"Rehabilitacja mnożona razy sześć". Kluczowy okres przed sześcioraczkami i ich rodzicami

Polska
"Rehabilitacja mnożona razy sześć". Kluczowy okres przed sześcioraczkami i ich rodzicami
Polsat News

Urodzone przedwcześnie w Krakowie sześcioraczki pozostaną w szpitalu przez najbliższe dwa, trzy miesiące dochodząc do zdrowia. Na razie leżą w inkubatorach. Specjaliści są optymistami, co do dalszych ich losów. Podkreślają jednak, że teraz przed dziećmi, a przede wszystkim ich rodzicami i opiekunami najważniejszy etap żmudnej rehabilitacji, mnożonej razy sześć.

W Krakowie przyszły na świat sześcioraczki: cztery dziewczynki i dwóch chłopców. Takie przypadki zdarzają się raz na 4,7 mld porodów. Poród odebrali w poniedziałek przed południem lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Lekarze obecnie oceniają ich stan jako zadowalający. 

 

- Ciąże wielopłodowe są obarczone zawsze dużym ryzykiem porodu przedwczesnego i urodzeniem dziecka z małą masą ciała. Wiąże się to z pewnymi obciążeniami, potencjalnym ryzykiem różnych powikłań w okresie niemowlęcym. Ale sześcioraczki znajdują się w rękach najlepszych specjalistów, więc miejmy nadzieję, że będzie dobrze - powiedział w Polsat News prof. Dariusz Gruszfeld z Centrum Zdrowia Dziecka.

 

- Urodziły się w zaskakująco dobrym stanie jak na sześcioraczki. Wykazują cechy niedojrzałości zarówno układu oddechowego, jak i ośrodkowego układu nerwowego, typowe dla wcześniactwa - mówił podczas konferencji prasowej prof. dr hab. med. Ryszard Lauterbach, kierownik Oddziału Klinicznego Neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. W rozmowie z Polsat News dodał jednak, że "ich płuca są na tyle wydolne, że wymagają zaledwie nieinwazyjnej wentylacji". - Wszystkie dzieci oddychają samodzielnie - podkreślił lekarz.

 

Opieka szpitala przez najbliższe trzy lata

 

Lekarz podkreślił, że dzieci spędzą w szpitalu najbliższe dwa, trzy miesiące, dochodząc do zdrowia. Jednak na tym nie koniec.     

 

- Cała szóstka będzie wymagać rehabilitacji, bo to jest normalny ciąg postępowania. Jeżeli dzieci rodzą się tak wcześnie, zawsze potrzebują stymulacji, rehabilitacji przez pewien okres czasu. Tutaj trzeba to mnożyć razy sześć - powiedział.

 

Zapowiedział, że dzieci będą pod opieką szpitala przez najbliższe 3 lata w ramach tzw. "dziecięcej opieki koordynowanej".

 

Sześcioraczki - cztery dziewczynki i dwóch chłopców - przyszły na świat w 29. tygodniu ciąży, gdy zazwyczaj prawidłowa ciąża trwa ok. 40 tygodni. Najmniejsze z dzieci ważyło przy urodzeniu 890 g, największe 1300 g. 

 

Według prof. Dariusza Gruszfelda, z-cy kierownika Kliniki Naonatologii, Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka Centrum Zdrowia Dziecka, który był gościem Polsat News, "ciężko w tym momencie mówić o ich stanie zdrowia i rokowaniach".

 

- Granica przeżycia to jest 22-23. tydzień ciąży. Jeśli mówimy o 29. tygodniu ciąży to jest całkiem nieźle. Szanse na szczęśliwe zakończenie są bardzo wysokie - przyznał.

 

"Proces dochodzenia do zdrowia będzie przebiegał indywidualnie"

 

Gruszfeld podkreślił, że "każde z dzieci to jest odrębna, indywidualna jednostka".


- W przypadku każdego z tych dzieci proces dochodzenia do pełni zdrowia będzie przebiegał indywidualnie - zaznaczył. Dzieci przez kilka najbliższych tygodni będą przebywały w inkubatorach. Lekarz wyjaśnił, że są one "niezbędne do zapewnienia komfortu termicznego, a w pierwszych dobach życia również odpowiedniej wilgotności otoczenia".

 

 

Profesor zwrócił uwagę, na późniejszą opiekę nad dziećmi.  


- Są wyliczenia, że w przypadku trojaczków niezbędna liczna godzin na opiekę wynosi ponad 190. To już jest ponad 20 godzin więcej niż ma tydzień - zauważył. - Jedna osoba nie jest w stanie tego skutecznie zorganizować, więc rodzicom niezbędna będzie pomoc - dodał.

 

Dr n. med. Jerzy Zwoliński, ordynator oddziału położnictwa w Szpitalu Św. Rodziny w Warszawie w rozmowie z Polsat News podkreślił, że sześcioraczki są "ogromnym wyzwaniem logistycznym dla szpitala" i tylko nieliczne placówki byłyby w stanie podołać wyzwaniu. 

 

- Dochodzenie do zdrowia sześcioraczków to jest bardzo złożony problem. To nie jest kwestia jednego wcześniaka. To jest w tym przypadku kwestia sześciu wcześniaków. Dla szpitala jest to ogromne logistyczne wyzwanie. Musi być przygotowane sześć stanowisk do ratowania tak małych dzieci - powiedział lekarz.  

 

Dwie piersi dla szóstki to za mało

 

Dr Zwoliński przyznał, że tempo dochodzenia do zdrowia w przypadku każdego z dzieci urodzonych w Krakowie może być inne. Jednak jego zdaniem można być dobrej myśli.

 

- Postęp w dziedzinie neonatologii, w dziedzinie rehabilitacji jest tak ogromny, że należy się spodziewać, że te dzieci będą zdrowe - wyjaśnił.

 

Według niego jeśli noworodki "będą się rozwijać prawidłowo, mają ogromne szanse na to, żeby nie stwarzać problemów natury medycznej w przyszłości".

 

 

Zaznaczył jednak, że "gdy jedno dziecko złapie infekcję, choruje wtedy też reszta". - One przebywają razem, są blisko, w kolejnych tygodniach rozwoju one dalej będą ze sobą, w związku z tym trzeba brać pod uwagę, że każda infekcja dotyczy szóstki - stwierdził specjalista.  

 

Lekarz zwrócił również uwagę na to, że w przypadku wcześniaków bardzo ważny dla prawidłowego rozwoju jest naturalny pokarm matki.

 

- W przypadku porodu wcześniaczego laktacja jest jeszcze niewystarczająco rozwinięta, żeby można mówić o pełnym karmieniu takiego dziecka, a tutaj jest szóstka dzieci - wyjaśnił. Dodał jednak, że szpitale zazwyczaj są na to przygotowane i korzystają z pokarmu z banków mleka, i tak jego zdaniem będzie również w przypadku sześcioraczków z Krakowa.

 

Szóste dziecko zgubiło się w "tłumie"

 

Dr n. med. Michał Bachanek, ginekolog-położnik z Kliniki Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego w Warszawie, zwrócił uwagę, że narodziny szóstki dzieci, gdy spodziewano się ich początkowo pięciorga, nie jest, niczym niezwykłym.   


Przyznał, że często zdarza się, że mimo coraz lepszego sprzętu i coraz bardziej wykwalifikowanych lekarzy w przypadku ciąż mnogich można się pomylić co do liczby dzieci. 

 


Ginekolog przyznał, że fakt, iż dzieci urodziły się w 29. tygodniu ciąży to ogromna zasługa lekarzy, którzy opiekowali się matką.

 

- Trzeba mieć dużo zaangażowania, dużo wiedzy i doświadczenia, żeby móc doprowadzić do takiego zaawansowania ciąży tak mnogiej - powiedział.

 

- To są działania eksperymentalne, nie mamy doświadczenia w prowadzeniu ciąży sześcioraczej. Wielki szacunek dla tego zespołu, bo to jest niesamowita sprawa - dodał ekspert.

dk/hlk/ml/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze