej tragedii - oznajmiła.

 

Sąsiedzi: rodzina wyglądała na bardzo zgodną


Inni sąsiedzi z osiedla podkreślali, że rodzina wyglądała na bardzo zgodną. - Mieszkali tu razem z rodzicami. Wyprowadzili się może rok, a może dwa lata temu. Ojciec był bardzo przywiązany do dziecka. Jego żona, matka Dawidka, to bardzo miła osoba. Wiele razy z nią rozmawiałam - powiedziała jedna z mieszkanek bloku stojącego naprzeciwko domu dziadków.

 

W środę dziecko było pod opieką dziadków. Po południu ojciec odebrał Dawidka i miał zawieźć go do matki, która od kilku tygodni mieszkała w Warszawie. Według ustaleń "Gazety Wyborczej" 32-latek miał wysłać do żony SMS, ale śledczy nie ujawniają szczegółów dotyczących przesłanej wiadomości.

 

Rodzice nie mieszkali razem od kilku tygodni

 

Wiadomo, że rodzicie 5-latka od kilku tygodni nie mieszkali razem. Matka dziecka przeprowadziła się do Warszawy, nieoficjalnie wiadomo, że pod koniec czerwca jej pełnomocnik złożył w prokuraturze zawiadomienie o stosowaniu przemocy przez jej męża. 

 

Służby kontynuują poszukiwania, zaangażowanych jest w nie kilkuset policjantów trwają one m.in. w rejonie Okęcia, gdzie ojciec dziecka miał zabrać chłopca, by pokazać mu lądujące i startujące samoloty, po czym prawdopodobnie wrócił do Grodziska. Źródła policyjne zaznaczają, że w sprawie należy się liczyć z każdą możliwą opcją, również z tym, że dziecko może już nie żyć.

 

Dawid był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena, czerwonej wyścigówki z bajki "Auta". Na prawym policzku chłopczyk ma pieprzyk.

 

Apel o pomoc w poszukiwaniach

 

Policja ponawia prośbę o pomoc w poszukiwaniach. Znalazła już auto ojca. - To ważne, by osoby, które widziały samochód między 17:00 a 21:00, zgłosiły się do nas. Nawet z pozoru błahe informacje, mogą okazać się kluczowe - przekazał Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej policji.  

grz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze