STOP NOP manifestowało w obozowych pasiakach. "Moralna i intelektualna degeneracja"

Polska
STOP NOP manifestowało w obozowych pasiakach. "Moralna i intelektualna degeneracja"
commons.wikimedia.org/Bladość

Uczestnicy protestu zorganizowanego przez ruch STOP NOP, domagając się likwidacji obowiązkowych szczepień, przeszli przez Warszawę w strojach podobnych do tych noszonych w obozie Auschwitz. "Instrumentalizacja tragedii ludzi (...) by wyrazić sprzeciw wobec szczepień ratujących życie, jest objawem moralnej i intelektualnej degeneracji" - podkreśliło Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Manifestacja przeszła w niedzielę m.in. obok Ministerstwa Zdrowia i kancelarii premiera. Na jej czele szły osoby ubrane w tzw. pasiaki - podobne do tych, które musieli nosić więźniowie niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau.

 

Niesiono też transparent z napisem "Dr Mengele znów zabija". Happening skrytykowało Muzeum Auschwitz-Birkenau. 

 

Okrzyk "Sieg hail!" i salut rzymski

 

Wśród uczestników protestu znaleźli się m.in. jeden z liderów Konfederacji Grzegorz Braun, poseł Kukiz'15 Paweł Skutecki oraz dr Hubert Czerniak; ten trzeci podczas przemówienia wykonywał salut rzymski, którego używały m.in. ugrupowania faszystowskie w hitlerowskich Niemczech.

 

- Mieszkamy w państwie, gdzie prawa rodzicielskie zmienia się w obowiązki rodzicielskie. Wiecie, kiedy ostatni raz tak było? Sieg hail! W takim państwie przyszło nam żyć! - przekonywał.

 

Fragment wystąpienia Huberta Czerniaka udostępnił na Facebooku Marek Posobkiewicz, były Główny Inspektor Sanitarny, a obecnie  Główny Inspektor Sanitarny w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji.. - Rozumiem, że lekarz może zbłądzić. Ale jak nisko można upaść? Polski lekarz z faszystowskim gestem, demonstranci w pasiakach... - skomentował 

 

 

- Jeżeli lekarz wykonuje faszystowski gest i porównuje polskie państwo do państwa faszystowskiego to jedyne, co powinien robić, to nie leczyć ludzi, tylko samemu się leczyć - podkreślił w rozmowie z polsatnews.pl.

 

"Szczepionki stały się ofiarą własnego sukcesu"

 

Marek Posobkiewicz był obecny na manifestacji; na głowę założył rudą perukę i ciemne okulary, a na jego koszulce znajdował się napis "Zaszczepieni - bezpieczni". 

 

 

Dodał, że "chciał zobaczyć, jak wyglądają takie zgromadzenia i dać świadectwo, że nie boi się stanąć po stronie prawdy". - Nawet na wprost tłumu ludzi, którzy mają inne poglądy - powiedział. 

 

Jego zdaniem, "byłoby paranoją, gdyby tysiące lekarzy było jedną wielką organizacją przestępczą, której zależałoby na tym, aby zabijać pacjentów".

 

- Szczepionki stały się ofiarą własnego sukcesu. W Polsce w ostatnich latach choroby, które dotykały tysiące osób, były niewidoczne. Wielu wykształconych pediatrów nie widziało np. odry. Teraz m.in. "dzięki" ruchom antyszczepionkowym, mogą tę chorobę zobaczyć - stwierdził. 

 

"Niektórym zależy, by podsycać uczucie żalu"

 

Posobkiewicz dodał, że manifestanci rozpoznali, kim jest. - Stanąłem z grupą kilku-kilkunastu osób, próbując z nimi rozmawiać. Jedna pani poprosiła mnie, bym poszedł w miejsce, gdzie odbywały się przemówienia i tam z nimi rozmawiał. Później pojawili się policjanci, który przekazali mi, że organizator tego przedsięwzięcia nie życzy sobie na tym proteście mojej obecności - opisał. 

 

Stwierdził też, że podczas manifestacji usłyszał "kilka wyzwisk i niemiłych słów pod swoim adresem". - Rozumiem, że w wielu tych rodzinach doszło do tragedii: choroby lub śmierci dziecka. Niektórym zależy na tym, żeby podsycać w tych osobach uczucie żalu, rozdrapywać rany, a czasami na siłę udowodnić to, że przyczyną kalectwa lub śmierci dziecka była szczepionka - powiedział. 

 

Stowarzyszenie STOP NOP przekazało nam, że nie skomentuje sprawy. Zapowiedziało na wtorek konferencję prasową w tej sprawie. 

wka/ml/polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze