Ponad dwa tygodnie błąkała się po lesie ze złamaną nogą. Wyznała, jak udało jej się przeżyć

Świat

35-letnia instruktorka jogi Amanda Eller wybrała się na spacer po lesie na hawajskiej wyspie Maui. Wkrótce jednak zdała sobie sprawę, że nie będzie w stanie znaleźć drogi powrotnej. Kobieta spędziła w dziczy 17 dni zanim została odnaleziona przez ratowników. - To były najcięższe chwile mojego życia - zapewniła uratowana kobieta, która by przeżyć polowała na ćmy i piła wodę z rzeki.

35-latka zaginęła 8 maja. Kobieta wyjawiła dziennikarzom, że chciała jedynie wybrać się na szybki spacer po lesie w rezerwacie Makawo na Hawajach (USA). Telefon zostawiła w samochodzie.

 

Podczas wędrówki instruktorka jogi zrobiła sobie przerwę na medytację. Gdy ją skończyła, zdała sobie sprawę, że nie potrafi znaleźć drogi powrotnej.

 

- Próbowałam się wycofać, ale szłam coraz dalej w las - opowiedziała dziennikarzom na konferencji prasowej.

 

Złamała nogę, woda porwała jej buty

 

Po dwóch dniach kobieta zdała sobie sprawę, że szukanie samochodu nie ma sensu i będzie musiała skupić się na znalezieniu wody i pożywienia.

 

- Musiałam wybrać życie - dodała. Przez ponad dwa tygodnie żywiła się znalezionymi w lesie jagodami, owocami gujawy i insektami. Chrupała m.in. hawajskie ćmy. Piła też wodę z rzeki.

 

Trzeciego dnia od zaginięcia, błąkająca się kobieta straciła równowagę i spadła z około sześciometrowego urwiska. Złamała nogę i rozerwała łąkotkę w kolanie.

 

- Krzyczałam z bólu. Następnego dnia przeszło coś, co można określić jako "błyskawiczną powódź". Woda porwała moje buty, suszące się na jednej ze skał - relacjonowała kobieta.

 

"Mówiłam sobie, że to moje przeznaczenie"

 

Amanda Eller szacuje, że ze złamaną nogą i bez butów szła przez około 50 kilometrów zanim dotarła do wodospadu. Zostawiała za sobą kawałki ubrań, które miały naprowadzić ratowników na jej ślad.

 

- Spała w legowisku dzika, w nocy przykrywała się roślinami i wszystkim, co było pod ręką - powiedziała dziennikarzom dziennika "The Guardian" Katie York, przyjaciółka Eller z dzieciństwa. Z jej relacji wynika, że temperatura w nocy spadała poniżej 15 stopni Celsjusza. Kobieta zaś miała na sobie tylko lekkie sportowe ubranie.

 

Amanda Eller doznała oparzeń słonecznych, a w złamaną nogę wdało się zakażenie. Zaginiona kilkakrotnie słyszała przelatujące nad jej głową śmigłowce, ale żaden z ratowników jej nie dostrzegł.

 

- To co mnie trzymało mnie przy życiu, to wmówienie sobie, że to, co mnie spotyka nie jest żadną karą. Przekonywałam się: to twoje przeznaczenie, to twoja wędrówka, to część twojej ścieżki - opowiedziała Amanda Eller.

 

"Trzeba przygotować się na zapas"

 

Rodzina kobiety zebrała 76 tys. dolarów na akcję poszukiwawczą dzięki internetowej zbiórce na stronie GoFundMe.org. Ostatecznie jedna z ekip poszukiwawczych dostrzegła kobietę w piątek nad ranem, gdy od dnia jej zaginięcia upłynęło siedemnaście dni.

 

Eller została przetransportowana do szpitala w Maui. Lekarze wyleczyli oparzenia słoneczne i zapobiegli postępowi infekcji. Kobieta przez co najmniej cztery tygodnie będzie chodziła o kulach.

 

- Powinnam była wziąć ze sobą telefon - przekonywała Eller na konferencji prasowej. Dodała też, że podczas wyprawy do lasu warto podjąć dodatkowe środki ostrożności i przygotować się zawczasu na wszelkie ewentualności.

 

- Nie wiesz, kiedy może zrobić się naprawdę niebezpiecznie - ostrzegła odnaleziona.

bas/hlk/ CNN, Fox News, "The Guardian"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze