"Nie czuję się bohaterem". Woźny ze szkoły w Brześciu zdradził jak powstrzymał napastnika

Polska

Komendant kujawsko-pomorskiej policji insp. Paweł Spychała w poniedziałek w Bydgoszczy uhonorował medalem "Pomagajmy sobie wzajemnie" Krzysztofa Gorzyckiego, woźnego z podstawówki w Brześciu Kujawskim. Wyróżniony obezwładnił uzbrojonego 18-latka, którzy dokonał ataku na szkołę. Wręczenie medalu odbyło się w czasie uroczystości z okazji ślubowania 58 nowych policjantów.

Wicewojewoda kujawsko-pomorski Józef Ramlau w swoim wystąpieniu podkreślił, że Gorzycki zapobiegł tragedii i może być stawiany za wzór policjantom, chociaż nie przeszedł żadnego szkolenia policyjnego.

- Pan Krzysztof zachował się nie tylko w sposób taki, jak trzeba, ale w iście bohaterski sposób. Dla was, młodzi policjanci, taka osoba może stanowić wzór. Wy nabędziecie pewne kompetencje, wykształcicie w sobie pewne odruchy w toku długiego i trudnego szkolenia - mówił Ramlau.

 


Wicewojewoda przekazał też Gorzyckiemu list z gratulacjami od wojewody Mikołaja Bogdanowicza. Na uroczystości była obecna dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 z Brześcia Kujawskiego Danuta Kuczyńska.

W piątek Gorzycki i Kuczyńska zostali wyróżnieni przez rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka odznaką honorową "Za zasługi dla ochrony praw dziecka".

 

"Jestem dumy, ale nie czuję się bohaterem"


Wówczas Gorzycki opowiedział dziennikarzom trochę o dramatycznym wydarzeniu. - Byłem w swoim pomieszczeniu w piwnicy. Jak zawsze około godziny 10.00 razem z kolegą zasiadłem do śniadania. Parę minut później usłyszałem huk. Myślałem, że to może świetlówka czy okno wyleciało. Nie zastanawiałem się, wybiegłem i ruszyłem na samą górę. W łączniku spotkaliśmy się z panią dyrektor, powiedziała, żebym tam nie szedł. Zignorowałem jej słowa i poszedłem w kierunku tego mężczyzny. Jak go zobaczyłem, to spojrzałem mu w oczy. Nie mogę więcej powiedzieć, bo to jest objęte tajemnicą śledztwa - relacjonował.

 

W Bydgoszczy dopowiedział, że zwracając się do napastnika jak do dziecka, wziął go pod rękę i sprowadził na dół, a następnie kazał mu się położyć na podłodze i obezwładnił go. Dodał, że 18-latek nie stawiał oporu.


- Jestem dumy, ale nie czuję się bohaterem. W szkole, na szczęście, dzieci zachowują się normalnie, bawimy się i śmiejemy się. Wróciliśmy do codzienności. Byłem w szpitalu u poszkodowanej 11-latki, czuje się dobrze i wraca do zdrowia. Jesteśmy rodziną, to córka mojego ciotecznego brata - powiedział Gorzycki w rozmowie z dziennikarzami.

 

Atak na szkołę w Brześciu Kujawskim


Atak 18-letniego Marka N. miał miejsce 27 maja. Jak wynika z informacji policji, mężczyzna postrzelił sprzątaczkę, a rzucona przez niego petarda zraniła 11-letnią uczennicę.

W środę prokuratura przedstawiła Markowi M. trzy zarzuty. Pierwszy dotyczy usiłowania zabójstwa wielu osób i sprowadzenia niebezpiecznego zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez wniesienie do szkoły i odpalenie materiałów wybuchowych domowej produkcji oraz broni palnej. Sprawca w tym przypadku zamiaru nie osiągnął ze względu na ucieczkę zagrożonych osób.

Koleje zarzuty to działanie z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia 11-letniej uczennicy oraz dopuszczenie się usiłowania zabójstwa sprzątaczki. Obie poszkodowane doznały obrażeń skutkujących pobytem w szpitalu dłuższym niż tydzień.

Tego samego dnia sąd aresztował Marka N. na trzy miesiące, które spędzi na oddziale psychiatrii sądowej w areszcie śledczym w Szczecinie.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze