"Mamy do czynienia z próbą zastraszania adwokatów". Giertych przed Izbą Dyscyplinarną SN

Polska

- To próba zastraszania adwokatów przez najwyższe organy prokuratury. Myślę, że ma to też związek z moją działalnością nie tylko jako pełnomocnika Tuska, ale także Birgfellnera - mówił w czwartek przed sądem Roman Giertych. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zajmowała się wnioskiem o ukaranie go za słowa o Zbigniewie Ziobrze sprzed blisko 3 lat. Zdecydowała, że sprawę zbada w szerszym składzie.

To pierwsza sprawa dla nowo powołanej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. W czwartek stanął przed nią Roman Giertych. Za słowa o Zbigniewie Ziobrze chce go ukarać prokurator Bogdan Święczkowski. Podobne postępowanie dyscyplinarne czeka także drugiego obrońcę austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera - Jacka Dubois, który stanie przez nią 28 maja.

 

W czwartkowym komunikacie Prokuratury Krajowej podkreślono, że "kroki podjęte przez Prokuratora Generalnego w związku z wypowiedziami adwokatów Giertycha i Duboisa nie mają związku z czynnościami procesowymi, które obaj prowadzą".

 

- Mamy do czynienia z próbą zastraszania adwokatów przez najwyższe organy Prokuratury Krajowej i Generalnej. Myślę, że też ma to związek, nie ukrywam, z moją działalnością nie tylko jako pełnomocnika Donalda Tuska, ale również jako pełnomocnika pana Geralda Birgfellnera, na co by wskazywał fakt, że drugą osobą po mnie z adwokatów, która jest stawiana przed Sąd Najwyższy w tej sprawie, jest pan mecenas Jacek Dubois - argumentował mec. Roman Giertych. 

 

Sprawę zbada 7 a nie 3 członków Izby 

 

Po południu Izba Dyscyplinarna SN zdecydowała, że dopuszczalnością kasacji od decyzji adwokackiego sądu dyscyplinarnego umarzającego sprawę dyscyplinarną Giertycha zajmie się 7-osobowy skład sędziów Izby.

 

- Przepisy nie są jednoznaczne w tej sprawie, brak jest w prawie regulacji wprost i jest to kwestia, która wymaga pogłębionego rozważenia w szerszym składzie - powiedział w uzasadnieniu decyzji trzech sędziów Izby Dyscyplinarnej SN sędzia Tomasz Przesławski. Zdanie odrębne do takiego postanowienia złożył sędzia Adam Roch, zdaniem którego takie decyzje adwokackiego sądu dyscyplinarnego nie mogą być zaskarżane kasacją.

 

- Prokurator generalny kwestionuje w szczególności jedną z wypowiedzi mec. Giertycha, mianowicie sformułowanie użyte względem prokuratury i prokuratorów "żałośni kłamcy" wskazując, iż głównie to sformułowanie nie było dość wystarczająco rozważone przez sąd dyscyplinarny - wskazał relacjonując sprawę sędzia Roch.

 

"Hel, sztuczna mgła, trotyl na ogonie"

 

Mec. Giertych odnosząc się do sprawy powiedział przed SN, iż jego wypowiedź, którą przytoczył sędzia, padła w szerszym kontekście - wcześniej wymienił bowiem w niej wszystkie "spiskowe" teorie w sprawie katastrofy smoleńskiej np. "hel, sztuczna mgła, trotyl na ogonie, itp".

 

- Na końcu dopiero dodałem, że gdybym miał być adwokatem według takiego wzoru, który wierzy w podobne bzdury, to wolałbym rowy na Syberii kopać, żałośni kłamcy - zaznaczył Giertych i podkreślił jednocześnie, iż nie odnosił tego "do nikogo z prokuratury, tylko do głosicieli tych teorii".

 

SN jednak nie badał w czwartek tych kwestii, uznając iż najpierw musi zostać rozpatrzone przez szerszy skład sędziów pytanie zawarte w sformułowanym zagadnieniu. W pytaniu chodzi o to, czy do kasacji od dyscyplinarnych spraw adwokackich stosować wyłącznie regulacje Prawa o adwokaturze, czy też także zapisy Kodeksu postępowania karnego, na podstawie których uprawnienia prokuratora generalnego można rozumieć w sposób poszerzony.

 

"Kasacja jest niemożliwa i wynika to z Prawa o adwokaturze"

 

Adwokacki rzecznik dyscyplinarny w stanowisku przekazanym SN wnioskował o pozostawienie kasacji bez rozpoznania, gdyż - w jego ocenie - w sytuacji, gdy nie doszło do rozstrzygnięcia o winie lub braku winy adwokata przez sąd dyscyplinarny, kasacja jest niemożliwa i wynika to z Prawa o adwokaturze.

 

- W moim przekonaniu oczywiste jest, że kasacja w tej sprawie jest niezasadna (...) być może prokurator generalny uznał, że na moim przykładzie należy wprowadzić nową, precedensową instytucję, w celu podniesienia władzy prokuratora generalnego nad korporacją adwokacką - powiedział przed SN mec. Giertych i wniósł o umorzenie sprawy.

 

Z kolei reprezentująca składającego kasację prok. Małgorzata Nowak wskazywała, że w przepisach nie ma zakazu składania tego typu kasacji, zaś podobne były już wnoszone np. w odniesieniu do "dyscyplinarek" prokuratorskich. Prokurator powołała się na przepis Kodeksu postępowania karnego mówiący, iż "Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny, a także Rzecznik Praw Obywatelskich może wnieść kasację od każdego prawomocnego orzeczenia sądu kończącego postępowanie". Według prokuratury przepis ten jest stosowany analogicznie do postępowań dyscyplinarnych.

 

"Wszystko jest precedensem w okresie Sejmu ósmej kadencji"

 

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego przyszedł na rozprawę w roli obserwatora, bo "jest to proces, który należy obserwować". - Wszystko jest precedensem w okresie Sejmu ósmej kadencji - ocenił prof. Andrzej Rzepliński.  

 

Rzecznik adwokackiej dyscypliny uważa, że zajmowanie się tą sprawą przez Sąd Najwyższy za niedopuszczalne. - Kasacja w sprawie dotyczącej adwokata może być wniesiona tylko i wyłącznie od orzeczenia wydanego przez Wyższy Sad Dyscyplinarny. Tutaj, rozumiem, takiego orzeczenia nie było - powiedział Krzysztof Stępiński.

 

"Nawet w sądzie, który ustawą sobie PiS sam stworzył, prokuratura nie jest w stanie uzyskać korzystnego dla siebie orzeczenia przeciwko mnie. Bo sędziowie tzw. Izby Dyscyplinarnej SN się pokłócili i przekazali sprawę przy jednym votum separatum do składu 7-osobowego" - napisał w czwartek po południu na Twitterze Giertych.

 

 

"Na miejscu ministra Ziobro bałbym się jednej rzeczy"

 

Wniosek prok. Święczkowski dotyczy wypowiedzi telewizyjnych Giertycha oraz wpisu na portalu społecznościowym z 2016 r. Mecenas stwierdził wówczas m.in., że "na miejscu ministra Ziobro bałby się jednej rzeczy: że jak zostaną postawione zarzuty Donaldowi Tuskowi, to ktoś będzie za to musiał ponieść odpowiedzialność".

 

Rzecznik Dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Warszawie umorzył to postępowanie 4 sierpnia 2017 roku, a Sąd Dyscyplinarny podtrzymał tę decyzję. Następnie do Izby Dyscyplinarnej SN wpłynęła kasacja prokuratury w tej sprawie. 

 

W czwartek Giertych złożył wniosek o wyłączenie składu orzekającego. W uzasadnieniu stwierdził, że są poważne wątpliwości konstytucyjne, co do funkcjonowania izby dyscyplinarnej. Dodał, że jego słowa z 2017 r. o braku podstaw do postawienia zarzutów Tuskowi się potwierdziły, bo do dotychczas byłemu premierowi takie zarzuty nie zostały postawione. 

 

"Bulwersujący charakter wypowiedzi Giertycha i Duboisa"

 

"Kroki podjęte przez Prokuratora Generalnego w związku z wypowiedziami adwokatów Giertycha i Duboisa nie mają związku z czynnościami procesowymi, które obaj prowadzą" - wskazano w komunikacie prasowym Prokuratury Krajowej datowanym na 9 maja. 

 

"W związku z publikacją Gazety Wyborczej z 09.05.2019 r Prokuratura Krajowa informuje, iż Minister Sprawiedliwości - Prokurator Generalny skorzystał ze swoich uprawnień do wnoszenia kasacji w sprawach dyscyplinarnych ze względu na bulwersujący charakter publicznych wypowiedzi adwokatów Romana Giertycha i Jacka Duboisa. Podważają one wiarygodność prokuratury, godzą w jej powagę jako organu powołanego do wykonywania swoich zadań i osłabiają zaufanie do organów wymiary sprawiedliwości" - wskazano. 


Jak głosi komunikat prokuratury, wypowiedzi Romana Giertycha "o przyszłej i nieuchronnej prawnej odpowiedzialności prokuratorów to bezprawna próba zastraszania prokuratorów, który prowadzą postępowania zgodnie ze swoimi obowiązkami wynikającymi z przepisów prawa".

 

"Osoba, która wykazuje aktywność polityczną"

 

"Formułuje je osoba , która w przeszłości była czynnym politykiem i nadal wykazuje aktywność polityczną, co sprawia, ze zapowiadane wobec prokuratorów konsekwencje mogą być odbierane jako realna groźba. W przypadku tego rodzaju gróźb formułowanych wobec prokuratorów lub sędziów zawsze wszczynane są postępowania służące ochronie niezależności niezależnie czy groźby formułowane są przez osoby ze świata przestępczego czy, co zdarza się niezwykle rzadko, przez przedstawiciela zawodu prawniczego" - czytamy w komunikacie.


Zwrócono także uwagę, że "kierowane pod adresem prokuratury przez adwokata Jacka Duboisa inwektywy między innymi »psi obowiązek prokuratury« naruszają godność nie tylko prokuratury jako organu państwa, ale także pracujących w niej prokuratorów, którzy rzetelnie wypełniają swoje obowiązki".

 

"Wypowiedzi nacechowane osobistą niechęcią"

 

"Wypowiedzi takie są nacechowane osobistą niechęcią. Dosadne określenia, zahaczające o granicę zniewagi uwłaczają jednocześnie godności zawodu zaufania publicznego, jakim jest profesja adwokata. W rażący sposób naruszają przepisy prawa i zasady etyki adwokackiej, w myśl których adwokat jest zobligowany do zachowania umiaru, oględności i taktu wobec stron, organów i instytucji. Nie może się kierować uprzedzeniami wynikającymi z przekonań politycznych , a jego wypowiedzi powinny być rzeczowe, oparte na faktach i pozbawione obraźliwych sformułowań" - napisała Prokuratura Krajowa. 

To nie pierwsze starcie pomiędzy mec. Giertychem a prok. Święczkowskim. Pełnomocnik Birgfellnera skierował z początkiem kwietnia do sądu sprawę z żądaniem zapłaty na WOŚP 50 tysięcy złotych przez Święczkowskiego. Wyjaśnił wówczas, że ma dość "powtarzania przez prokuraturę łgarstw, że pełnomocnicy Geralda Birgfellnera przedłużają postępowanie i nie zapewnili tłumaczenia dokumentów".

msl/ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze