Wyciekł film z Neymarem i modelką, która oskarża go o gwałt. "Uderzysz mnie?"

Świat
Wyciekł film z Neymarem i modelką, która oskarża go o gwałt. "Uderzysz mnie?"
PAP/EPA/Antonio Lacerda

W internecie pojawił się krótki film, na którym widać kłótnię brazylijskiego piłkarza Neymara z modelką Najilą Trindade. Wideo miało zostać nagrane dzień po domniemanym gwałcie, o który kobieta oskarża gwiazdora.

Na filmie widać, jak Neymar kładzie się na hotelowym łóżku, a po chwili dołącza do niego 26-letnia modelka. Później para zaczyna się kłócić. Na nagraniu słychać uderzenie, ale nie widać, kto je zadał. Według brazylijskich mediów, piłkarz w tym momencie powiedział: - Nie, nie, nie, nie bij mnie!

 

Trindade odpowiedziała: - Nie? Czy wtedy mnie uderzysz? Chcesz mnie uderzyć?

 

Kobieta wstała z łóżka i uderzyła Neymara, a także rzuciła czymś w niego. Piłkarz się bronił i próbował odepchnąć modelkę nogami. – Uderzę cię. Wiesz dlaczego? Ponieważ mnie wczoraj zaatakowałeś. Zostawiłeś mnie tu samą – krzyczała kobieta.

 

 

Na tym film się kończy, według mediów, jest to jedynie wycinek dłuższego, siedmiominutowego nagrania, jednak całe wideo na razie nie zostało opublikowane.

 

Do krążącego w internecie fragmentu filmu odniósł się ojciec Neymara. – Nie wydaje mi się, abym musiał bronić mojego syna. Obraz mówi sam za siebie. Wideo pokazuje jedynie tyle, że mój syn został zaatakowany. Kiedy mój syn wszedł do pokoju, wszystko już było nagrywane. Dla śledztwa i dla nas byłoby dobrze, gdyby pokazano cały film – powiedział ojciec piłkarza.  

 

Prawnicy zrezygnowali

 

Kobieta, która oskarżyła o gwałt brazylijską gwiazdę futbolu Neymara, straciła prawników. Kancelaria adwokacka zrezygnowała ze współpracy z powodu sprzeczności w zeznaniach swej klientki. Poinformowała o tym telewizja "O Globo".

 

Kilka dni temu miejscowe media, powołując się na raport sporządzony przez policję w Sao Paolo, podały, że Neymar został oskarżony o gwałt. Do zdarzenia miało dojść 15 maja w hotelu w Paryżu, ale ofiara, obywatelka Brazylii, złożyła zeznania dopiero po powrocie do kraju. Piłkarz odpierał zarzuty.

 

Prawnicy zrezygnowali z reprezentowania młodej kobiety ze względu na sprzeczności w jej oświadczeniach. - Początkowo twierdziła, że jest związana z Neymarem, potem, że fizycznie ją zaatakował, aż wreszcie zmieniła zdanie i opowiedziała o gwałcie. A to zupełnie inny zarzut - podkreślili adwokaci.

 

Kobieta zeznała, że poznała Neymara przez media społecznościowe, gdzie oboje wymieniali wiadomości. Dodała, że przyleciała do Paryża 15 maja, a piłkarz opłacił jej bilety i zakwaterowanie. Relacjonowała, że już w dniu przyjazdu przyszedł do jej pokoju hotelowego, "prawdopodobnie pod wpływem alkoholu". Jak napisano w raporcie, po kilku chwilach "rozmowy i wymiany czułości Neymar stał się agresywny i przemocą, wbrew woli ofiary, zmusił ją do odbycia stosunku".

 

Piłkarz zaprzecza

 

Neymar broni się przed oskarżeniami i dlatego postanowił opublikować część prywatnej korespondencji, za pośrednictwem jednego z komunikatorów, z rzekomą ofiarą gwałtu. Na jednym z portali społecznościowych zamieścił "intymne szczegóły" rozmów z Brazylijką. W siedmiominutowym filmie zaprzeczył oskarżeniom. Dodał, że otrzymał od niej nagie zdjęcia. Wszelkie materiały zostaną przekazane prokuraturze.

 

Zdaniem 27-letniego Neymara i jego ojca-menedżera, zawodnik Paris Saint-Germain padł ofiarą oszustwa, a kobieta próbuje wymusić odszkodowanie w zamian za wycofanie zeznań. Piłkarz może mieć jednak problemy, ponieważ zamieścił w internecie rozmowy z kobietą bez jej zgody. W Brazylii uznawane jest to za przestępstwo. Dlatego sprawa jest badana nie tylko przez policję, ale także przez departament cyberprzestępczości.

 

Jeden z brazylijskich serwisów informacyjnych podał z kolei, że ma dostęp do raportu medycznego przygotowanego sześć dni po rzekomej napaści seksualnej. Zgodnie z jego treścią kobieta, która oskarżyła Neymara, miała różne objawy pourazowe.

 

- Wolę odpowiadać za przestępstwo internetowe niż gwałt, którego nie było - powiedział Neymar w wywiadzie telewizyjnym.

 

luq/ thesun.co.uk, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze