Kapitan hotelowca zatrzymany po katastrofie statku w Budapeszcie

Świat

- Nie mówię, że nie ma nadziei, ale jest ona minimalna - powiedział Pal Gyorfi, rzecznik węgierskiego pogotowia ratunkowego. W środę wieczorem w Budapeszcie w okolicach parlamentu w niedużą łódź "Hableány" z koreańskimi turystami uderzył z tyłu większy statek płynący po Dunaju. W dalszym ciągu za zaginione uznaje się 21 osób - 19 turystów z Korei Południowej i dwóch węgierskich członków załogi.

Ukraiński kapitan statku-hotelu, z którym zderzył się przed zatonięciem w Budapeszcie statek wycieczkowy z południowokoreańskimi turystami, został zatrzymany i przesłuchany jako podejrzany - podała w czwartek wieczorem węgierska policja.

 

Wniosek o areszt ukraińskiego kapitana

 

W komunikacie na stronie internetowej węgierskiej policji podano, że w ramach śledztwa wszczętego w związku z katastrofą przeprowadzono inspekcję i skonfiskowano dowody rzeczowe.

 

"Na podstawie zdobytych w trakcie śledztwa dowodów rzeczowych i świadectw osobistych powstało uzasadnione podejrzenie odnośnie do osoby, dlatego śledczy przesłuchali kapitana statku-hotelu o ukraińskim obywatelstwie jako podejrzanego z powodu stworzenia zagrożenia dla ruchu wodnego, które spowodowało katastrofę ze skutkiem śmiertelnym" - podała policja.

 

Jak dodano w komunikacie, mieszkaniec Odessy, 64-letni Juryj po przesłuchaniu został zatrzymany i wystąpiono z wnioskiem o jego aresztowanie.

 

Statek "Hableány", którym płynęło 35 południowokoreańskich turystów i dwóch członków węgierskiej załogi, zatonął w środę o godz. 21:05 pod przęsłem mostu Małgorzaty w ciągu zaledwie 7 sekund. 

 

Uratowano siedmiu Koreańczyków. Siedmiu obywateli tego kraju zginęło. Spośród ocalonych już tylko jedna osoba przebywa w szpitalu, ma połamane żebra.

 

Służby ratunkowe podają, że najprawdopodobniej nikt z pokładu "Syreny" nie miał na sobie kamizelki ratunkowej.

 

Wydobycie wraku może zająć nawet tydzień

 

Służby ratunkowe nie dają już prawie szans na przeżycie turystom i załodze, choć w komunikacie zapewniono, że nadal czynione są wszelkie starania, by w płynącym z prędkością 9-11 km/h nurcie Dunaju oraz na brzegach tej rzeki znaleźć 21 zaginionych. W akcję poszukiwawczą zaangażowane są łodzie, statki, nurkowie, reflektory i sonar.

 

Przez pewien czas w czwartek ruch na Dunaju był całkowicie zablokowany. Przeszukiwana jest rzeka i jej brzegi na dystansie wielu kilometrów. W poszukiwania zaangażowała się strona koreańska.

 

W momencie katastrofy na Dunaju, wezbranym po wielodniowych deszczach, był bardzo silny prąd, toteż poszukiwania są prowadzone na całym południowym odcinku rzeki i w tej sprawie Węgrzy skontaktowali się z władzami serbskimi - powiedział w telewizji pułkownik policji Adrian Pal.

 

Dodatkowe łodzie są ściągane z Segedynu, miasta oddalonego o ponad 160 km od Budapesztu. 

 

W pobliżu wraku łodzi "Hableány" zacumował okręt z dźwigiem. Służby przygotowują się do próby wydobycia wraku. Zdaniem ekspertów, może to potrwać nawet tydzień. W przeczesywaniu nurtu nie pomaga ciągły deszcz i podwyższony stan Dunaju. 

  

Statek turystyczny "Hableány" został w środę wieczorem najechany w ulewnym deszczu przez duży statek-hotel "Viking Sygyn". Na skutek zderzenia mniejsza jednostka zanurzyła się w wodzie.

 

Nagranie, które przedstawia moment katastrofy rzecznej zostało w czwartek w publicznej telewizji.

 

Pływające hotele zagrożeniem na Dunaju

 

"Hableány" to niewielki statek dwupokładowy, który mógł przewozić do 60 osób i regularnie przechodził konserwację. W spisie jednostek Hajoregister.hu figuruje jako jednostka radzieckiej produkcji z 1949 r., w której w latach 80. zamontowano nowy węgierski silnik.

 

Zdaniem węgierskiego środowiska marynarskiego, które cytuje portal Index.hu, można się było spodziewać, że taka katastrofa niedługo nastąpi.

 

Dwa tygodnie temu miało prawie dojść do podobnej sytuacji w okolicach mostu Petőfi. Powodem ma być zwiększona popularność Dunaju zarówno jako drogi transportowej jak i łodzi turystycznych.

 

Rejsy turystyczne oferują też duże statki-hotele, które słabo manewrują i zdaniem branży nie powinny być do tego stosowane. 

 

Liczba statków-hoteli na Dunaju stale rośnie - w ciągu kilkunastu lat podwoiła się. W 2016 roku takich jednostek było 250.

 

W ubiegłym roku na Węgrzech zanotowano 20 wypadków łodzi - to więcej niż w Polsce i Czechach, ale mniej niż w Rumunii i niemal tyle samo co w Austrii.

 

jm/hlk/ml/ Reuters, PAP, Hvg.hu, Index.hu

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze