Zapora w Wilkowicach może runąć. Nie wszyscy mieszkańcy chcieli się ewakuować

Polska

- Uzyskaliśmy spadek wysokości lustra wody o ok. 0,5 metra. Będzie bezpiecznie, gdy obniżymy je o około 6 metrów - powiedział w Polsat News wójt gminy Wilkowice Janusz Zemanek. Lokalne władze i służby starają się, by zapora na zbiorniku Wilkówka (woj. śląskie) nie runęła pod naporem wody zgromadzonej po obfitych opadach. Konstrukcja tamy jest "mocno nasiąknięta", a lustro wody sięga jej korony.

- Woda zasilająca zbiornik opadła - poinformował wójt. To efekt ustania deszczu i pracy strażaków. 

 

- Całą noc pracowały trzy motopompy o dużej wydajności. Uzyskaliśmy spadek wysokości lustra wody o ok. pół metra - powiedział Janusz Zemanek.

 

W czwartek władze gminy zdecydowały o ewakuacji mieszkańców z ponad 30 gospodarstw. Wójt poinformował, że nie wszyscy przebywający na zagrożonych terenach chcieli się ewakuować. Siedem osób zostało w swoich domach.

 

- Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie. Powiedzieli, że w razie czego wyjdą na wyższe kondygnacje, ewentualnie się ewakuują - wskazał.

 

"Sytuacja nadal jest trudna"

 

Wojewoda śląski Jarosław Wieczorek, składając raport podczas spotkania sztabu kryzysowego w Krakowie, stwierdził: - Liczymy, że w dniu dzisiejszym realnie będzie możliwość powrotu ludzi do swoich gospodarstw domowych.

 

Zdaniem wójta Wilkowic, sytuacja "nadal jest trudna". - Korona zapory jest mocno nasiąknięta, cały czas przecieka. Dobrą wiadomością jest tylko to, że obniżyło się lustro wody. Będzie bezpiecznie, gdy obniżymy je o około 6 m - powiedział. 

 

Janusz Zemanek wyjaśnił, że zgodnie z zaleceniami konstruktora tamy, służby nie mogą "zbyt szybko opuścić ciśnienia" wody. - Pewne zmiany naprężne mają istotne znaczenie. Mogą doprowadzić do uszkodzenia zapory - wskazał. 

 

Resort zawiadamia prokuraturę

 

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej złoży zawiadomienie do prokuratury ws. możliwości popełnienia przestępstwa przy budowie i dopuszczeniu do użytkowania zbiornika przeciwpowodziowego w Wilkowicach przy potoku Wilkówka - poinformował resort.

 

"Zbiornik został zbudowany w 2013 r. przez ówczesne władze województwa. Z informacji, które posiada Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie wynika, że został wykonany wadliwie oraz stwarza zagrożenie dla mieszkańców" - napisano w komunikacie ministerstwa.

 

Alert pierwszego stopnia

 

Śląscy strażacy, po wczorajszych obfitych opadach deszczu, podjęli ponad 600 interwencji. W województwie obowiązuje pogotowie przeciwpowodziowe. 

 

- Mamy dziewięć alarmów przeciwpowodziowych w powiatach, cztery pogotowia, 10 stanów alarmowych jeśli chodzi o poziom rzek, z czego cztery są w trendzie wzrostowym - wyliczył wojewoda śląski.

 

Jak dodał jeśli chodzi o prognozy pogodowe, to "sytuacja jest dość stabilna, ale dalej jest niebezpieczna". - Musimy to monitorować, nadzorować; sztaby pracują przede wszystkim na południu województwa - zaznaczył Jarosław Wieczorek.

 

Na wschodzie Śląska obowiązuje alert pierwszego stopnia przed silnymi burzami; podobne ostrzeżenie dotyczy też województwa podkarpackiego, a także świętokrzyskiego za wyjątkiem powiatu kazimierskiego.

 

Śląsk obecnie należy też do regionów Polski o najgorszej sytuacji hydrologicznej; w tym gronie znajdują się również Małopolska, Podkarpacie oraz województwa opolskie i świętokrzyskie. 

wka/hlk/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze