Milion ludzi pozbawionych internetu. Władze Birmy zarządziły blokadę

Świat
Milion ludzi pozbawionych internetu. Władze Birmy zarządziły blokadę
Flickr/Mike MacKenzie

Na polecenie rządu Birmy ponad milion mieszkańców zachodnich stanów Arakan i Czin zostało odciętych od internetu - pisze dpa. Obrońcy praw człowieka protestują przeciw blokadzie, ONZ obawia się, że birmańska armia dopuszcza się tam przemocy wobec ludności.

Agencja dpa pisze we wtorek, że w Arakanie (Rakhine) cztery przedsiębiorstwa telekomunikacyjne na żądanie ministerstwa transportu i łączności zablokowały dostęp mieszkańców do internetu oraz że blokada trwa od piątku.

Wiodąca birmańska firma telekomunikacyjna Telenor Group w sobotę podała, że dostała polecenie zablokowania internetu, co ministerstwo uzasadniało "naruszaniem pokoju oraz wykorzystywaniem internetu do koordynowania nielegalnych działań".

 

"Obawiam się o los cywilów na tych terenach"


Resort łączności nie podał dotąd, jak długo ma trwać zarządzona blokada. Jego rzecznik powiedział, że internet wróci, gdy "w regionie zostaną przywrócone pokój i porządek".

Według dpa na terenach objętych blokadą można było prowadzić rozmowy telefoniczne i wysyłać wiadomości głosowe.

W poniedziałek specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. Birmy Yanghee Lee ostrzegała w Genewie na posiedzeniu Rady Praw Człowieka ONZ, że pod osłoną blokady internetu armia birmańska może dopuszczać się naruszeń praw człowieka w Arakanie i Czin. Jak poinformowała, w dziewięciu miastach nie ma internetu i władze wprowadziły surowe restrykcje wobec organizacji humanitarnych.

"Obawiam się o los cywilów na tych terenach" - podkreśliła Yanghee Lee w wydanym oświadczeniu.

"Dowiedziałam się, że Tatmadaw (birmańska armia - red.) prowadzi obecnie »akcję oczyszczania«, co, jak wszyscy wiemy, może być przykrywką dla rażących naruszeń praw człowieka lokalnej ludności cywilnej" - dodała, apelując do rządu w Rangunie o przywrócenie internetu.

 

Masowe zbrodnie na Rohingjach


W oświadczeniu mowa jest o "wiarygodnych doniesieniach", według których 19 czerwca wojskowe śmigłowce przeprowadziły ataki w mieście Minbya w środkowej części Arakanu, a dzień później rebeliancka Armia Arakanu (AA) ostrzelała okręt marynarki wojennej w Sittwe, zabijając i raniąc łącznie kilku żołnierzy.

Nowa operacja Tatmadaw przeciw AA rozpoczęła się kilka miesięcy temu.

Armia Arakanu to grupa rebeliancka, rekrutująca się głównie spośród mieszkańców Arakanu i żądająca większej autonomii dla tego stanu, która od dekad walczyła z rządzącą w Birmie juntą wojskową i wstrzymała swe działania po dojściu do władzy Aung San Suu Kyi - demokratycznie wybranej liderki kraju, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla.

AA nie została jednak przez nią zaproszona na konferencję pokojową, gdzie podobne do niej grupy reprezentujące mniejszości etniczne ustaliły zawieszenie broni.

W Arakanie w 2017 roku armia birmańska prowadziła zakrojone na szeroką skalę działania wymierzone w muzułmańską mniejszość Rohingjów. W wyniku brutalnej operacji z Birmy do Bangladeszu uciekło ok. 750 tys. osób. Rok po tych wydarzeniach misja rozpoznawcza ONZ w Birmie opublikowała raport, w którym stwierdziła, że birmańska armia dokonała masowych zbrodni na Rohingjach z "zamiarem ludobójstwa".

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze