Transparent z waginą na Trójmiejskim Marszu Równości w Gdańsku. Wszczęto postępowanie

Polska
Transparent z waginą na Trójmiejskim Marszu Równości w Gdańsku. Wszczęto postępowanie
PAP/Adam Warżawa

Gdańska prokuratura wszczęła postępowanie, w którym zbada, czy uczestnicy sobotniego Trójmiejskiego Marszu Równości, którzy nieśli transparent z waginą imitując procesję Bożego Ciała, znieważyli uczucia religijne. Zawiadomienie w tej spawie złożyły trzy osoby. Do wydarzeń na Marszu odniosła się prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz i rzecznik Episkopatu ks. Paweł rytel-Andrianik.

W trakcie sobotniego Trójmiejskiego Marszu Równości grupa kobiet ubranych w kolorowe stroje tańczyła wokół rysunku waginy imitującego Najświętszy Sakrament - uznawany przez katolików za symbol ciała i krwi Chrystusa.

 

Dwa zawiadomienia

 

O wszczęciu postępowania w tej sprawie poinformowała we wtorek Grażyna Wawryniuk rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Wyjaśniła, że postępowanie ma formę dochodzenia, a prowadzone jest ono pod kątem art. 196 kodeksu karnego dotyczącego obrazy uczuć religijnych.

 

Wawryniuk dodała, że do prokuratury wpłynęły dwa zawiadomienia w tej sprawie sporządzone przez trzy osoby. Zawiadamiający powołali się w nich na informacje w mediach, które relacjonowały przebieg V Trójmiejskiego Marszu Równości. Stwierdzili oni, że ich uczucia religijne zostały urażone.

 

Dochodzenie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Gdańsk Śródmieście.

 

Jak informowały lokalne media, wśród osób, które złożyły zawiadomienia, znalazł się m.in. były poseł PiS Andrzej Jaworski oraz współzałożyciel Stowarzyszenie myGdańsk.pl Hubert Grzegorczyk.

 

Prezydent Gdańska: zostałam po prostu oszukana 

 

- Dzisiaj wystosowałam list do grupy działaczy nazywających się Dziewuchy, które są autorem w ich mniemaniu akcji happeningowej - w mojej ocenie bardzo szkodliwego działania, które miało miejsce podczas V Trójmiejskiego Marszu Równości - powiedziała we wtorek na briefingu prasowym Dulkiewicz.

 

Zdarzenie określiła jako "akt przemocy symbolicznej". - Incydent - ja zobaczyłam to zdjęcie dopiero w internecie późnym wieczorem - poruszył nas do głębi. Mnie poruszył jako matkę, która była na tym marszu z dzieckiem, ale jestem poruszona też jako osoba wierząca - zaznaczyła.

 

 Mówiła, że na Marszu Równości było wiele rodzin, bo "wielu z nas wierzy w to, że tylko stopniowa edukacja, stopniowa nauka szacunku jeden do drugiego, bez obrażania drugiego może przynieść efekt w postaci budowy wspólnoty i prawdziwie obywatelskiego społeczeństwa".

 

- Niestety tym aktem przemocy symbolicznej została zaprzepaszczona wieloletnia praca w tym zakresie. Jestem poruszona jako matka, która była tam z dzieckiem, ale również jako osoba wierząca. Tak samo jak domagamy się równości dla siebie, tak samo powinniśmy tę równość i szacunek okazywać innym, także osobom wierzącym - podkreśliła Dulkiewicz.

 

Dodała, że dla niej "najwyższą wartością jest stworzenie, budowa, krok po kroku wspólnoty w Gdańsku". - Wspólnoty obywatelek i obywateli, w której każdy czuje się szanowany i traktowany z godnością. Moim działaniem chcę tym wartościom hołdować i je propagować. Niestety przemoc symboliczna, której doświadczyliśmy podczas tego działania grupy kilku osób zaprzecza temu działaniu i cofnęła naszą debatę równościową o kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt kroków - oceniła.

 

- Działania, które prowadzimy konsekwentnie to Model na Rzecz Równego Traktowania, którego wielkim orędownikiem był Paweł Adamowicz - Model, który został przyjęty przez gdańską Radę Miasta w czerwcu 2018 r. Powstała też Rada na Rzecz Równego Traktowania - przypomniała.

 

Prezydent Gdańska podkreśliła, że Model dotyczy nie tylko dyskryminacji tylko ze względu na płeć czy orientację, wiek czy pochodzenie, ale także ze względu na wyznanie.

 

- Objęłam patronatem jako prezydent miasta V Trójmiejski Marsz Równości, dlatego, że wierzę, że powinniśmy robić wszystko, żeby propagować idee równości, szacunku i godności drugiego człowieka. Niestety takim działaniem grupy obywatelek i obywateli zostałam po prostu oszukana - oświadczyła Dulkiewicz.

 

Rzecznik KEP: Symbol "braku szacunku i tolerancji"

 

"Znieważanie symboli religijnych to brak szacunku dla ludzi wierzących i naruszanie prawa o wolności religijnej. Niedopuszczalne są więc zachowania, które miały miejsce w czasie Trójmiejskiego Marszu Równości 25 maja w Gdańsku, ponieważ obrażają one Polki i Polaków, dla których znaki religijne są ważne" - napisał w komunikacie rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. dr Paweł Rytel-Andrianik. 

 

"Mówiąc o potrzebie szacunku, marsz w Gdańsku stał się symbolem braku szacunku i tolerancji wobec osób o innych poglądach" - podkreślił rzecznik Episkopatu.

 

Prezydent Sopotu: jak chce się mówić o miłości, to trudno budować nienawiść

 

"Bardzo mi przykro i ubolewam, że V Trójmiejski Marsz Równości stał się dla części uczestników okazją do obrażania uczuć religijnych wielu Polaków. Moim skromnym zdaniem, jak ktoś chce walczyć o równość i tolerancję, to nie powinien obrażać innych. Jak chce się mówić o miłości, to trudno budować nienawiść. Szkoda, że takie przesłanie przebiło się z Państwa inicjatywy mającej służyć poszanowaniu tolerancji i wezwaniu do równości. Oczekuję Państwa reakcji" - napisał Karnowski w liście do Stowarzyszenia na Rzecz Osób LGBT Tolerado oraz Stowarzyszenia Dziewuchy Dziewuchom.

 

"Przekonany o potrzebie propagowania równości i tolerancji, udzieliłem Stowarzyszeniu Tolerado patronatu nad Trójmiejskim Marszem Równości, który się odbył w ostatnią sobotę pod hasłem: »Miłość może tylko łączyć«. Niestety na marszu tym prezentowane były symbole, które mogły urazić uczucia religijne innych osób (w tym na pewno moje). Dlatego pozwoliłem sobie wysłać wczoraj do organizatorów poniższy list mailem i messengerem. Wobec braku odpowiedzi dzisiaj go publikuję" - wyjaśnił prezydent Sopotu.

 

Wiceprezes Tolerado Marta Magott powiedziała we wtorek że stowarzyszenie odpowiedziało prezydentowi Sopotu na jego list. "My na razie więcej nie komentujemy tej sprawy" - dodała.

 

"Bardzo nam przykro jeżeli ten happening, który nie był przez nas planowany i nie my organizowaliśmy, obraził czyjeś uczucia religijne. Naszym najważniejszym przekazem Marszu Równości były słowa Pawła Adamowicza (prezydent Gdańska zamordowany w połowie stycznia), że »Miłość może tylko łączyć«. Pamiętajmy też, że marsz był przestrzenią do wyrażania swoich poglądów i że każdy mógł wejść ze swoimi poglądami i przesłaniem" - oświadczyła Magott.

pgo/ PAP, KAI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze