Miller: niektórzy kandydaci nie robili nic w kampanii do PE

Polska

- Nasz blok przegrał wybory. Uważam, że nie ma powodów, żeby tę porażkę szminkować albo mówić, że jest inaczej niż jest. Jak się źle zdefiniuje, to co się stało, to wyciągnie się złe wnioski - mówił były premier Leszek Miller w "Polityce na Ostro".

Państwowa Komisja Wyborcza w poniedziałek podała oficjalne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego ze wszystkich obwodowych komisji wyborczych w Polsce.Według nich komitety otrzymały: PiS - 45,38 proc.; KE - 38,47 proc.; Wiosna - 6,06 proc.; Konfederacja - 4,55 proc.; Kukiz'15 - 3,69 proc.; Lewica Razem - 1,24 proc. Frekwencja była rekordowo wysoka i wyniosła 45,68 proc.

 

Wyniki te oznaczają, że mandaty w Parlamencie Europejskim uzyskają tylko trzy komitety - PiS - 27, Koalicja Europejska - 22 i Wiosna - 3.

 

Miller: jedni "jedli trawę", drudzy nie robili nic

 

Według b. premiera, kandydaci do Parlamentu Europejskiego z list Koalicji Europejskiej, w wybory angażowali się "bardzo różnie". - Jedni, jak to się mówi, "jedli trawę", a drudzy nie robili nic - przekonywał Leszek Miller w programie Agnieszki Gozdyry.

 

- PiS umiejętnie przekształcił wybory europejskie w wybory do parlamentu polskiego. 80 proc. ich dyskusji, debaty, programu, nie dotyczyło wcale Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, tylko sytuacji wewnętrznej. Jeżeli występował już jakiś temat europejski, to na zasadzie lęku i strachu - mówił Miller.

 

B. premier zapewnił, że "typ argumentacji" stosowany przez szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, nie był tak skuteczny "jak można się było tego spodziewać". - Machał fiołkiem - podsumował Miller.

bas/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze