Potrącił kobietę na pasach, był pod wpływem amfetaminy. Sąd skazał kierowcę autobusu

Polska
Potrącił kobietę na pasach, był pod wpływem amfetaminy. Sąd skazał kierowcę autobusu
slaska.policja.pl; Zdj. archiwalne

Na 2 lata i 10 miesięcy więzienia skazał w poniedziałek Sąd Rejonowy w Zabrzu Adama W., który w ubiegłym roku prowadząc autobus miejski będąc pod wpływem amfetaminy potrącił na pasach 62-letnią kobietę. Ofiara wypadku doznała bardzo poważnych obrażeń.

Sąd uznał, że kierowca nie tylko spowodował wypadek, ale też prowadząc pod wpływem narkotyków naraził pasażerów autobusu na niebezpieczeństwo. Poza karą pozbawienia wolności W. sąd orzekł też dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ma też wypłacić pokrzywdzonej 10 tys. zł nawiązki i 5 tys. zł na Fundusz pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

 

- Zachowanie Adama W. było skrajnie nieodpowiedzialne i nigdy już nie powinien jako kierowca uczestniczyć w ruchu drogowym - uzasadniała nieprawomocny wyrok sędzia Anita Hawranek-Keller.

 

Obrona chciała "sprawiedliwego wyroku"

 

Prokuratura, która zaznaczała, że amfetamina w organizmie kierowcy była w bardzo wysokim stężeniu, domagała się 3 lat więzienia i 15-letniego zakazu wykonywania zawodu kierowcy i prowadzenia pojazdów. Obrona, która kwestionowała, że poza spowodowaniem wypadku W. naraził też pasażerów na niebezpieczeństwo, chciała "sprawiedliwego wyroku".

 

Do wypadku doszło 18 stycznia 2018 r. w południe w rejonie skrzyżowania ul. Szczęść Boże i 3 Maja w Zabrzu. Jak relacjonowała policja, kiedy kobieta chciała przejść po pasach na drugą stronę ulicy, na prawym pasie zatrzymał się samochód osobowy, którego kierowca ustąpił jej pierwszeństwa. Lewym pasem jechał autobus komunikacji miejskiej linii 840 relacji Gliwice-Katowice, który potrącił kobietę.

 

62-latka doznała licznych i bardzo poważnych obrażeń - m.in. złamania podstawy czaszki, kręgosłupa w odcinku szyjnym oraz żeber. Okazało się, że 22-letni kierowca autobusu był trzeźwy, ale badanie wykazało, że zażywał amfetaminę. Szczegółowe wyniki badań potwierdziły, że kierowca spowodował wypadek pod wpływem środka psychotropowego. Podczas przesłuchania w prokuraturze przyznał się do spowodowania wypadku, ale zaprzeczył, by świadomie zażywał amfetaminę. Sugerował, że ktoś dosypał mu narkotyk do termosu, kiedy zatrzymał się na postój i opuścił kabinę. Sąd nie dał wiary tym wyjaśnieniom.

 

Nie był karany, pomagał matce

 

Sędzia wyjaśniła, że podczas wypadku autobus był pełen pasażerów. Dlatego W. został skazany także za bezpośrednie narażanie ich na niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu. - Nie ulega wątpliwości, że oskarżony jako kierowca autobusu komunikacji miejskiej zobowiązany był do dbania o bezpieczeństwo przewożonych przez siebie pasażerów. Okoliczność, że doszło do potrącenia pieszej, tylko potwierdza, że amfetamina oddziaływała na zdolności psychomotoryczne oskarżonego - wskazała.

 

Wymierzając Adamowi W. karę, sąd wziął pod uwagę, że oskarżony przed wypadkiem nie był karany, prowadził ustabilizowany tryb życia, pomagał matce utrzymywać mieszkanie, równocześnie pracował i studiował.

 

Na ogłoszeniu wyroku nie było oskarżonego ani potrąconej kobiety. Na poprzedniej rozprawie jej pełnomocnik mówił, że pokrzywdzonej nie zależy na surowej karze, ale jednoznacznym wskazaniu, że za wypadek odpowiada wyłącznie kierowca i ona sama się do niego nie przyczyniła. Potwierdził to w poniedziałek sąd, który kategorycznie stwierdził, że nie może być mowy o wtargnięciu pieszej na jezdnię. Pełnomocnik dodawał, kobieta nadal zmaga się ze skutkami wypadku i wymaga pomocy psychologicznej. Kobieta cierpi na zaniki pamięci.

 

Obrońca W., mec. Zbigniew Dziedzic nie wyklucza apelacji. Po wypadku śledczy wysłali do zabrzańskiego sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego, sąd go wówczas nie uwzględnił i zostały zastosowane inne środki zapobiegawcze - dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Gliwicki sąd okręgowy, po zażaleniu prokuratury, zmienił je na areszt. Teraz oskarżony jest na wolności. Jego adwokat mówił dziennikarzom, że nie ma z nim kontaktu.

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze