Kustosz sanktuarium w Licheniu w filmie "Tylko nie mów nikomu". Jest oświadczenie księży marianów

Polska

"Zgłoszone przypadki zostały przekazane do Stolicy Apostolskiej. Ks. Eugeniusz M. (...) decyzją przełożonych zakonnych został odsunięty od pełnienia jakiejkolwiek działalności duszpasterskiej" - głosi treść oświadczenia Zgromadzenia Księży Marianów. Komunikat odnosi się do zarzutów molestowania seksualnego nieletnich przez ks. M., sformułowanych w filmie "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich.

Ksiądz Eugeniusz M. pomysłodawca i główny budowniczy sanktuarium w Licheniu, miał molestować małoletnich - ujawnili bracia Sekielscy w swoim filmie "Tylko nie mów nikomu" o pedofilii w polskim Kościele. Jeden z bohaterów filmu, który sam teraz jest księdzem, jako dziecko miał być wielokrotnie gwałcony przez inicjatora powstania Bazyliki Najświętszej Maryi Panny Licheńskiej. Duchowny jest dziś jest jej honorowym kustoszem.

 

"Zostałem zaproszony na wieczór, nie był to jeden wieczór, ile ich było, nie odtworzę tego w mojej pamięci. Stał przy biurku i mówił o tym, że ma zdolności bioenergoterapeuty, rozkładał ręce i przyciskał do siebie rozebrany. Potem kładł do łóżka. Jeśli coś jest koszmarem, to właśnie to. Jeśli jest piekło, to takie właśnie" - przekazał mężczyzna w liście, który przytoczono w "Tylko nie mów nikomu".

 

Zakonnicy z Lichenia wydali oświadczenie w sprawie ustaleń braci Siekielskich.

 

"Głębokim bólem napełnia nas cierpienie ofiar przestępstw pedofilii popełnionych przez ludzi Kościoła. Nic nie jest w stanie wynagrodzić im tej krzywdy. W odniesieniu do oskarżeń formułowanych wobec ks. Eugeniusza M. MIC - zgłoszone przypadki zostały przekazane do Stolicy Apostolskiej w trybie określonym obowiązującym prawem kościelnym. Ks. M. podporządkował się postanowieniom Stolicy Apostolskiej, zaś decyzją przełożonych zakonnych został odsunięty od pełnienia jakiejkolwiek działalności duszpasterskiej" - brzmi oświadczenie księży marianów.

 

Pomnik z Janem Pawłem II

 

Niedaleko bazyliki w Licheniu stoi odsłonięty w 1999 roku wspólny pomnik ks. Eugeniusza M. i papieża Jana Pawła II. "Głos Wielkopolski" zapytał rzecznika prasowego Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotra Kieniewicza, dlaczego monument nie został zlikwidowany.

 

- To nie było rozważane, także w imię ochrony dobrego imienia, do którego mimo wszystko każdy ma prawo. Dobrego imienia zarówno księdza Eugeniusza, jak i, co znacznie bardziej istotne, ofiar przestępstw - tłumaczył duchowny.

 

"Decyzje będą podejmowane po powrocie księdza prowincjała"

 

Rzecznik zgromadzenia dodał, że likwidacja pomnika mogłaby "wywołać pytania". Tłumaczył, że późniejsza dyskusja na temat przestępstw doprowadziłaby do śledztwa dziennikarzy, a nazwiska osób faktycznie lub rzekomo powiązanych ze sprawą mogłyby wypłynąć. - Tymczasem niektóre z nich (ofiar) mają unikać jakichkolwiek sytuacji, która przywołuje tamte wspomnienia - dodał.

 

- Wszelkie dalsze decyzje wynikające z tej sprawy, będą podejmowane po powrocie księdza prowincjała z zagranicy. To zajmie trochę czasu - podkreślił ks. Kieniewicz.

zdr/ KAI, Głos Wielkopolski

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze