13-letni bohater powiadomił o pożarze. Udało się uratować osiem rodzin

Polska

13-letni Wojtek z Karolewa koło Kętrzyna (woj. warmińsko-mazurskie) w ostatnią niedzielę powiadomił o pożarze, który wybuchł w jego kamienicy. Dzięki temu udało się uratować osiem rodzin. Chłopiec samodzielnie wyniósł z pożaru psa. Ogień szybko opanował kompleks budynków, bo konstrukcja stropów była drewniana. Wszystkie rodziny straciły dach nad głową, ale nikomu nic się nie stało.

Wojtkiem tego dnia opiekował się dziadek, który na chwilę wyszedł do swojego mieszkania.

 

Wtedy w domu pojawił się dym.

 

Synku, szybciutko uciekaj!

 

- Dym był w całym mieszkaniu, pomyślałem, że koniec, że nie ucieknę - powiedział chłopiec reporterowi Polsat News.

 

Zachował jednak zimną krew. Najpierw zadzwonił do mamy.

 

- Mówię mu, synku, uciekaj z domu, szybciutko! - powiedziała Małgorzata Ulążka.

 

Chłopiec zadzwonił do straży pożarnej.

  

- Operator powiedział, że mam się położyć, wziąć szmatę. Wziąłem poduszkę. Potem kazał mi iść na taras i krzyczeć pomocy - powiedział Polsat News chłopiec. Zdążył jeszcze zabrać psa.

 

- Na początku zapomniałem o psie, bo wpadłem w panikę. Ale potem przy mnie chodził, zauważyłem, że trzeba psa ratować - dodał 13-latek.

 

Taką postawę chwalą strażacy, którzy twierdzą, że to był ostatni moment. 

 

Nawet dorosły by spanikował

 

- W takim momencie, nawet dorośli panikują i gubią się. Do tego dochodzi panika, obawa o życie - brygadier Szymon Sapieha, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie nie miał wątpliwości, że chłopiec zasługuje na pochwałę.

 

Małgorzata Ulążka, mama Wojtka powiedziała, że "jest duma z syna i dla niej jest bohaterem". Zdaniem ojca 13-latka Andrzej Ulążka, "najważniejsze jest to, że syn przeżył".

 

Mieszkanie spłonęło. Nie zdążyli nawet go ubezpieczyć. Żyli w nim od niedawna.

 

Ogień szybko opanował kompleks budynków, bo konstrukcja stropów była drewniana. Trzeba było ewakuować około 50 osób. 

 

- Tyle co się udało uratować, parę sprzętów, buty, ciuchy - mówi Jan Piskorz, jeden z pogorzelców.

 

Akcja gaśnicza trwała całą noc, uczestniczyło w niej 64 strażaków z kilku powiatów. Spalona część kompleksu budynków nie nadaje się do zamieszkania.

 

Przyczynę pożaru ustalają biegli.

 

W Karolewie trwa zbiórka potrzebnych rzeczy - od ubrań po sprzęt gospodarstwa domowego.

maw/hlk/ Polsat News, ro.com.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze