"Chciałem być mężem i księdzem". Popularny były kapłan opowiada o powodach ekskomuniki

Polska
"Chciałem być mężem i księdzem". Popularny były kapłan opowiada o powodach ekskomuniki
Facebook/Michał Misiak

"Prawda o mnie jest taka, że prosiłem z jakąś pokorą, chciałem, żeby oficjalnie Kościół zwolnił mnie z przysięgi celibatu, ale żebym był księdzem. Nigdy nie chciałem zrzucić sutanny. Chciałem być mężem i księdzem. Sześć lat mnie to trzymało" - tłumaczy na opublikowanych na Facebooku nagraniach Michał Misiak, popularny - i były już - ksiądz, który niedawno został wykluczony z Kościoła katolickiego.

Łódzka kuria metropolitalna wydała komunikat, w którym poinformowała że ks. Misiak na mocy kanonu 1364 par. 1 Kodeksu prawa kanonicznego zaciągnął karę ekskomuniki latae sententiae (ekskomunika wiążąca mocą samego prawa, zaciąga ją winowajca przez sam fakt popełnienia przestępstwa, jeśli prawo tak stanowi) i został usunięty z urzędów kościelnych. Kanon 1364 par. 1 Kodeksu prawa kanonicznego mówi o odstępstwie od wiary, heteryzmie lub schizmie.


Lokalne media poinformowały, że Misiak miał wyjechać do Jerozolimy, a następnie rzekomo związał z jedną ze wspólnot protestanckich.


"Michał, kapłan Boga, uczeń Jezusa, grzesznik"


"Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. To się u mnie nigdy nie zmieni. To ja, Michał, kapłan Boga, uczeń Jezusa, grzesznik" - wita się na pierwszym z siedmiu opublikowanych nagrań Misiak.


"Co to się zadziało? Dobry pasterz zostawia owce i znika. Głupi, nieodpowiedzialny, może lekko chory psychicznie, odszedł. Gdzie? Nie wiadomo? Z kim? Nie wiadomo. Co robi? Nie wiadomo" - pyta w nagraniu były kapłan.


"Bóg zadziałał w moim życiu w sposób, który nikomu nie mieści się w głowie, tym bardziej w Kościele katolickim. Szaleństwo. Taka jest miłość" - powiedział Misiak.


Podkreślił, że w jego sprawie "mamy dużo odpowiedzi na to, co się zadziało, ale wszystkie są błędne".


"Bóg wszystko mi odblokował"


Misiak na nagraniach tłumaczy, że "nie chodzi o jakiś chrzest, wystąpienie z Kościoła katolickiego". "Ja Kościół katolicki kocham i na dobrą sprawę z żadnego Kościoła nie zostałem usunięty. Jestem w Kościele i kocham Kościół. Nie jestem protestantem ani prawosławnym, według prawa też katolikiem, chociaż moje serce jest katolickie. I to serce nie protestuje, jest tam wdzięczność i jakaś potężna nadzieja i miłość, już od dawna" - dodał.


W dalszej części nagrania Misiak opowiada o swoim życiu. Mówi, że już od dziecka chciał pomagać ludziom i być księdzem. "Nie zapytałem Jezusa, czy on chce, żebym poszedł do seminarium, bo ja bardzo chciałem" - mówi.


Podkreśla, że podczas pobytu w seminarium "nie miał żadnego kryzysu". "Przez całą moją młodość załączyły się we mnie takie mechanizmy obronne, które wyparły całą taką seksualność, nieczystość. Wyparcie całkowite, że ja potrzebuję bliskości, relacji, bo mam być księdzem, a ksiądz żyje w celibacie i muszę już żyć jak ksiądz" - dodaje.


Jak relacjonuje Misiak, wszystko zmieniło się w dniu diakonatu, kiedy "ślubował przed całym Kościołem, że będzie żył w celibacie". "Po mszy wszystko mi Bóg odblokował. Kiedy zacząłem być księdzem, to, co było we mnie zablokowane: pragnienie rodziny, relacji, miłości oblubieńczej, małżeństwa, nagle Bóg to odblokował. No i się zaczęło kapłaństwo z krzyżem" - dodał ekskomunikowany ksiądz.


"Zaczął narastać mój konflikt"


"Przez te wszystkie lata miałem ogromną walkę, bardzo chciałem kochać, jak każdy człowiek powołany przez Boga do tego, aby być jednym ciałem z kobietą, iść w stronę małżeństwa, jak mówi Biblia" - tłumaczy.


Jak podkreśla, "zaczął narastać mój konflikt między życiem w celibacie, a pragnieniem serca, pragnieniem dobrym, niezwiązanym z seksualnością, ale z troską o kobietę, walką o nią, ochronę jej i kochanie, noszenie na rękach i wszystko, co się wiąże z małżeństwem".


Misiak opowiada, że walczył, jeździł do biskupa, któremu mówił, że sobie nie radzi, że się zakochał. "I on mnie przenosił na inną parafię. Później znowu przychodziła jakaś przyjaźń, czysta, bez współżycia i trwały takie relacje lata, ale to było wielkie cierpienie. Nie można dotknąć dziewczyny, pójść za rękę" - dodaje.


Przyznał, że zranił wiele osób, które później "ratował Bóg". Wszystkich za to przeprosił.


"Celibat to nie jest prawo od Boga"


Tłumaczy także, że nie chciał życia w hipokryzji. "Co mi zostało? Pisać do papieża, bo on ma możliwość udzielić dyspensy od celibatu. Celibat jest nałożony przez Kościół i może być przez Kościół zniesiony. To nie jest tak, że każdy, kto jest powołany do służby bożej musi żyć w celibacie. To nie jest prawo od Boga, to prawo ludzkie" - dodał.


Sześć lat temu zaczął pisać listy do papieża Franciszka - po hiszpańsku, włosku i angielsku. Wysyłał je co roku, bo nigdy nie dostawał odpowiedzi. "W tym roku powiedziałem biskupowi, że bardzo cierpię, że wszystko mi się sypie w życiu duchowym, że nie czuję się kochany, nie czuję się synem, czuję się jak najemnik, wynajęty komandos do zadań specjalnych. Jęczałem, płakałem, jeździłem na zawierzenia" - relacjonuje.


Podkreśla, że było to dla niego "straszne", kiedy ktoś mu doradzał „Michaś, daj spokój, jak zgrzeszysz od czasu do czasu, to nic się nie stanie, jest spowiedź". "Jest dużo księży, którzy mają łaskę życia w celibacie i są szczęśliwi. Ja tej łaski nie miałem. Moje serce ciągle tęskniło" - dodaje.


Brak opcji ewangelizowania z żoną


Misiak przyznał, że wyjechał do Izraela, gdzie przyjął chrzest w rzece Jordan. "Po powrocie powiedziałem biskupowi, że mam pragnienie małżeństwa, że chciałbym kochać, że chciałbym mieć żonę, chciałbym ewangelizować, być księdzem, nawet gdzieś daleko na misjach, ale z żoną. Biskup mi odpowiedział, że nie ma takiej opcji" - opowiada Misiak.


Od biskupa miał usłyszeć, że jedynym rozwiązaniem jest list do Watykanu o wydalenie z kapłaństwa. "Ale ja tego nie chciałem i Bóg to też wiedział" - dodał. Jak stwierdził Misiak, podczas trzydniowej "duchowej walki" miał od Boga usłyszeć radę, aby sprawdził, jakie są konsekwencje przyjęcia ponownego chrztu. Okazało się, że grozi za to wydalenie z Kościoła.


Misiak spotkał się później z jednym z łódzkich biskupów, który miał potwierdzić ekskomunikę.

 


Modlił się przed sklepami z dopalaczami


Ksiądz Misiak był jednym z najbardziej rozpoznawalnych duchownych w archidiecezji łódzkiej. Znany był z niekonwencyjnych działań. Przed laty zorganizował m.in. Chrystotekę - imprezę, podczas której młodzi ludzie mogli posłuchać muzyki, potańczyć, pobawić się, a także wyspowiadać.


Był twórcą chrześcijańskiej szkoły tańca Dance Hope, w której uczyli się przede wszystkim młodzi ludzie z trudnych środowisk.

 

Nocą spacerował po ulicach centrum Łodzi i spowiadał. Walczył przeciwko dopalaczom, poszedł także z kolędą do agencji towarzyskiej.

prz/hlk/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze