Powódź na Śląsku. Ewakuacja gospodarstw w Wilkowicach. "Zapora może nie wytrzymać"

Polska

600 interwencji w związku z intensywnymi opadami deszczu podjęli strażacy w województwie śląskim. Najgroźniej jest w gminie Wilkowice, gdzie zdecydowano o ewakuacji mieszkańców z ponad 30 gospodarstw. Powodem ewakuacji jest zagrożenie wytrzymałości zbiornika retencyjnego Wilkówka. Trwa akcja przepompowywania wody ze zbiornika, aby osłabić jej napór na zaporę.

- Mamy prawie 600 interwencji do tej pory. Prawie 300 jest w trakcie realizacji - przekazał podczas posiedzenia sztabu kryzysowego w Bielsku Białej komendant wojewódzki PSP nadbryg. Jacek Kleszczewski.


W trakcie czwartkowego posiedzenia sztabu kryzysowego w Bielsku-Białej, podczas którego obecny był minister Joachim Brudziński, poinformowano o aktualnej sytuacji dot. podtopień na południu Polski.

 

"Sytuacja jest bardzo dynamiczna"


- Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Na chwilę obecną najbardziej dotyka ona powiatu bielskiego i miasta Bielska. Głównie skupiamy się na wypompowaniu wody z posesji, z piwnic, na zabezpieczeniu szlaków drogowych przez wycinkę i usuwanie konarów - powiedział nadbryg. Kleszczewski.

 


Opracowany szczegółowy plan ewakuacji mieszkańców gminy Wilkowice, co jest konieczne ze względu na zagrożenie wytrzymałości zbiornika retencyjnego Wilkówka. W sumie objętych nią zostało ok. 80 osób. Akcja już się zakończyła. Nie wszyscy mieszkańcy zdecydowali się opuścić swój dobytek.


Nadbryg. Jacek Kleszczewski dodał, że w zależności od rozwoju sytuacji i opadów będą podejmowane kolejne kroki. Zaznaczył też, że zwiększono liczbę strażaków do 649 zawodowych. Do dyspozycji jest też 3 tys. w ramach krajowego systemu. - Będziemy się wspomagać wojskiem, które wydelegowało 150 żołnierzy - stwierdził komendant.

 

"Nasączenie korony poszło w górę"

 

- We wczesnych godzinach porannych zauważyliśmy bardzo szybkie, niekontrolowane wypełnianie się zbiornika na rzece Wilkówka - powiedział Polsat News Janusz Zemanek, wójt gminy Wilkowice.

 

Wójt zauważył,  że "nasączenie korony poszło w górę". - Zauważyliśmy przecieki, co oznacza, że może dojść do rozszczelnienia korony - wyjaśniał Zemanek.  

 

Decyzję o ewakuacji zagrożonych gospodarstw podjęto również z uwagi na niekorzystne prognozy pogody. 

 

Przypomniał, że w 2017 r. doszło już do niekontrolowanego napełnienia zbiornika. - Był wniosek o wydrążenie otworów, aby nie doszło do niekontrolowanego napełniania się zbiornika. Niestety nie ma jeszcze takiej zgody - mówił wójt Zemanek.     

 

- Ta zapora może nie wytrzymać najbliższych opadów - stwierdził wójt.

 

Natomiast prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski powiedział, że w ostatnich godzinach w mieście spadło tyle deszczu, ile normalnie w dwa tygodnie. Zapewnił jednak, że sytuacja się stabilizuje. Mieszkańcy mogą liczyć na pomoc i wsparcie samorządu. - Ogłosiłem alarm powodziowy. To też jest istotna przesłanka, by występować do firm ubezpieczeniowych o odszkodowania - dodał.

 

Policja i wojsko włączyły się do dziań


- Jeżeli chodzi o działania śląskiej policji w ciągu dzisiejszego dnia zgłoszono do naszych jednostek 468 interwencji - poinformował z kolei komendant wojewódzki policji Krzysztof Justyński.


Przekazał też, że do tej pory 30 radiowozów i 70 policjantów brało udział w fizycznym zabezpieczaniu. - Nasze działania opierają się na udzielaniu pomocy, głównie w sytuacjach związanych z utrudnieniami drogowymi, przewróconymi drzewami, zalanymi drogami - przekazał.


Natomiast wojewoda śląski Jarosław Wieczorek podczas odprawy służb zapewnił, że jeśli prognozy się nie pogorszą, to sytuacja w województwie powinna się poprawiać. 

 

Na posiedzeniu obecny był też prezes Wód Polskich Przemysław Daca. - Przyjechałem teraz z Małopolski. Tutaj sytuacja wygląda trochę lepiej niż tam. Mamy w 12 miejscach przekroczenie stanów alarmowych w rejonie Małej Wisły, a dwa w regionie górnej Odry - poinformował.

 

Z kolei minister MSWiA Joachim Brudziński zapewniał mieszkańców, że "w każdym momencie i każdej trudnej sytuacji na straż pożarną, polską policję, wojsko polskie i tych, którzy podlegają poszczególnym ministrom, mogą liczyć". - Na pewno nie zostaną pozostawieni sami sobie. O każdej porze dnia i nocy państwo będzie stało u boku obywateli - mówił.

grz/ml/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze