Mazurek: za rządów PO skrócono przedawnienie dla pedofilów o 5 lat. To skandal

Polska

- Skandalem jest to, co zrobiła Platforma Obywatelska. Za jej rządów doprowadzono do tego, że o 5 lat skrócono przedawnienie dla pedofilów, dla osób które wykorzystywały nieletnich. Nie zrobili w tej sprawie kompletnie nic, więc my dzisiaj kładziemy naszą propozycję rządową, którą z całą pewnością będziemy wspierać - powiedziała w "Graffiti" wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek (PiS).

W środę wieczorem sejmowa komisja ustawodawcza w 135 minut przyjęła z poprawkami rządowy projekt nowelizacji Kodeksu karnego i skierowała go do drugiego czytania. Wśród zaproponowanych przez komisję poprawek znalazło się m.in. wydłużenie terminu przedawnienia karalności przestępstw seksualnych wobec dzieci. Wprowadzono również poprawkę, zgodnie z którą przedawnienie karalności, przedłużenie terminu przedawnienia lub przedawnienie wykonania kary nie będą stosowane w przypadku przestępstwa zgwałcenia osoby niepełnoletniej poniżej lat 15, nie - jak pierwotnie zakładano - poniżej lat 16.

 

Wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek w programie "Graffiti" była pytana przez Wojciecha Dąbrowskiego z czego wynika szybkie tempo prac komisji nad "wielką reformą Kodeksu karnego".

 

- Ekspres wynika z dwóch powodów. Po pierwsze, że o zmianie tej ustawy mówił w styczniu minister Zbigniew Ziobro, natomiast ostatnie wydarzenia związane z projekcją filmu ("Tylko nie mów nikomu" autorstwa braci Sekielskich - red.), z całą dyskusją wokół pedofilii, tego co jest i kto zamiatał (sprawy pod dywan - red.), ale przede wszystkim jakie są oczekiwania społeczne doprowadziły do tego, że wczoraj na prezydium Sejmu zadecydowaliśmy o rozszerzeniu porządku obrad o ten projekt - odpowiedziała rzeczniczka PiS.

 

"To nie jest tak trudna i skomplikowana materia"

 

Wicemarszałek Sejmu dodała, że "ku zdumieniu klubu PiS", Platforma Obywatelska "w całości nie poparła rozszerzenia projektu". - Z pośród 120 parlamentarzystów, zaledwie 23 zagłosowało za tym, by wprowadzić ten projekt do obrad - dodała Mazurek.

 

Prowadzący program zwrócił uwagę, że posłowie opozycji tłumaczyli, że nie mieli czasu na zapoznanie się "z ponad 40-stronnicowym materiałem".

 

- To nie jest tak trudna i skomplikowana materia, żeby nie można było się z nią w tak krótkim czasie zapoznać, tym bardziej, że każdy tematem pedofilii i tym kto chronił pedofilów "gra" - zaznaczyła Mazurek. Dodała, że "jest rozwiązanie, które należy przyjąć".

 

- Skandalem jest to, co zrobiła Platforma Obywatelska. Za jej rządów doprowadzono do tego, że skrócono przedawnienie o 5 lat dla pedofilów, dla tych którzy wykorzystywali nieletnich. Oni nie zrobili (ws. walki z pedofilią) kompletnie nic, więc my dzisiaj kładziemy naszą propozycję rządową, którą z całą pewnością będziemy wspierać. Chcemy, by była jak najszybciej przyjęta przez Sejm - dodała rzeczniczka PiS.

 

"Nie ma znaczenia, kto jaki wykonuje zawód"

 

Beata Mazurek skomentowała słowa europosła PiS prof. Ryszarda Legutki, który w środę Polskim Radiu 24 powiedział, że atmosfera wokół zaostrzania przepisów dot. pedofilii "jest fałszywa" i "wpisuje się w kampanię przeciw Kościołowi".

 

- To nie ma znaczenia, jaki ktoś wykonuje zawód, jakiej jest profesji. Ważne jest, żeby z pedofilią walczyć w całości. Dzisiaj ten atak głównie skoncentrowany na księży pedofilów. To problem instytucjonalny Kościoła, który z całą pewnością musi sobie z tym poradzić - zapewniła rzecznik.

 

Wicemarszałek Sejmu zapewniła, że ustawa ma chronić potencjalne ofiary, a rządzący muszą zrobić wszystko, by przepisy "były na tyle dobre i na tyle skuteczne", by "z jednej strony chroniły, a z drugiej strony odstraszały i surowo karały".

 

Mazurek była również pytana, jak PiS chce wyjaśnić aferę pedofilską w Kościele, skoro politycy PiS są w ścisłym kontakcie z hierarchami kościelnymi. -  W żadnym ścisłym kontakcie z hierarchami kościelnymi nie jesteśmy, więc nie generalizujmy. Wszyscy chodzimy do kościoła, i Platforma, i PSL- powiedziała rzeczniczka PiS.

 

Na uwagę Wojciecha Dąbrowskiego, że plakaty wyborcze polityków PiS wiszą na murach kościołów, Mazurek odpowiedziała, że "nikt świadomy z polityków PiS uczestniczących w kampanii z całą pewnością tego nie robi". - Moje plakaty często giną, one są przewieszane z jednego miejsca na drugie, robi się zdjęcie, wysyła na portale społecznościowe, mówi: "jaka ta Mazurek jest straszna, że wiesza tu plakaty. Często to są - w mojej ocenie - akcje prowokacyjne" - podkreśliła rzeczniczka PiS.

Mazurek komentowała też wypowiedź europosła PiS Ryszarda Legutki w Polskim Radiu 24, który mówił, że "według badań ponad 80 proc. przypadków nadużyć dotyczy chłopców w wieku 12-17 lat. Co to jest za pedofilia, to nie jest żadna pedofilia, to jest pederastia po prostu".

 

- Nie zgadzam się absolutnie z tą wypowiedzią. Temat wywołuje kontrowersje, ja bym czegoś takiego nie powiedziała - oświadczyła rzeczniczka PiS. Dodała, że wypowiedź Legutki jest stanowiskiem partii, a prywatną opinią polityka.

 

 

Ws. ustawy Anty-477: marszałek nie został przekonany

 

Mazurek była też pytana, dlaczego z porządku obrad Sejmu w środę zdjęto projekt ustawy Anty-477. W ramach protestu z mównicy nie chciał zejść Robert Winnicki z koła Konfederacja. - Granda, przywołuję pana do porządku - mówił do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

 

- Zdjęliśmy z porządku obrad projekt ws. 447, ponieważ marszałek Sejmu nie dostał jeszcze wystarczająco dużo opinii czy dokumentów, które by go przekonały do tego, że ten projekt ma pójść - skomentowała rzeczniczka PiS.

 

Mazurek odniosła się też do słów wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki (Kukiz'15), który zasugerował, że zdjęcie projektu z obrad Sejmu, mogło być spowodowane naciskami na stronę polską. - Marszałek Tyszka doskonale wie, dlaczego ten projekt został zdjęty, był na posiedzeniu prezydium, był na konwencie. Marszałek Kuchciński powiedział, że nie ma wystarczających dokumentów, (Tyszka) przyjął to ze spokojem, zbytnio nie protestował. Co innego mówi w czterech ścianach gabinetu, a inaczej się zachowuje przed mediami - podkreśliła rzeczniczka PiS.

 

- My chcemy uniknąć sytuacji, by sprawa restytucji mienia była wykorzystywana w kampanii wyborczej zarówno przez polityków krajowych, jak i polityków międzynarodowych - oświadczyła Mazurek. Jak dodała, PiS nie wycofuje się z propozycji uregulowania tej kwestii ustawowo. - Tylko nie w tym momencie - dodała wicemarszałek Sejmu.

 

Przyjęta przez Kongres USA i podpisana w maju 2018 r. przez prezydenta Donalda Trumpa ustawa o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (Justice for Uncompensated Survivors Today - JUST Act, potocznie zwana ustawą 447), dotyczy zwrotu mienia ofiar Holokaustu ich prawowitym właścicielom bądź ich spadkobiercom, ale, według zapewnień strony amerykańskiej, jej zapisy mają głównie symboliczny, deklaratywny charakter. Projekt ustawy zwanej Anty-477 autorstwa posłów Kukiz'15 "zakłada zakaz prowadzenia negocjacji na temat roszczeń do mienia bezspadkowego ofiar Holokaustu".

bas/ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze