100 tys. głosów i brak mandatu. Najwięksi przegrani eurowyborów

Polska
100 tys. głosów i brak mandatu. Najwięksi przegrani eurowyborów
Twitter/Joanna Skrzydlewska

103 901 głosów - to wynik lepszy niż te osiągnięte przez Roberta Biedronia, Leszka Millera, czy Elżbietę Rafalską. To rezultat Joanny Skrzydlewskiej, kandydatki Koalicji Europejskiej w wyborach do PE. Radna sejmiku łódzkiego nie obejmie jednak mandatu eurodeputowanej. Wszystko przez ordynację wyborczą.

W niedzielę odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego, podczas których Polacy wybierali 52, a nie - jak dotychczas - 51 eurodeputowanych. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej PKW poinformowała, że 52. mandat do PE przypadł Komitetowi Wyborczemu PiS. Po brexicie obejmie go Dominik Tarczyński, który startował z czwartego miejsca na liście PiS w okręg u nr 10 obejmującym woj. małopolskie i świętokrzyskie. Zdobył 41 912 głosów - najmniej spośród tych, którzy zostali wybrani do PE z komitetu Prawa i Sprawiedliwości.

 

Najniższy wynik spośród wszystkich kandydatów, którym przypadł mandat, należy jednak do kogoś innego. To europosłanka Elżbieta Łukacijewska, która startując z 10. miejsca na rzeszowskiej liście Koalicji Europejskiej, zdobyła 40 737 głosów. To wynik gorszy od rezultatów 21 innych kandydatów, którym nie udało się uzyskać mandatu europosła.

 

W okręgu numer 1 mandaty z listy Koalicji Europejskiej przypadły Magdalenie Adamowicz i Januszowi Lewandowskiemu. Trzeci wynik na liście KE uzyskał Jarosław Wałęsa. 80 906 głosów nie zapewniło mu jednak miejsca w europarlamencie.

 

W okręgu kujawsko-pomorskim trzech kandydatów Koalicji Europejskiej przebiło wynik Łukacijewskiej. Mandat przypadł jednak tylko jednemu z nich - Radosławowi Sikorskiemu (129 339 głosów). Drugi wynik należy do Krzysztofa Brejzy (84 225), a trzeci do Janusza Zemke (53 157).

 

Do Parlamentu Europejskiego nie pojedzie także Tomasz Latos (PiS), którego wynik (56 490) był gorszy od sumy głosów uzyskanych przez Kosmę Złotowskiego (107 113).

 

Drugie wyniki Pasławskiej i Rosatiego

 

W okręgu obejmującym woj. podlaskie i warmińsko-mazurskie mandat z ramienia Koalicji zdobył były reprezentant Polski w piłkę nożną Tomasz Frankowski. Bezskutecznie w wyborach kandydowali natomiast: Urszula Pasławska (63 274 głosy) i Jacek Protas (52 169).

 

Do europarlamentu nie weszła także "trójka" Koalicji w Warszawie - Kamila Gasiuk-Pihowicz. Była szefowa klubu Nowoczesnej zdobyła 85 736 głosów - niecałe 2 tys. mniej od Andrzeja Halickiego, który mandat wywalczył. 

 

Koalicji przypadł jeden mandat w okręgu mazowieckim. Objął go Jarosław Kalinowski (104 216 głosów). Bezskutecznie w wyborach startował dotychczasowy europoseł Dariusz Rosati. Zdobył 71 058 głosów.

 

Na dwa mandaty w tym okręgu mogło z kolei liczyć Prawo i Sprawiedliwość. Trzeci rezultat osiągnęła wicemarszałek Senatu Maria Koc (69 814) głosy).

 

Mniej niż Waszczykowski i Kopcińska

 

Najwyższy wynik wyborczy, który nie zagwarantował objęcia mandatu europosła, to 103 901 głosów. Tyle zdobyła radna łódzkiego sejmiku Joanna Skrzydlewska. W jej okręgu wyborczym do rozdysponowania były trzy mandaty. Jeden, z ramienia Koalicji Europejskiej, zdobył były premier Marek Belka (182 517 głosów). Dwa pozostałe przypadły kandydatom PiS - Witoldowi Waszczykowskiemu (168 021 głosów) i Joannie Kopcińskiej (130 358). 

 

Również na liście partii rządzącej w tym okręgu jeden z kandydatów pobił wynik Elżbiety Łukacijewskiej i nie uzyskał mandatu. Grzegorz Wojciechowski zdobył bowiem 43 571 głosów.

 

Andrzej Grzyb (51 221) i Joanna Lichocka (72 769) - to z kolei politycy, którzy bezskutecznie kandydowali do europarlamentu w okręgu wielkopolskim. Europosłanką zostanie natomiast Sylwia Spurek z Wiosny, która zdobyła 55 306 głosów.

 

Bez Muchy, Sonika i Śmiszka

 

W okręgu lubelskim drugi wynik na liście Koalicji Europejskiej zdobyła Joanna Mucha (70 341 głosów). Mandat europosła zachowa jednak Krzysztof Hetman z PSL (105 908 głosów).

 

W okręgu małopolsko-świętokrzyskim bezskutecznie kandydowali: europoseł PO Bogusław Sonik (53 757 głosów) oraz polityk Konfederacji Konrad Berkowicz (50 426).

 

Troje kandydatów z okręgu dolnośląsko-opolskiego zdobyło więcej głosów niż Łukacijewska, a mimo to nie obejmą mandatów eurodeputowanych. Mowa o: Małgorzacie Sekule-Szmajdzińskiej (63 029 głosów), Andrzeju Bule (58 865) i Krzysztofie Śmiszku (46 698).

 

W okręgu nr 13 wynik nieznacznie lepszy od tego Elżbiety Łukacijewskiej zdobyła marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak (40 942 głosy).

 

Skomplikowana metoda podziału mandatów

 

W wyborach do PE najpierw zlicza się głosy we wszystkich okręgach, a następnie - tzw. metodą D'Hondta - dzieli się je pomiędzy komitety wyborcze.

 

Później, po ustaleniu liczby mandatów przypadających na dany komitet, liczbę głosów w danym okręgu mnoży się przez liczbę mandatów, a uzyskany wynik dzieli się przez łączny wynik komitetu w skali całego kraju. Liczby całkowite, które po takich obliczeniach uzyska się w poszczególnych okręgach, determinują liczbę mandatów, które dany komitet dostanie w okręgu na pewno (np. jeżeli wynik to 1,82 - to wówczas okręg na pewno dostaje mandat).

 

Jeżeli suma całości z poszczególnych okręgów jest mniejsza niż łączna liczba przysługujących partii mandatów, to wówczas dodatkowe mandaty otrzymują te okręgi, w których największe są tzw. reszty, czyli to, co jest po przecinku za liczbą całkowitą.

zdr/luq/prz/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze