Rekordowa frekwencja. Niemal dwa razy wyższa niż pięć lat temu

Polska

Według badania exit poll Ipsos dla Polsat News, frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego w Polsce w 2019 r. wyniosła 43 proc. To rekordowy wynik, niemal dwa razy wyższy niż w eurowyborach w 2014 r. Najchętniej do urn szli wyborcy w wieku 50-59 lat i mieszkańcy dużych miast.

Według badania exit poll IPSOS dla Polsat News w wyborach wzięło udział 53,9 proc. uprawnionych do głosowania w wieku 50-59 lat. Na drugim miejscu, jeśli chodzi o wszystkie grupy wiekowe znaleźli się wyborcy 60+ (48 proc.), a na trzecim - przedział 40-49 (47,6 proc.).

 

W grupie wiekowej 18-29 frekwencja była najniższa wśród wszystkich badanych i wynosiła 27,6 proc. Frekwencja wsród 30-latków (30-39 lat) wyniosła 37,8 proc.

 

Na wybory wybrał się większy odsetek kobiet uprawnionych do głosowania (42,7 proc.) niż mężczyzn (43,2 proc.).

 

Najwyższą frekwencje odnotowano w dużych miastach (51,3 proc.) i miastach z 201-500 tys. mieszkańcami (49,4 proc.). Z kolei najniższą we wsiach (39,2 proc.) i miastach od 51 tys. do 200 tys. mieszkańców (42,9 proc.).

 

Najwyższa w woj. mazowieckim, najniższa - woj. warmińsko-mazurskim

 

Najwyższa frekwencja wyborach została odnotowana w woj. mazowieckim - 48,1 proc., najniższa w woj. warmińsko-mazurskim - 35,4 proc.

 

Na drugim miejscu, jeśli chodzi o najwyższą frekwencję, uplasowało się województwo małopolskie - z wynikiem 46,6 proc., na trzecim miejscu znalazło się województwo pomorskie z frekwencją 45,1 proc.

 

Na drugim miejscu, jeśli chodzi o najniższą frekwencję znalazło się województwo opolskie z wynikiem 37,6 proc., a na trzecim - województwo podlaskie z frekwencją 38,6 proc.

 

Najwyższa frekwencja była w okręgu wyborczym nr 4 w Warszawie i wyniosła 54,2 proc. Okręg ten obejmuje zarówno stolicę, jak i obwody za granicą państwa.
 
Po stolicy, na kolejnych miejscach pod względem frekwencji znalazły się: okręg nr 10 Kraków (45,5 proc.) oraz okręg wyborczy nr 1 Gdańsk (45,1 proc.) - wynika z badania IPSOS.
 
Biorąc pod uwagę frekwencję, "in minus" wyróżniły się okręgi: nr 3 Olsztyn (36,8 proc.);okręg nr 2 Bydgoszcz (39,7 proc.). oraz okręg nr 6 Łódź (39,9 proc.).

 

PKW: wybory przebiegły w sposób bardzo spokojny

 

Wiceszef PKW Sylwester Marciniak na wieczornej konferencji prasowej dziękował wszystkim  zaangażowanym w przeprowadzenie wyborów do Parlamentu Europejskiego, m.in. członkom obwodowych komisji wyborczych. - Prosimy o dalszy wysiłek mający na celu ustalenie wyniku wyborów - mówił.

 

- Należy się też pochwała dla wyborców - mówił Marciniak, przypominając, że o godz. 17 frekwencja wyborcza osiągnęła rekordowe 32,51 proc.  - Sądzę, że po godzinie 21 frekwencja na pewno przekroczyła 40 procent - ocenił. Ostateczna frekwencja wyborcza zostanie przedstawiona po uzyskaniu danych ze wszystkich obwodowych komisji wyborczych.

 

 

Marciniak dziękował też policjantom i innym funkcjonariuszom, którzy zabezpieczali przebieg wyborów. - Na ponad 27 tys. komisji obwodowych i blisko 30 mln wyborców, można powiedzieć, że wybory przebiegły w sposób bardzo spokojny - ocenił wiceszef PKW.

 

Jak przekazał, odnotowano 19 zdarzeń, które można określić jako przestępstwa, w tym 7 z Kodeksu wyborczego. Stwierdzono też 90 wykroczeń, w tym 35 z Kodeksu wyborczego.

 

Marciniak poinformował też, że głosowanie we wszystkich obwodach za granicą rozpoczęło się punktualnie; nie zgłoszono żadnych problemów i incydentów. - W większości obwodowych komisji (za granicą - red.) głosowanie już się zakończyło, w kilkudziesięciu jeszcze trwa. Najpóźniej, bo o godzinie 23 naszego czasu zakończy się głosowanie w Maroku, Senegalu i na Islandii - przekazał Marciniak.

 

Frekwencja PKW na godz. 17 - 32,51 proc.

 

Najwyższa frekwencja w niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego na godz. 17 została odnotowana w woj. małopolskim - 35,8 proc., najniższa w woj. opolskim - 27,3 proc. - podała Państwowa Komisja Wyborcza.

 

Na drugim miejscu, jeśli chodzi o najwyższą frekwencję, uplasowało się województwo mazowieckie - z wynikiem 35,33 proc., na trzecim miejscu znalazło się województwo pomorskie z frekwencją 33,32 proc. - podała PKW na konferencji prasowej o godz. 18.30.

 

Na drugim miejscu, jeśli chodzi o najniższą frekwencję znalazło się województwo warmińsko-mazurskie z wynikiem 27,59 proc., a na trzecim - województwo lubuskie z frekwencją 29,24 proc.

 

 

O godz. 17 - Warszawa z najwyższą frekwencją, Olsztyn z najmniejszą

 

Najwyższa frekwencja na godz. 17 była w okręgu wyborczym nr 4 w Warszawie i wyniosła 39,4 proc. Okręg ten obejmuje zarówno stolicę, jak i obwody za granicą państwa.

 

Po stolicy, na kolejnych miejscach pod względem frekwencji znalazły się: okręg nr 10 Kraków (34,88 proc.) oraz okręg wyborczy nr 1 Gdańsk (33,32 proc.) - podała PKW na konferencji prasowej o godz. 18.30.

 

Biorąc pod uwagę frekwencję, "in minus" wyróżniły się okręgi: nr 3 Olsztyn (28,97 proc.); nr 12 Wrocław (30,23 proc.) oraz okręg nr 2 Bydgoszcz (30,34 proc.).

 

14,39 proc. o godz. 12

 

Jak poinformowano na konferencji prasowej o godzinie 13:30, najwyższa frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego według danych na godzinę 12 była w okręgu wyborczym nr 4 w Warszawie i wyniosła 16,19 proc., drugie miejsce zajął krakowski okręg nr 10 z wynikiem 16,18 proc., a trzecie przypadło okręgowi nr 9 w Rzeszowie - 15,96 proc. - poinformował Sylwester Marciniak z Państwowej Komisji Wyborczej.

 

W skali województw najwyższa frekwencja została odnotowana w woj. małopolskim - 16,96 proc., na drugim miejscu uplasowało się województwo podkarpackie - z wynikiem 15,96 proc., na trzecim miejscu województwo mazowieckie z frekwencją  15,18 proc. 

 

Wg danych z PKW najniższą frekwencję do godziny 12 odnotowano w województwach: opolskim - z wynikiem 11,88 proc., lubuskim - 12,37 proc. oraz warmińsko-mazurskim - 12,72 proc.

 

Najniższa frekwencja w Poznaniu

 

Marciniak, wymieniając miejsca o najniższej frekwencji, wskazał na okręg nr 12 Wrocław (12,88 proc.), drugie miejsce od końca zajął okręg nr 13 w Gorzowie Wielkopolskim (12,96 proc.), a trzecie okręg nr 7 Poznań (13,02 proc.).

 

- Wszystkie lokale komisji obwodowych zostały otwarte o godz. 7.00. Nie stwierdzono incydentów związanych z uruchomieniem głosowania w poszczególnych obwodach. Na szczęście fala powodziowa nie spowodowała perturbacji, jeśli chodzi o siedziby komisji obwodowych na terenie południowej Polski; nie było potrzeby przenoszenia komisji obwodowych do innych miejsc - powiedział zastępca przewodniczącego PKW Wiesław Kozielewicz podczas konferencji Państwowej Komisji Wyborczej po godz. 10.

 

Śladowe przypadki zakłóceń przebiegu wyborów 

 

W niedzielę odnotowano śladowe przypadki zakłóceń przebiegu wyborów do Parlamentu Europejskiego - poinformował zastępca przewodniczącego PKW Wiesław Kozielewicz podczas niedzielnej konferencji Państwowej Komisji Wyborczej.

 

Jak mówił Kozielewicz, jednym z takich niewłaściwych zachowań było zachowanie przewodniczącego obwodowej komisji wyborczej w Olsztynie, który zgłosił się do pracy, będąc w stanie po spożyciu alkoholu. - Oczywiście został odsunięty od pracy, policja podjęła stosowne czynności - poinformował.

 

Dodał, że do incydentu doszło także w gminie Oleszyce, gdzie członkowie czterech komisji obwodowych przez pomyłkę opieczętowali karty wyborcze pieczęcią komisji ds. referendum. - Gdy się zorientowano w błędzie, to postawiono trzecią, tym razem prawidłową pieczęć komisji obwodowej wyborczej (...). Oczywiście, odciśnięcie pieczęci komisji ds. referendum nie ma wpływu na ważność karty. Karta jest ważna, bo jest opatrzona dwoma pieczęciami: pieczęcią okręgowej komisji wyborczej i pieczęcią obwodowej komisji wyborczej. A ta pieczęć komisji ds. referendum omyłkowo postawiona przez tę komisję jest traktowana jako dopisek - wyjaśnił Kozielewicz.

 

Szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak zapytana, czy zdarzyły się przypadki problemów z dostaniem się do lokalu wyborczego, dodała, że były takie pojedyncze miejsca w delegaturze w Tarnobrzegu.

 

- Mieliśmy informacje już wcześniej, że będą trudności dla pojedynczych gospodarstw i tam gminy zapewniają dojazd. Mają świadomość tych problemów i były przygotowane na to i będą zapewnione dojazdy tym osobom - zapewniła Pietrzak.

 

Wybory do PE w Polsce obserwowała grupa 59 przedstawicieli z innych krajów

 

Kozielewicz poinformował, że sygnały o tym, iż wybory przebiegają bez zakłóceń, docierają do PKW także od wyborców głosujących za granicą.

 

Zaznaczył, że wybory do Parlamentu Europejskiego w Polsce obserwuje grupa 59 przedstawicieli z innych krajów m. in. z Armenii, Gruzji, Mołdawii, Ukrainy, Austrii, Federacji Rosyjskiej i Białorusi.

 

- Mamy Ruch Obserwatorów Społecznych z Federacji Rosyjskiej - wystawiliśmy 2 zaświadczenia. Mamy przedstawicieli z ukraińskiej organizacji pozarządowej, która zajmuje się prawem wyborczym - wystawiliśmy 9 zaświadczeń. Mamy również 7 przedstawicieli białoruskiej organizacji pozarządowej, która zajmuje się sprawami wyborów- wystawiliśmy 7 zaświadczeń. A także jest licznie reprezentowana w Polsce ukraińska organizacja pozarządowa, która od ponad 11 lat monitoruje procesy wyborcze w różnych krajach i dla przedstawicieli tej organizacji - podpisałem 27 zaświadczeń - mówił.

 

O jeden mandat powalczy średnio 17 kandydatów

 

Do udziału w głosowaniu w Polsce uprawnionych jest 29 mln 994 tys. 623 wyborców; wybory odbędą się w 27 286 obwodach głosowania. Polacy przebywający podczas eurowyborów za granicą zagłosują w jednym ze 203 obwodów głosowania utworzonych poza granicami Polski; będą wybierali kandydatów z okręgu warszawskiego (obejmującego Warszawę i okoliczne powiaty).

 

 

W tegorocznych wyborach do PE w Polsce wybierzemy 52 europosłów, o jednego więcej niż poprzednio. Nową liczbę wybieranych w poszczególnych krajach europosłów ustalono przy założeniu, że w nowej kadencji europarlamentu nie będzie już brytyjskich posłów.

 

Wszystko jednak wskazuje na to, że na początku nowej kadencji europarlamentarnej, na początku lipca, Wielka Brytania wciąż będzie państwem członkowskim Wspólnoty. W związku z tym w nowym europarlamencie Polska obsadzi 51, a nie 52 mandaty. Zastosowane zostaną więc przepisy specjalnej ustawy, określającej zasady na jakich wskazany zostanie ten z wybranych posłów do europarlamentu, który nie obejmie mandatu.

 

Całkowita liczba kandydatów w wyborach do PE wynosi 866 osób, z czego 404 to kobiety. O jeden mandat powalczy średnio 17 kandydatów. Średnia wieku kandydatów do Parlamentu Europejskiego wynosi 46 lat. Najmłodszy kandydat ma 21 lat, a najstarszy - 80.

 

W eurowyborach listy we wszystkich 13 okręgach wyborczych zarejestrowało 6 komitetów. Z listą nr 1 w wyborach do PE wystartuje Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy, z nr 2 - Wiosna Roberta Biedronia, nr 3 wylosowała Koalicja Europejska PO PSL SLD .N Zieloni, a nr 4 - Prawo i Sprawiedliwość; nr 5 ma Lewica Razem - Partia Razem, Unia Pracy, Ruch Sprawiedliwości Społecznej, a nr 6 - Kukiz'15.

 

Wybory w całej Unii Europejskiej

 

Ze swoich praw wyborczych jako pierwsi mogli skorzystać mieszkańcy Holandii i Wielkiej Brytanii, gdzie głosowanie odbyło się już w czwartek, dzień później do urn poszli Irlandczycy, a w sobotę Łotysze, Maltańczycy i Słowacy.

 

W Czechach głosowanie, które rozpoczęło się w piątek, zakończyło się w sobotę o godz. 14; jest to jedyny kraj w UE, w którym eurowybory rozłożone są na dwa dni.

 

W niedzielę lokale wyborcze otwarto w pozostałych państwach członkowskich, w tym w Polsce. Najdłużej głosowanie potrwa we Włoszech, gdzie ze swojego prawa wyborczego będzie można skorzystać do godziny 23.

 

Do tego czasu w całej Unii nie będą podawane oficjalne wyniki głosowania nawet z tych krajów, gdzie już policzono głosy, ani cząstkowe z państw, gdzie liczenie będzie trwało w nocy z niedzieli na poniedziałek. Wyborcy dowiedzą się jednak, jakie były rezultaty sondaży exit poll, w tych krajach, w których takie badanie - dość dokładnie pokazujące preferencje faktycznie głosujących - zostanie przeprowadzone.

 

Wybory europejskie cieszą się generalnie mniejszym zainteresowaniem niż te do parlamentów krajowych, choć frekwencja znacznie różni się w zależności od kraju. W 2014 r. w całej UE wyniosła 43 proc. W Belgii, gdzie głosowanie jest obowiązkowe, była najwyższa i sięgnęła prawie 90 proc.; na Słowacji najniższa - 13 proc. Polska od czasu przystąpienia do UE zajmuje niechlubne trzecie miejsce od końca w tym rankingu - pięć lat temu frekwencja wyniosła 23,8 proc.

 

Mieszkańcy UE wybiorą 751 europosłów, ale jeśli Wielka Brytania wyjdzie z UE liczba ta spadnie do 705. 46 miejsc zniknie, a 27 zostanie rozdzielonych między 14 państw członkowskich, żeby poprawić proporcje populacji kraju do liczby mandatów, jakie mu przysługują. Polska ma na tym zyskać jednego dodatkowego deputowanego.

 

Choć rośnie liczba kobiet w Parlamencie Europejskim, na koniec mijającej właśnie kadencji w izbie tej stanowiły 36,5 proc. posłów. Najwięcej pań do PE wysłali Finowie - 77 proc. delegacji tego kraju; najmniej Cypryjczycy i Estończycy - niespełna 17 proc. W przypadku Polski co czwarta osoba sprawująca mandat to kobieta.

 

Uzyskanie wystarczającej liczby głosów, by być wysłanym do Brukseli i Strasburga nie jest łatwe. Średnio jeden europoseł w 2014 r. potrzebował 240 tys. głosów, jednak i tu sytuacja jest bardzo różna w zależności od państwa członkowskiego. W niemieckojęzycznym regionie Belgii pięć lat temu wystarczyło zaledwie 12 tys. głosów, żeby zostać wybranym, podczas, gdy we Włoszech średnio potrzeba było aż 400 tys. głosów.

 

W mijającej kadencji PE przyjęto 2134 tekstów, z czego 708 aktów legislacyjnych (dane do grudnia ub.r.). W tym czasie było 255 dni posiedzeń plenarnych i ponad 27 tysięcy głosowań.

pgo/grz/zdr/bas/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze