Księża marianie zasłonili pomnik kustosza sanktuarium w Licheniu

Polska

Pomnik ks. Eugeniusza M. został zasłonięty w poniedziałek wieczorem przed administrację sanktuarium w Licheniu - informuje reporter Polsat News Szymon Kiepel. To pokłosie filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu", w którym oskarża się honorowego kustosza sanktuarium o wykorzystywanie seksualne nieletnich. We wtorek konferencję przed pomnikiem zorganizował lider Wiosny Robert Biedroń.

Jeden z bohaterów filmu "Tylko nie mów nikomu", który sam teraz jest księdzem, jako dziecko miał być wielokrotnie gwałcony przez inicjatora powstania Bazyliki Najświętszej Maryi Panny Licheńskiej. 

 

"Zostałem zaproszony na wieczór, nie był to jeden wieczór, ile ich było, nie odtworzę tego w mojej pamięci. Stał przy biurku i mówił o tym, że ma zdolności bioenergoterapeuty, rozkładał ręce i przyciskał do siebie rozebrany. Potem kładł do łóżka. Jeśli coś jest koszmarem, to właśnie to. Jeśli jest piekło, to takie właśnie" - przekazał mężczyzna w liście, który przytoczono w filmie.

 

Niedaleko bazyliki w Licheniu stoi odsłonięty w 1999 roku wspólny pomnik ks. Eugeniusza M. i papieża Jana Pawła II. "Głos Wielkopolski" zapytał rzecznika prasowego Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotra Kieniewicza, dlaczego monument nie został dotąd zlikwidowany.

 

- To nie było rozważane, także w imię ochrony dobrego imienia, do którego mimo wszystko każdy ma prawo. Dobrego imienia zarówno księdza Eugeniusza, jak i, co znacznie bardziej istotne, ofiar przestępstw - tłumaczył duchowny.

 

Rzecznik zgromadzenia dodał, że likwidacja pomnika mogłaby "wywołać pytania". Tłumaczył, że późniejsza dyskusja na temat przestępstw doprowadziłaby do śledztwa dziennikarzy, a nazwiska osób faktycznie lub rzekomo powiązanych ze sprawą mogłyby wypłynąć. - Tymczasem niektóre z nich (ofiar) mają unikać jakichkolwiek sytuacji, która przywołuje tamte wspomnienia - dodał.

 

 

Rzecznik prowincji polskiej Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotr Kieniewicz MIC poinformował, że decyzja o dalszym losie pomnika "zostanie podjęta w najbliższej przyszłości". "Do tego czasu pozostanie on zasłonięty" - napisał we wtorek na Twitterze na oficjalnym profilu Sanktuarium Maryjnego w Licheniu Starym.

 

Biedroń: społeczeństwo musi rozgrzeszyć Kościół

 

We wtorek przed zasłoniętym pomnikiem byłego kustosza odbyła się konferencja prasowa Roberta Biedronia. Lider Wiosny podkreślił w trakcie spotkania z mediami, że "przyszedł najwyższy czas, żeby z grzechów Kościoła to społeczeństwo rozgrzeszyło Kościół".

 

- Do tej pory to Kościół spowiadał nas, społeczeństwo. Przyszła pora na to, żebyśmy to my jako społeczeństwo rozgrzeszyli Kościół - wskazał.

 

Biedroń zasugerował, że pomnik został zasłonięty najprawdopodobniej dlatego, że w nocy umieszczono na nim napis wskazujący, że ks. Makulski jest jednym z przestępców seksualnych.

 

- Nie może być tak, jak mamy dzisiaj w Polsce, że po filmie braci Sekielskich policja jest bezczynna. Kiedy trzeba było przyjść o szóstej rano do domu bohatera Solidarności Frasyniuka - policja była na wezwanie ministra. Kiedy trzeba było zapukać do drzwi działaczki społecznej Elżbiety Podleśnej - policja była w gotowości. Kiedy dzisiaj trzeba, po tym jak wiemy, że doszło do tych strasznych, obrzydliwych rzeczy pokazanych w filmie, policja nie reaguje - mówił Biedroń.

 

- Dzisiaj pan minister Brudziński powinien zrobić wszystko żeby to wyjaśnić. Mija trzecia doba od pokazu tego filmu. Od trzech dni wiemy, kto powinien zostać zatrzymany. Wiemy, że Kościół katolicki od wieków potrafił mataczyć w takich sprawach. Od wielu lat ukrywał przestępców w sutannach. I dzisiaj policja powinna reagować na takie sytuacje. Powinna o szóstej rano zapukać do każdej diecezji, do każdej kurii, gdzie są osoby podejrzane. Zatrzymać te osoby i zabezpieczyć dokumenty. Tak się niestety nie dzieje - dodał.

 

Biedroń wskazał, że Wiosna zrobi wszystko, aby "przypominać rządzącym dzisiaj, że ponoszą współodpowiedzialność za brak reakcji w sprawie tych wszystkich przestępstw".

 

- Dzisiaj państwo musi stanąć mocno i wyraźnie po stronie ofiar, a nie po stronie przestępców. Państwo musi zacząć reagować ze względu na bezpieczeństwo dzieci. Ze względu na to, że dzisiaj nadal dzieci są narażone w szkołach, w kościołach na to, że mogą mieć do czynienia z ludźmi, którzy przez lata ukrywali przestępców. Którzy sami byli przestępcami. Państwo nie może być silne wobec słabych, a słabe wobec silnych - powiedział.

zdr/wka/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze