Włoch zastąpił Włocha. Nowy przewodniczący Parlamentu Europejskiego

Świat

Porzucił karierę dziennikarza i 10 lat temu został europosłem. Parlament Europejski w Strasburgu wybrał w środę włoskiego socjalistę Davida Sassolego na swojego szefa. W drugiej turze głosowania otrzymał on 345 głosów poparcia. Zastąpił na tym stanowisku chadeka, także Włocha Antonio Tajaniego.

Kandydat Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) Jan Zahradil dostał 160 głosów, kandydatka Zielonych Ska Keller - 119, a wystawiona przez GUE/NGL Sira Rego - 43 głosy.

 

Do wyłonienia nowego szefa PE potrzebne było zorganizowanie dwóch tur głosowania. Pierwszą również wygrał Sassoli, zdobywając 325 głosów, jednak nie była to wymagana większość.

 

Wystąpienie Sassoliego

 

W wystąpieniu po ogłoszeniu wyników Sassoli mówił m.in. o potrzebie reform, które muszą zostać przeprowadzone w Unii Europejskiej.

 

Zwracał uwagę na globalne wyzwania i problemy, z jakimi obecnie zmaga się Europa. Wymienił wśród nich zmiany klimatyczne, bezrobocie, zwłaszcza wśród młodzieży, a także rewolucję cyfrową i jej konsekwencje. Według nowego szefa PE, by stawić czoło tym zagadnieniom, potrzeba nowych pomysłów, odwagi i wielkiej mądrości.

 

- Nikt nie może zadowolić się utrzymaniem status quo - podkreślił nowy szef PE. - Musimy odnowić ducha ojców założycieli z Ventotene, by zapomnieć o wojnie i pamiętać o tym, że po klęsce nacjonalizmu narodził się projekt pokoju, demokracji, wolności i równości - powiedział Sassoli, nawiązując do manifestu, w którym zawarto wizje dotyczące zjednoczonej Europy, autorstwa m.in. Altiero Spinellego.

 

Sassoli mówił też o potrzebie zmian w UE, a także przeprowadzeniu na nowo procesu integracji. Według niego jednym z najważniejszych zadań unijnych instytucji jest rozwiązywanie problemów obywateli i pozbawienie ich poczucia odizolowania. Włoch podkreślał przy tym potrzebę przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na przekonania religijne, polityczne czy orientację seksualną.

 

W ocenie przewodniczącego europarlamentowi potrzeba nowych narzędzi, bo obecne są niewystarczające. - Ta kadencja musi wzmocnić pewne procedury, aby Parlament Europejski stał się bohaterem zakończonego projektu demokracji europejskiej - powiedział.

 

Podkreślał też wagę historii Europy, zaznaczając, że Unia Europejska nie jest "przypadkowym wydarzeniem historii". - Nasza historia to bardzo wiele bólu, przelanej krwi, nie tylko na normandzkich plażach. Wszystko to opiera się na dążeniu do wolności, na pragnieniu sprawiedliwości, na bohaterskich walkach w getcie warszawskim, na walce, która miała miejsce na wschodzie Europy - wskazywał Sassoli.

 

Polscy europosłowie o nowym szefie Parlamentu Europejskiego

 

Polscy europosłowie podkreślają, że Włoch jest lubianym i szanowany posłem w PE.

 

Eurodeputowany prof. Zdzisław Krasnodębski (PiS) powiedział w Strasburgu, że Sassoli był dotychczas bardzo dobrym wiceprzewodniczącym PE. Jego zdaniem ważne jest to, aby na stanowisku szefa PE zachował pewną neutralność. - Chodzi o to, aby być fair w stosunku do wszystkich grup. Prawdopodobnie ta kadencja będzie dosyć trudna politycznie, więc tym bardziej jest ważne, aby przewodniczący spełniał tę rolę we właściwy sposób - zaznaczył.

 

- Sassoli był chadekiem, jest wierzącym katolikiem. Był bardzo dobrym dziennikarzem. Nie był bardzo aktywnym posłem, jeśli chodzi o sprawy legislacyjne. Natomiast był bardzo dobrym wiceprzewodniczącym. Wiem, że koledzy z różnych grup, również z naszej, przyjaźnią się z nim - zaznaczył. Krasnodębski uważa, że Włoch był lepszym kandydatem niż typowany wcześniej na to stanowisko Bułgar Sergej Staniszew. - Gdybym miał do wyboru tych dwóch kandydatów, (...) wolałbym Sassolego ze względu na jego doświadczenie, biografię - znaczył polski europoseł.

 

Również szef frakcji EKR Ryszard Legutko (PiS) zwrócił uwagę, że Sassoli jest europosłem znanym i lubianym. Dodał, że ta kandydatura dowodzi, iż w UE rządzą przede wszystkim kraje zachodniej Europy. - Rządzą ci silni, przede wszystkim zachodnia Europa i najmocniejsze kraje. Co prawda na ostatniej Radzie udało się troszkę im wydrzeć i wschodnia Europa zadziałała energicznie, co wywołało oczywiście irytację po drugiej stronie. Sądzę, że od początku nie było szansy, żeby (najwyższe stanowisko unijne) otrzymał ktokolwiek z Europy Wschodniej. Ponieważ EPL (Europejska Partia Ludowa) dostała funkcję przewodniczego Komisji Europejskiej, wobec czego wiadomo było, że socjaliści dostaną Parlament Europejski - wskazał.

 

Wyborem usatysfakcjonowany jest też szef delegacji PO w PE europoseł Andrzej Halicki. Liczy on, że po wyborze na szefa PE włoskiego socjalisty Sassolego współpraca między frakcjami będzie układała się dobrze. - Sassoli jest popularny w PE - podkreśla. Jego zdaniem Woch uważany jest za otwartego na dialog, co - w jego opinii - dobrze wróży.

 

- Zgodnie z oczekiwaniami to trójporozumienie, czyli porozumienie trzech największych frakcji - socjaldemokratów, chadeków i liberałów - przyniosło efekt w postaci wyboru przewodniczącego. Mam nadzieję, że w dalszym ciągu będziemy świadkami takiej stabilnej współpracy, przy zachowaniu oczywiście zupełnej odrębności także programowej, tożsamościowej. Jako EPL będziemy upominać się o akcenty, programy, projekty, które szczególnie są nam bliskie - wskazał Halicki w rozmowie z dziennikarzami.

 

Jak dodał, ma nadzieję na stabilną współpracę w PE. Halicki zwrócił też uwagę, że Sassoli w swoim przemówieniu po wyborze mówił o zbliżeniu PE do obywateli. - Ważnym jest to, jak w praktyce będziemy realizować te cele - zaznaczył.

 

Pozostali kandydaci

 

Pozostałymi kandydatami na stanowisko szefa PE byli: Ska Keller z Zielonych (119 głosów), Jan Zahradil z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (160 głosów) i Sira Rego (GUE/NGL, 43 głosy).

 

Sassoli był faworytem środowego głosowania. To dziennikarz, prezenter telewizyjny, eurodeputowany od 2009 roku, a od 2014 - wiceprzewodniczący PE. Jego kandydatura została wysunięta we wtorek wieczorem przez frakcję Socjalistów i Demokratów. Była to nieoczekiwana informacja, bo wcześniej we wtorek w Brukseli pojawiły się nieoficjalne informacje, że szefem Parlamentu Europejskiego - zgodnie z ustaleniami przywódców wypracowanymi podczas unijnego szczytu - ma zostać na pierwsze dwa i pół roku socjalista Bułgar Sergej Staniszew, a później niemiecki chadek Manfred Weber. Wskazań tych nie ogłoszono publicznie, bo PE sam wybiera swojego przewodniczącego.

 

- Nasza grupa polityczna wybrała Davida Sassolego, który miał poparcie praktycznie wszystkich regionów. Natomiast Bułgar mógł liczyć przede wszystkim na poparcie nowych państw UE, a to mogłoby nie starczyć w głosowaniu na szefa PE - mówił europoseł socjalistów Bogusław Liberadzki.

 

Z informacji PAP wynika, że na posiedzeniu frakcji socjalistów Staniszew w ogóle nie był brany pod uwagę. Sassoli rywalizował o nominację z węgierską europosłanką Klarą Dobrev, z którą ostatecznie wygrał.

 

Najpoważniejszą kontrkandydatką Sassolego w zmaganiach o fotel szefa PE była Niemka Ska Keller (współprzewodnicząca Zielonych). Frakcje w PE na stanowisko przewodniczącego europarlamentu zgłosiły też Jana Zahradila (przewodniczący EKR) i Sirę Rego (GUE/NGL). Liberałowie i chadecy nie zgłosili żadnego kandydata.

 

  

 

2,5-letnia kadencja 

 

Wszystkie obieralne stanowiska w PE, tzn. stanowisko przewodniczącego, wiceprzewodniczących i kwestora PE, przewodniczącego i wiceprzewodniczącego komisji oraz przewodniczącego i wiceprzewodniczącego delegacji, są obsadzane co dwa i pół roku, czyli raz na początku i raz w połowie pięcioletniej kadencji europarlamentu. Mandat osób piastujących te funkcje można przedłużyć na kolejną kadencję.

 

Jak podkreśla PE, przy wyborze przewodniczącego, wiceprzewodniczących i kwestorów należy wziąć pod uwagę potrzebę zapewnienia "ogólnej sprawiedliwej reprezentacji państw członkowskich i poglądów politycznych".

 

Przewodniczący kieruje działalnością PE, przewodniczy posiedzeniom plenarnym i podpisuje roczny budżet UE. Reprezentuje PE na zewnątrz oraz w stosunkach z innymi instytucjami UE.

 

Wiceprzewodniczący mogą w razie potrzeby zastępować przewodniczącego w wykonywaniu jego obowiązków, w tym w kierowaniu posiedzeniom plenarnym. Są oni również członkami Prezydium - organu odpowiedzialnego za wszystkie sprawy administracyjne, kadrowe i organizacyjne. Kwestorzy zajmują się sprawami administracyjnymi bezpośrednio dotyczącymi samych posłów.

zdr/pgo/ PAP, polsatnews.pl. Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze