Jacht "I love Poland" uszkodzony. Naprawa może potrwać kilka tygodni

Świat
Jacht "I love Poland" uszkodzony. Naprawa może potrwać kilka tygodni
Polsat News/Zdj. archiwalne

Kupiony przez Polską Fundację Narodową za 900 tys. euro biało-czerwony jacht ma uszkodzony maszt i porysowaną prawą burtę. Łódź cumuje obecnie w porcie w Portsmouth w USA, gdzie zostanie wyciągnięta na ląd i poddana naprawom. Oczekiwanie na zamówione części może potrwać kilka tygodni. Choć do awarii doszło 22 kwietnia, PFN poinformowała o niej dopiero teraz, kiedy sprawę ujawniły media.

Jacht VO 70 został zbudowany w 2011 roku w Stanach Zjednoczonych. Polska Fundacja Narodowa zakupiła go za około 900 tysięcy euro. Nowa jednostka tego typu kosztowałaby 6-7 milionów. PFN zaprezentowała go we wrześniu ubiegłego roku.


Jacht "I love Poland" przez najbliższe lata miał w różnej formie promować Polskę na świecie. Najważniejszym celem projektu miało być jednak wyszkolenie profesjonalnej załogi regatowej, która z powodzeniem byłaby w stanie ścigać się w najważniejszych zawodach na świecie.

 

"Zawiódł sprzęt, ale nie załoga"

 

Do awarii takielunku masztu doszło 22 kwietnia o 12:42, 14 godzin po wyjściu łodzi z portu w Nowym Jorku. "Morze po raz kolejny uczy nas pokory. Zawiódł sprzęt, ale nie załoga. Samodzielne opanowanie poważnej awarii na pełnym morzu potwierdziło dobre przygotowanie naszego zespołu oraz solidność kadłuba jachtu" - przekazał wtedy kapitan Jarosław Kaczorowski.


Jak podkreśliła w oświadczeniu Polska Fundacja Narodowa, "zadziałały procedury zachowania bezpieczeństwa. Podczas całej kilkugodzinnej akcji żaden z członków załogi nie odniósł obrażeń, a jednostka cały czas była bezpieczna i nie wymagała pomocy służb ratowniczych".


Według informacji Fundacji przekazanych w opublikowanym przez nią oświadczeniu "usunięto awarię, dzięki czemu jacht mógł bez przeszkód kierować się do brzegów Stanów Zjednoczonych do portu Portsmouth w stanie Rhode Island, kolebce światowego jachtingu, gdzie znajduje się stocznia remontowa i firma masztowa".


Jak podkreśliła fundacja, w tej stoczni jacht został zbudowany, a przy jego naprawie pracują obecnie jego twórcy.

 

"Nie jest planowana zmiana harmonogramu"


"Awarie olinowania spotykane są na ekstremalnych jednostkach tego typu. Niemal każdy z tej klasy jachtów oferowanych na rynku ma zapasowe części w tym maszt. Taką sytuację przewidywaliśmy i zapasowy maszt był jednym z poważniejszych argumentów decydujących o zakupie właśnie tej jednostki. Posiadanie zapasowego masztu skutkuje o wiele szybszą i mniej kosztowną naprawą" - wyjaśniła Fundacja w oświadczeniu.


"Obecnie trwa okuwanie nowego masztu, jacht przygotowywany jest do wyjęcia z wody w celu kosmetycznej naprawy prawej burty. Zamówione jest olinowanie stałe i ruchome, które zostanie dostarczone w ciągu najbliższych tygodni" - poinformowała Polska Fundacja Narodowa.


PFN podała też, że w celu dokonania ewentualnych zmian w olinowaniu jachtu, by zabezpieczyć go przed podobnymi awariami w przyszłości, współpracuje z ekspertem, znawcą regat o Puchar Ameryki.


"Dzięki sprawnej załodze oraz zapasowemu masztowi nie jest planowana zmiana harmonogramu startu w regatach, a na jachcie będzie dalej szkolone nowe pokolenie oceanicznych żeglarzy regatowych" - podkreśliła PFN.


- Żadnego błędu jako żeglarze nie zrobiliśmy. Zawiódł sprzęt. Jachty to są bardzo skomplikowane przyrządy służące do pływania. Tam jest mnóstwo elementów, które mogą zawieść. Czasami coś pęknie, coś zawiedzie - tłumaczył kapitan Kaczorowski w rozmowie z RMF FM, które jako pierwsze poinformowało o sprawie.

 

Bez wzmianki o awarii


Na Facebooku Polskiej Fundacji Narodowej oraz projektu "I love Poland" ostatnie wpisy o jachcie pochodzą z 26 kwietnia. Jest to m.in. wideo prezentujące jacht.


"Nasi goście mówią, że kiedy patrzą na nasz jacht #ilovepoland, świat zatrzymuje się na chwilę. Oto jest, kwintesencja piękna żeglarstwa" - głosi podpis pod filmem. Nie ma wzmianki o awarii jednostki.

 

 


Początkowo jacht miał pływać w ramach programu Polska100, który PFN miała zorganizować z fundacją Navigare Mateusza Kusznierewicza. Zgodnie z umową Navigare miała dostawać 3 mln zł rocznie i z tych pieniędzy finansować załogę i rejsy.


PFN jednak zerwała współpracę. W efekcie spółka Navigare złożyła wniosek do sądu o ogłoszenie upadłości oraz pozew o zapłatę 400 tysięcy złotych. Ostatecznie strony zawarły ugodę.

prz/hlk/ polsatnews.pol, RMF FM

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze