ZNP nie weźmie udziału w kolejnej turze rozmów okrągłego stołu ws. oświaty

Polska

- Przy takim doborze uczestników tego okrągłego stołu i tej formule debaty, nawet będąc tam niewiele mielibyśmy, nie tyle do powiedzenia, ile ten głos zniknąłby w natłoku innych opinii - powiedział w Polsat News Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Według niego spotkanie zostało zwołane tylko po to, "żeby pokazać, że rząd daje związkom zawodowym szansę na wypowiedzenie się, ale i tak wie swoje".

W piątek o godz. 12.00 na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie rozpocznie się trzecia tura rozmów przy okrągłym stole edukacyjnym z udziałem m.in. premiera Mateusza Morawieckiego. Obrady to kontynuacja wcześniejszych sesji z 26 i 30 kwietnia.

 

"Strona rządowa była głucha na jakiekolwiek argumenty"

 

Dyskusja będzie miała charakter roboczy i skoncentruje się wokół następujących tematów: "nauczyciel w systemie edukacji", "jakość edukacji", "nowoczesna szkoła", "uczeń w systemie edukacji" oraz "rodzic w systemie edukacji". W pracach 5 podstolików tematycznych wezmą udział nauczyciele, uczniowie, rodzice, samorządowcy, przedstawiciele organizacji pozarządowych, środowiska akademickiego i instytucji związanych z oświatą, parlamentarzyści, a także eksperci z Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. 

 

W spotkaniu nie wezmą udziału związki zawodowe. - Związek Nauczycielstwa Polskiego, Forum Związków Zawodowych, a z tego co wiem także "Solidarność",  nie wezmą udziału w dzisiejszym posiedzeniu okrągłego stołu na UKSW - powiedział Polsat News Sławomir Broniarz. 

 

- Cala ta dyskusja podczas konfliktu i negocjacji z rządem w ramach RDS pokazała, że strona rządowa była głucha na jakiekolwiek argumenty i postulaty związków zawodowych - stwierdził prezes ZNP.

 

Obarczanie nauczycieli winą za fałszywe alarmy: próba plugawego obsmarowania nas

 

Odniósł się również do sprawy fałszywych alarmów bombowych podczas matur. Według niego przypisywanie winy za wywoływanie alarmów bombowych protestującym nauczycielom jest  próbą  "plugawego obsmarowania nas i pokazania, że jest jakaś grupa, czy osoby, którym na tym zależy".

 

Broniarz przypomniał, że ZNP zawieszając strajk nauczycieli chciał dać szkołom i nauczycielom możliwość klasyfikowania uczniów klas maturalnych, aby egzaminy odbyły się w normalnej i spokojnej atmosferze.

 

Prezes ZNP zapowiedział, że osoby próbujące przypisać winę za alarmy bombowe nauczycielom lub jemu samemu mogą spodziewać się skierowania sprawy do sądu.

 

"Nie widzę powodu, żebyśmy tolerowali tego rodzaju insynuacje"

 

Sprecyzował, że chodzi mu o wiceministra kultury Jacka Sellina i małopolską kurator oświaty Barbarę Nowak. Według niego nauczyciele odebrali ich słowa jako insynuacje, że to oni stoją za groźbami.

 

- Nie widzę powodu, żebyśmy jako związek tolerowali tego rodzaju zachowanie i tego rodzaju insynuacje bezkarnie. To musi znaleźć swoje rozstrzygnięcie. Albo w postaci przeprosin ze strony pani kurator, albo na drodze postępowania sądowego.

 

Dodał, że tego samego domaga się od wiceministra Sellina.

 

- Jesteśmy na etapie analizowania całości wypowiedzi pana ministra, jeżeli znajdziemy powód, żeby na takie postepowanie się zdecydować, to się zdecydujemy - powiedział.

 

Zaznaczył, że pojawienie się jego nazwiska i nazwy ZNP w tak negatywnym kontekście "było dokonane po to, żeby nas obrzucić błotem, bo zawsze z tego błota coś się przyklei i być może kilka, czy kilka tysięcy osób uwierzy w to, że oto Związkowi Nauczycielstwa Polskiego na tym zależy. Nic bardziej błędnego - stwierdził.

dk/grz/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze