Schetyna na terenach powodziowych. Wcześniej krytykował PiS za "polityczny kabaret"

Polska

W piątek wicepremier Beata Szydło odwiedziła strażaków, którzy w Podolszu bronią przed zalaniem oczyszczalnię ścieków. Odniosła się tam do słów Grzegorza Schetyny, który nazwał działania PiS w sprawie powodzi "kabaretem politycznym". Wczorajsze słowa pana Schetyny były oburzające - stwierdziła.

Wicepremier Beata Szydło została poproszona o komentarz do zachowania szefa PO Grzegorza Schetyny, "który jeździ na tereny powodziowe i kręci tam spoty wyborcze". Wiceszefowa rządu powiedziała, że ona nie prowadzi kampanii wyborczej i nie chciałaby odnosić się do Grzegorza Schetyny, bo "on prowadzi w tej chwili kampanię wyborczą, a ja w tej chwili jestem w sztabie powodziowym i działamy tutaj na rzecz mieszkańców".

 

Dodała, że "wczorajsze słowa pana Schetyny, kiedy powiedział, że to, co jest tutaj na południu, to +kabaret polityczny+ były oburzające". - Mam nadzieję, że jeżdżąc w tej chwili do tych ludzi i lansując się politycznie, przeprosi ich za to, bo to nie jest "kabaret", naprawdę to są bardzo poważne sprawy - powiedziała.

 

Szydło dodała, że przez wiele lat pracowała w samorządzie i wie, jaka na terenach zagrożonych powodzią jest sytuacja. - I to są żarty, panie Schetyna - zakończyła.

 

Lidera PO skrytykował także wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. - Z jednej strony mamy przedstawicieli partii Grzegorza Schetyny, którzy dzisiaj "pajacowali" na wałach kręcąc spoty wyborcze; to było coś, czego dawno w kampanii wyborczej nie widziałem. Z drugiej strony jest Zjednoczona Prawica, która wykorzystuje wszystkie możliwości, jakie ma do dyspozycji, aby zaproponować pomoc mieszkańcom zagrożonych terenów - mówił Jaki.

 

"Trudno, żeby nie odwiedził tych, którzy potrzebują pomocy"

 

W czwartek kontrowersje wzbudziła wypowiedź Schetyny, który podczas konwencji Koalicji Europejskiej w Chorzowie stwierdził, że to, co PiS robi w sprawie powodzi, to "polityczny kabaret, a nie prawdziwe państwo". Zdaniem lidera Platformy, problemy związane z powodzią są "niezdarnie" rozwiązywane. - Wszyscy teraz walczą z powodzią, kto bardziej jest zaangażowany w kandydowanie, tym bardziej walczy - mówił Schetyna.

 

W piątek politycy PO, w tym przewodniczący Grzegorz Schetyna i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, odwiedzili miejscowości poszkodowane w powodzi na południu kraju. Marcin Kierwiński z tej partii, na zarzut, że PO robi w ten sposób kampanię wyborczą, odparł, że Schetyna nie kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. - Trudno więc mówić, że ubiega się o głosy - dodał.

 

Według niego, politycy PO odwiedzili zalane miejscowości w ramach zaplanowanej wcześniej akcji "13 okręgów w 3 dni". - Trudno, żeby będąc na południu Polski, Grzegorz Schetyna nie odwiedził także tych, którzy potrzebują pomocy - zaznaczył Kierwiński.

 

- My dzisiaj nie robimy kampanii na wałach; rozdajemy ulotki tam, gdzie nie ma klęski żywiołowej, natomiast tam, gdzie wydarzył się dramat, są profesjonaliści, samorządowcy, którzy będą organizować pomoc, sprawią, że trafi ona bezpośrednio do potrzebujących - powiedział z kolei rzecznik PO Jan Grabiec.

Kandydat do Parlamentu Europejskiego Andrzej Halicki dodał, że samorządowcy w razie klęsk żywiołowych "są najbliżej ludzi". Według niego, Trzaskowski, będąc w przeszłości szefem resortu administracji i cyfryzacji, "był tym ministrem, który organizował pomoc w sytuacji klęsk".

 

 

"Faux pas"

 

Lider PO zapewnił, że materiał wyborczy z udziałem jego, prezydenta Warszawy oraz kandydatki do PE Joanny Frydrych nie został nakręcony na terenie objętym powodzią.

 

Frydrych przyznała później, że popełniła "faux pas" i usunęła filmy z kont na portalach społecznościowych. Schetyna przekonywał jednak, że nagrany film nie miał nic wspólnego z powodzią. - Po prostu była prośba, żeby ten materiał nagrać. Trzymamy kciuki za jej wybór i za dobry wynik w niedzielę - dodał szef PO.

 

Według niego materiał nie został nakręcony na terenie objętym powodzią. - To nie był teren zalewowy. My byliśmy wcześniej i później w miejscach, które rzeczywiście uległy podtopieniom. Byliśmy w Kazimierzy Wielkiej, później w Jaśle. To nagranie nie ma nic wspólnego z akcją powodziową - powtórzył Schetyna.

Od środy w południowej Polsce z powodu intensywnych opadów deszczu dochodzi do podtopień. Najgorsza sytuacja hydrologiczna wciąż panuje na Śląsku, w Małopolsce, na Podkarpaciu i w województwie świętokrzyskim, gdzie obowiązuje alert hydrologiczny trzeciego stopnia.

zdr/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze