Ważyła mniej niż pół kilograma, lekarze cztery miesiące walczyli o jej życie. Lilianka wraca do domu

Polska

Urodzona w 22. tygodniu ciąży, poniżej teoretycznej granicy przeżycia, mała Lilianna za kilka dni ma opuścić szpital. Po kilku miesiącach hospitalizacji, dziewczynka waży ponad 3 kilogramy. Wcześniaka uratowali neonatolodzy ze szczecińskiego szpitala "Zdroje".

Dziewczynka urodziła się 13 lutego w szpitalu w Gryficach. Ważyła 450 g i mierzyła 27 cm. Została przetransportowana specjalistyczną karetką neonatologiczną do szpitala "Zdroje" w Szczecinie.

 

Uratowanie dziecka dyrektor szpitala Łukasz Tyszler określił "cudem". - Doszło do połączenia różnych, ja to nazywam – cudownych – sytuacji: to, że dziecko urodziło się na tyle blisko i z takiej mamy, takich genów, że dało radę przeżyć pierwsze minuty po porodzie" – powiedział w czwartek dziennikarzom Tyszler. Zaznaczył, że u dziewczynki doszło do nieplanowanej hipotermii, którą u dzieci donoszonych lekarze wykonują w przypadku zamartwicy okołoporodowej, trafiła też na zespół szpitala, który "był gotowy na to, żeby podjąć się walki o to dziecko".

 

"Wygrała los"

 

Jak zaznaczyli lekarze, zgodnie z zaleceniami Zespołu ds. Rekomendacji Etycznych w Perinatologii, opieka nad noworodkami urodzonymi przed 23. tygodniem ciąży powinna być ograniczona do działań paliatywnych.

 

- Według statystyk 90 proc. tych dzieci umiera, a te, które uda się uratować, w 90 proc. mają bardzo poważne powikłania – wyjaśniał ordynator Oddziału Noworodków, Patologii i Intensywnej Terapii szpitala "Zdroje" dr Jacek Patalan. Dodał, że decyzja o minimalizacji leczenia musi być podjęta przez rodziców, a mama Lilianny była jeszcze w szpitalu w Gryficach, gdy dziewczynka trafiła do Szczecina. Lekarze zdecydowali więc o leczeniu "najlepiej jak potrafią".

 

Musieli zmierzyć się m.in. z delikatnością skóry niemowlęcia – każde jej dotknięcie pozostawiało ślad, a mocniejsze powodowało zasinienia. Lekarze – jak wyjaśnił dr Patalan – więc położyli dziewczynkę na przeciwodleżynowych silikonowych materacach; założyli jej też cewniki centralne, dzięki którym dziecko było żywione, pobierano też przez nie próbki krwi. Lilianna leżała w inkubatorze nawilżanym do 95 proc.

 

Jak zaznaczył neonatolog, dziewczynka "wygrała los": po tak wczesnym przyjściu na świat opuści szpital zdrowa.

 

"Wypłakiwałam się przed i po"

 

Jej mama, Magdalena, mogła wziąć córkę na ręce dopiero po trzech miesiącach. Wspominała, że kiedy zobaczyła ją po raz pierwszy, poczuła strach, ale podczas leczenia nie wątpiła w jego powodzenie.

 

- Gdy przyjeżdżałam tu codziennie autobusem, chyba wszyscy pasażerowie słyszeli, jak płakałam, wypłakiwałam się przed i po, żebym tutaj przychodziła uśmiechnięta – mówiła.

 

Lilianna waży 3,3 kg, ma 49 cm długości. Zgodnie z wiekiem ciążowym powinna się urodzić dopiero za 2-4 tygodnie. Dziewczynka w najbliższych dniach ma opuścić szpital. 

luq/ PAP, Wydarzenia

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze