Premier: rząd nie jedzie na wakacje. Pracujemy do 11 października, bo cisza wyborcza

Polska

- Rząd nie jedzie na wakacje, od wczesnego rana do nocy pracujemy do 12 października, niech będzie 11, bo cisza wyborcza, w sobotę można odpocząć - mówił na konwencji w Katowicach premier Mateusz Morawiecki.

Podczas konwencji programowej PiS i Zjednoczonej Prawicy szef rządu podkreślał, że projekty, w sprawie których toczą się rozmowy, "będą na pewno dobrym, wartościowym zaczynem do wypracowania już wkrótce bardzo konkretnego programu na kolejne 4-8 lat, na kolejne lata zmiany Polski na lepsze".

 

Przyznał, że jest zbudowany tym, co do tej pory zostało wypracowane podczas rozmów.

 

- My się nie poddajemy, walczymy do końca i tak samo będzie teraz, a to jest bardzo ważne. Pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać, że potrafimy zwyciężać. Tak jak w 2002 roku prezydent Lech Kaczyński pokazał, że w trudnych wyborach można zwyciężać, w 2005 również. Tak samo my teraz w wyborach do Parlamentu Europejskiego pokazaliśmy, że umiemy zwyciężać, ale żeby wygrać teraz jesienią i mieć ten mandat od wyborców do zmiany Polski na lepsze, musimy zachować pokorę, musimy nie wpadać w żaden triumfalizm, bo wcale nie jest tak dobrze, jakby się wydawało. Oczywiście jest nieźle i lepiej niż się by wydawało dwa miesiące temu, ale musimy być bardzo czujni i bardzo ciężko pracować, to mogę państwu obiecać - mówił.

 

"Wielka agenda rozwojową"

 

- Nasze agenda, lata 2015, 2016, 2017, to można powiedzieć w skrócie - jednym słowem - agenda godnościowa. Odbudowywania godności w polskich rodzinach, dla Polaków, w polityce historycznej, w polityce społecznej. Teraz na kolejne lata - jeśli wyborcy nam zaufają - chcemy zaproponować wielką agendę rozwojową, wielką agendę rozwoju gospodarczego - powiedział Morawiecki w Katowicach.

 

- Pokorą i ciężką pracą chcemy zapracować na głos wyborców - zadeklarował. - Na głos Polaków, po to, żeby móc zmieniać Polskę dalej. A jest za nami kilka lat ciężkiej pracy i tego, że potrafimy dotrzymać słowa, że potrafiliśmy wbrew wszystkim opiniom różnych ekonomistów, doradców zachodnich, polskich - potrafiliśmy zrealizować nasze cele. I to jest bardzo ważne, że zmniejszamy zadłużenie w walutach zagranicznych - tłumaczył szef rządu.

 

Morawiecki wskazał, że polityka PiS doprowadziła do tego, że więcej ludzi w kraju stać na zaoszczędzanie chociaż niewielkiej sumy pieniędzy. - My jesteśmy rządem właśnie wszystkich tych zwykłych rodzin. A z oszczędności biorą się inwestycje - wskazał szef rządu. Jednocześnie zaznaczył, że to był i jest program na przyszłość, na kolejne lata.

 

"Pokażemy, że możemy się zbliżyć wydatnie do tych najlepszych"

 

- Na pewno za cztery lata - jeśli będzie taka wola wyborców - pokażemy, że możemy się zbliżyć wydatnie do tych najlepszych. To jest nasz aspiracyjny cel. Biorąc pod uwagę tempo wzrostu - choćby z tego roku - nasze i włoskie, nasze - hiszpańskie, nasze - francuskie, możemy za osiem lat dogonić Włochy, za 10-12 lat dogonić Hiszpanię, a 13 lat, 14 dogonić Francję. Potem zostaną jeszcze Niemcy, Holandia - już nie tak dużo krajów przed nami, jak ten cel zrealizujemy. To jest nasz aspiracyjny cel zasobność Polaków, europejskość w konkrecie - zapowiedział Morawiecki.

 

- Użyję tego określenia, chociaż wiem, że będzie przedmiotem ataku: musimy odrzucić wielką ofensywę zła - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński.

 

- Żeby iść dalej potrzebujemy programu kontynuacji, a tam gdzie trzeba - także zmiany; potrzebujemy programy dla wszystkich Polaków, programu stabilizacji i spokoju - dodał Jarosław Kaczyński.

 

Uznał, że "jeśli formacje polityczne są niewiarygodne, to demokracja staje się nic nie znaczącym rytuałem". - Nasze zwycięstwo jest prawdopodobne, ale nie jest pewne, trzeba o nie walczyć; chcemy by Polacy za 4 lata mówili, że jesteśmy wiarygodni - stwierdził. 

 

Donald Tusk odniósł się do tych słów na Twitterze. "Mówią, że chcą »odrzucić ofensywę zła« i że będą szerzyć dobro, cel ambitny, tylko kompetencje zupełnie nie te" - napisał w sobotę były premier. 

 

 

"Jesteśmy wyspą wolności"

 

- Polska musi pozostać wyspą wolności, bo jesteśmy dzisiaj wyspą wolności, choć niektórzy chcą to zmienić i zakłócić. Jesteśmy wyspą wolności i dlatego jesteśmy tak cenni dla współczesnego świata i musimy uczynić wszystko, by to trwało - uznał prezes PiS. 

 

Według niego "dobra zmiana musi być kontynuowana i dobry czas Polaków". - I tutaj, a także w kolejnych przedsięwzięciach programowych, będziemy musieli sobie odpowiedzieć na pytanie jak działać, co czynić, by ten czas był możliwie jak najdłuższy, by ten dobry czas, trwał, trwał i jeszcze dalej trwał - podkreślił. 

 

Prezes PiS dziękował też za poparcie w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego. - To poparcie traktujemy jako zobowiązanie do wytężonej pracy, można powiedzieć do jeszcze bardziej wytężonej pracy niż dotychczas, do pracy dla Polski - zadeklarował.

 

"Zjednoczona Prawica ma znakomity punkt startu"

 

- Ta konferencja ma jako swój główny cel wyznaczenie kierunków tej pracy, rozwiązań, które przyjmiemy, tego wszystkiego, co wiąże się z jej efektywnością, z tym, co jest naszym celem, by ta praca rzeczywiście służyła Polakom i Polsce - dodał.

 

Kaczyński podkreślił, że to druga tego typu konwencja działaczy PiS w Katowicach; poprzednia miała miejsce cztery lata temu. Zaznaczył, że podczas poprzedniej konwencji PiS nie był pewien, że uda się wygrać wybory i mieć samodzielną większość.

 

Jak dodał, obecnie Zjednoczona Prawica ma "znakomity punkt startu".

 

- Nie możemy uczynić niczego, co by spowodowało, że ten wielki dorobek zostanie zmarnowany, że stracimy to, co uzyskaliśmy - zapowiedział lider PiS.

 

- Żeby iść dalej potrzebujemy nowego programu kontynuacji, ale tam gdzie trzeba także zmiany. Programu, który będzie skierowany do wszystkich Polaków, programu stabilizacji i spokoju, programu, który będzie zapewniał nam rozwój i będzie zapewniał także sprawiedliwy podział owoców tego rozwoju - wskazał.

 

"Nie możemy odpuścić sobie kampanii do polskiego parlamentu"

 

- Nie możemy pozwolić na to, byśmy w tej chwili odpuścili tę kampanię, byśmy pomyśleli sobie, że są dobre sondaże, jesteśmy naprawdę na dobrej pozycji, wygrane wybory do Parlamentu Europejskiego dają nadzieję, że wygramy jesienią. Wygramy, ale wtedy, gdy będziemy razem i będziemy ciężko pracować - oświadczyła w sobotę Beata Szydło, która jest szefową rady programowej sztabu wyborczego PiS.

 

Według niej kluczowe są rozmowy z wyborcami. - W 2015 r. ruszyliśmy stąd z programem, którego podstawowym założeniem było wypełnienie oczekiwań Polaków. Spotykaliśmy się i rozmawialiśmy z państwem, słuchaliśmy was, ale przede wszystkim słyszeliśmy to, co wy do nas wtedy mówiliście - podkreśliła b.premier.

 

Jak zapowiedziała, Prawo i Sprawiedliwość jest przygotowane do jesiennych wyborów, zdeterminowane i ma program. Przypomniała, że od czterech lat realizowany przez rząd program przywrócił godne życie polskim rodzinom i stał się programem napędzającym w imponującym tempie polską gospodarkę. - Zasadniczym priorytetem były programy społeczne, ale te programy stały się jednocześnie programami rozwojowymi i to jest unikalne na skalę nie tylko europejską, ale myślę że i wielu innych będzie się na nas wzorować - podkreśliła Szydło.

 

"Polska przykładem mądrej polityki gospodarczej i społecznej"

 

- Jesteśmy dzisiaj krajem, który jest wskazywany jako przykład mądrej polityki gospodarczej i społecznej, bo potrafiliśmy wprowadzić program, którego podstawowym celem było rozwiązanie problemów społecznych - zauważyła.

 

- Dzisiaj kiedy stajemy u progu kolejnych wyborów musimy wszyscy zadać sobie pytanie, jakiej Polski chcemy, jakich polityków, którzy będą odpowiedzialność brali za nasz kraj - mówiła europosłanka.

 

Szydło zachęcała do stworzenia biało-czerwonej drużyny. - W tej drużynie, jest miejsce dla każdego, tak jak było miejsce dla każdego cały czas" - zadeklarowała. "Jest nas coraz więcej i to jest naprawdę wielka rzecz, ale nie możemy pozwolić sobie na to, by ten rechot pogardy, który wczoraj wybrzmiał w Węgrowie, roznosił się na całą Polskę. To jest dla nas zadanie na najbliższe miesiące - podkreśliła b.premier.

 

Zachęcała wyborców PiS, by robili wszystko, aby wygrali. - Wywieszajmy plakaty, roznośmy ulotki, ale przede wszystkim rozmawiajmy z ludźmi. Tłumaczmy, rozmawiajmy, mówmy o tym, co dobrego wydarzyło się w ostatnich czasach w Polsce i jakie mamy plany - zaapelowała b.premier.

 

- Ale przede wszystkim, mówmy o tym, że ta gra, która teraz się toczy, ta stawka, jest olbrzymia, bo tą stawką jest przyszłość Polaków, jest przyszłość naszej ojczyzny Polski - dodała Szydło.

 

"Wzmocnienie relacji polsko-amerykańskich przełomowe dla bezpieczeństwa"

 

- Wzmocnienie relacji polsko-amerykańskich ma przełomowe znaczenie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w Polsce, w naszej części Europy, a także w całej Europie. To kamień milowy, który wprowadza nas w świat wolności - mówił w sobotę minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

 

Dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi, m.in. w sferze obronności, i mocne osadzenie polskiej armii strukturach NATO Błaszczak uznał za jedno z kluczowych zadań realizowanych przez niego w resorcie obrony, obok zwiększania liczebności polskiego wojska i wyposażenia go w najnowocześniejszy sprzęt.

 

Podczas trwającej w Katowicach Konwencji Programowej Prawa i Sprawiedliwości i Zjednoczonej Prawicy szef resortu obrony podkreślił, że podpisana niespełna miesiąc temu wspólna deklaracja prezydentów Polski i USA udowadnia wzmocnienie pozycji Polski i wzmacnia bezpieczeństwo.

 

- Jesteśmy w stanie zapewnić naszej ojczyźnie bezpieczeństwo. Obecność amerykańska w Polsce niewątpliwie odstrasza ewentualnego agresora. Najpotężniejsza armia na świecie, armia Stanów Zjednoczonych - świetne relacje, które niewątpliwie są też rezultatem wspólnej służby żołnierzy polskich i amerykańskich na misjach - to też jest ważne źródło tego porozumienia - powiedział minister, oceniając, że polsko-amerykańska deklaracja jest obecnie wprowadzana w życie przez rozmowy o szczegółach.

 

"To kamień milowy, który wprowadza nas w świat wolności"

 

- Wzmocnienie relacji polsko-amerykańskich ma przełomowe znaczenie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w Polsce, w naszej części Europy, a także w całej Europie. To kamień milowy, który wprowadza nas w świat wolności, bo przestajemy być państwem buforowym, jesteśmy państwem, które jest poważnie traktowane, które współpracując ze Stanami Zjednoczonymi, zapewnia bezpieczeństwo przede wszystkim w naszej ojczyźnie, ale także na całej flance wschodniej NATO - mówił Błaszczak.

 

Przypomniał, że liczebność wojska polskiego jest obecnie ustalona na 150 tys. żołnierzy wojsk operacyjnych oraz 50 tys. żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. "W mojej ocenie to jeszcze zbyt mało, to jest tylko etap. Sądzę, że wojsko polskie powinno być jeszcze liczniejsze” - ocenił szef MON.

 

Przypomniał, że realizowany obecnie plan modernizacji technicznej armii zakłada wydanie do 2026 r. rekordowej kwoty 185 mld zł.

 

- Pracujemy nad planem 15-letnim, na to pozwalają uwarunkowania NATO. Zależy mi na tym, żeby perspektywa planowania była jeszcze dłuższa - mówił Błaszczak.

 

Przypomniał, że od przyszłego roku do 2030 r. Polska będzie stopniowo zwiększać procent udziału w finansowaniu obronności do 2,5 proc. PKB. Ocenił, że finansowanie na odpowiednim poziomie to fundament realizowanej od 2015 r. naprawy sytuacji w armii i jej rozwoju.

 

Gowin: Polska stała się najbezpieczniejszym krajem w Europie

 

- Nadchodzi nowy czas; myślę, że to będzie przede wszystkim czas wielkich, ambitnych inwestycji, takich jak Centralny Port Komunikacyjny, elektrownia atomowa, czy rozbudowa infrastruktury drogowej, kolejowej - zapowiedział wicepremier, szef resortu nauki Jarosław Gowin.

 

Zdaniem Gowina "to były dobre cztery lata dla Polski". - To był czas wielkich programów społecznych, realizowanych przede wszystkim przez panią premier Beatę Szydło, przez panią minister rodziny Elżbietą Rafalską - powiedział. 

 

Dodał, że "to był czas rekordowego - na tle Europy - wzrostu gospodarczego, który był konsekwencją Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, czyli planu premiera Mateusza Morawieckiego".

 

- To był czas, w którym Polska stała się najbezpieczniejszym krajem w Europie. To był też czas, kiedy położyliśmy wiele fundamentów pod przyszły rozwój naszej ojczyzny - wskazał.

 

"Od stuleci byliśmy drenowani z talentów"

 

- Wiadomo, że tak naprawdę od stuleci byliśmy drenowani z najlepszych talentów. To zjawisko się dramatycznie pogłębiło po - skądinąd bardzo pozytywnym fakcie jakim  było wejście Polski do Unii Europejskiej. Przez ostatnie 4 lata staraliśmy się stworzyć tutaj takie warunki, żeby młodzi utalentowani ludzie widzieli przyszłość dla siebie i swoich rodzin nad Wisłą a nie nad Tamizą czy Sekwana - dodał Gowin.

 

Przypomniał, że "jesteśmy ciągle w drugiej setce jeżeli chodzi o zdolność do przyciągania talentów".

 

- Potrzebujemy z krajów Europy Zachodniej, ze Stanów Zjednoczonych, Ameryki Południowej, z niektórych krajów w Azji, które kulturowo są nam nieodległe - potrzebujemy dekarzy, potrzebujemy inżynierów, potrzebujemy naukowców. Trzeba zainwestować w system przyciągania takich talentów" - apelował szef partii Porozumienie.

 

- Pojawiły się ostatnio propozycję, które są zabójczo niebezpieczne dla Polski, propozycje federalizacji. Chcę powiedzieć, że po to powstała Zjednoczona Prawica, po to powstało to porozumienie, ten sojusz Prawa i Sprawiedliwości z dwiema innymi partiami, aby przeciwstawiać się takim szkodliwym dla Polski rozwiązaniom - podkreślił Gowin.

 

Wicepremier dodał, że silne państwo, to także silny samorząd. - Wiele kluczowych zadań państwa można realizować poprzez współpracę z samorządem. Dowiedliśmy tego: nasz sztandarowy program Rodzina 500+ - przecież on jest realizowany we współpracy z samorządami - podkreślił.

 

Ziobro: Polska była traktowana jak kraj trzeciego świata

 

- Pokazaliśmy, że państwo może bronić tych najsłabszych; pokazaliśmy, że państwo może być sprawne - mówił minister sprawiedliwości, lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro o działaniach w sprawie tzw. afery reprywatyzacyjnej.

 

Mówił też o dokonaniach rządu w zakresie działań resortu sprawiedliwości. - Przykładem naszej konsekwencji jest upomnienie się o sprawy najsłabszych, o sprawy dzieci. Niestety niemało dzieci w rozbitych rodzinach nie otrzymywało świadczeń alimentacyjnych. Był to wstydliwy, ale bardzo przykry problem, z którym nie radziły sobie poprzednie władze - dodał.

 

Wspomniał, że PiS "przywrócił instytucję komornika polskiemu państwu". - Przygotowaliśmy propozycje wprowadzające jasne reguły w obszar działania firm pożyczkowych - wskazał. 

 

- Traktory, samochody, nieruchomości sprzedawane za bezcen, odbierane przedmioty dzieciom niepełnosprawnym, chorym, które absolutnie nie podlegały licytacji i przejęciu komorniczemu. Otóż to wszystko się zmieniło. Położyliśmy temu kres - powiedział Ziobro.

 

- Polska była traktowana przez niektóre firmy pożyczkowe, niczym kraj trzeciego świata. A Polska nie jest krajem trzeciego świata, a wolny rynek, to nie jest wolna amerykanka. Dlatego zdecydowaliśmy się wprowadzić jasne reguły, które mają cywilizować ten rynek i które będą gwarantować, że każdy kto będzie chciał, będzie mógł uzyskać pożyczkę, ale będzie mógł uzyskać ją na cywilizowanych, jasnych zasadach - zapowiedział.

 

"Efektem konwencji mają być założenia do programu"

 

Rozmowy podczas sobotniej konwencji mają koncentrować się wokół zagadnień związanych z polityką zagraniczną, obronnością, rolnictwem, finansami publicznymi, edukacją, sportem, zdrowiem, samorządem terytorialnym, administracją, kulturą i mediami.

 

Podczas dziewięciu sesji plenarnych głos zabiorą m.in.: minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, szef MON Mariusz Błaszczak i minister finansów Marian Banaś.

 

Tegoroczna konwencja pod hasłem "Myśląc: Polska 2019" potrwa do niedzieli i ma być "merytoryczną debatą polityków i ekspertów, dotyczącą minionych działań rządu oraz propozycji na przyszłość".

 

Jak przekonywali politycy PiS, w tym rzeczniczka partii Anita Czerwińska, efektem konwencji mają być założenia do programu, z którym PiS wystartuje w najbliższych wyborach parlamentarnych.

 

Podczas wystąpienia inauguracyjnego w piątek szef Rady Programowej PiS, wicepremier Piotr Gliński nawiązywał do podobnej konwencji, która odbyła się przed wyborami parlamentarnymi cztery lata temu.

 

Gliński o wiarygodności i pracy dla ludzi

 

Gliński mówił m.in. o potrzebie zdania sprawozdania z dotychczasowych prac rządu, które - jak przekonywał - powinno być obowiązkiem polityków. Podkreślił, że "wiarygodność i praca dla ludzi, to dwa pierwsze i podstawowe wymiary dokonań rządu PiS i polityki partii".

 

Szef Rady Programowej PiS poinformował, że w trakcie konwencji będzie miało miejsce 450 wystąpień, 16 sesji plenarnych i 70 paneli specjalistycznych.

wka/msl/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze