"Rejon wstrząsu, gdzie zginęło trzech górników, powinien zostać wyłączony z eksploatacji"

Polska
"Rejon wstrząsu, gdzie zginęło trzech górników, powinien zostać wyłączony z eksploatacji"
Polsat News

Rejon wstrząsu w kopalni Murcki-Staszic, gdzie 1 lipca zginęło trzech górników, powinien zostać wyłączony z eksploatacji - rekomendują eksperci, którzy na zlecenie Polskiej Grupy Górniczej przeanalizowali sprawę pod kątem potencjalnych zagrożeń.

O opinię w sprawie możliwości kontynuowania prac górniczych w rejonie wstrząsu PGG poprosiła naukowców z Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach, Politechniki Śląskiej w Gliwicach oraz Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

 

Udało się przeprowadzić wizję lokalną pod ziemią

 

- Eksperci rekomendowali wyłączenie tego rejonu kopalni z eksploatacji - poinformował rzecznik Polskiej Grupy Górniczej Tomasz Głogowski. Zaznaczył, że nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje dotyczące przyszłości tego rejonu; przy ich podejmowaniu kluczowe będą kwestie zapewnienia bezpieczeństwa.

 

Z analiz wynika, iż warunki geologiczne, a także rozmaite zaszłości eksploatacyjne na tym obszarze, powodują ryzyko powtarzania się silnych wstrząsów - ich siły oraz czasu wystąpienia nie da się przewidzieć, stąd potencjalne niebezpieczeństwo dla górników.

 

W poniedziałek, tydzień po wstrząsie, w wyrobisku 720 m pod ziemią udało się przeprowadzić wizję lokalną. Potwierdziła ona dużą siłę wstrząsu i jego dynamiczny charakter. Wstrząs poważnie zniszczył ok. 60 metrów wyrobiska. Doszło m.in. do wypiętrzenia spągu i zawężenia gabarytów chodnika, miejscami do ok. 1,5 m wysokości i 2,7 m szerokości. W wyniku tąpnięcia doszło do przemieszczenia maszyn, m.in. podajnika taśmowego i przenośnika zgrzebłowego, a także do deformacji obudowy chodnika i innych elementów infrastruktury. Fragmenty wyrobiska całkowicie utraciły swoją funkcjonalność.

 

Wznowienie prac w tym rejonie, gdyby kopalnia zdecydowała się zwrócić do nadzoru górniczego z takim wnioskiem, byłoby możliwe dopiero po pozytywnej opinii komisji ds. zagrożeń w zakładach górniczych, działającej przy Wyższym Urzędzie Górniczym. Obecnie ruch górniczy w rejonie wypadku jest wstrzymany; mogą tam być prowadzone jedynie działania związane z usuwaniem skutków tąpnięcia, zapewnieniem bezpieczeństwa oraz zabezpieczeniem i kontrolą wyrobiska.

 

Wstrząs miał 2,71 w skali Richtera

 

Nadzór górniczy nakazał także przeanalizowanie dotychczas stosowanych w tym rejonie rozwiązań organizacyjno-technicznych pod kątem ich prawidłowości. Ostatecznie o możliwości ewentualnego wznowienia prac eksploatacyjnych w tym rejonie zdecyduje Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach, po pozytywnej opinii komisji ds. zagrożeń WUG.

 

Wstrząs, który wystąpił w katowickiej kopalni ponad tydzień temu, miał energię 2,71 stopnia w popularnej skali Richtera. Nie miał związku z prowadzoną w kopalni eksploatacją. W chwili wypadku dziewięciu górników wykonywało prace profilaktyczne związane z przygotowaniem rejonu do zaplanowanego przywrócenia do sieci wentylacyjnej odizolowanej wcześniej części wyrobiska.

 

W wyniku wypadku trzech górników zginęło, a sześciu zostało rannych - doznali głównie złamań i potłuczeń. Ich stan jest dobry, po powrocie do zdrowia czeka ich rehabilitacja. Sekcja zwłok śmiertelnych ofiar wypadków wykazała, że górnicy zmarli w wyniku urazu wielu narządów ciała, stwierdzono m.in. złamanie kręgosłupa oraz inne poważne obrażenia.

 

Wyniki sekcji zwłok potwierdziły wcześniejsze przypuszczenia przedstawicieli kopalni i nadzoru górniczego, którzy na podstawie oględzin miejsca katastrofy oceniali, że trzej pracownicy mogli zginąć uderzeni np. elementami maszyn, zmieniających swoje położenie na skutek wstrząsu. Możliwe także, że wypiętrzający się dynamicznie spąg (spód wyrobiska) rzucił ich np. na metalowe części podziemnej infrastruktury. Jeden ze zmarłych górników był przyciśnięty przez fragment zniszczonej maszyny.

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze