Bielan: ubolewam, że temperatura sporu politycznego przekłada się na kwestie wiary i religii

Polska
Bielan: ubolewam, że temperatura sporu politycznego przekłada się na kwestie wiary i religii
Polsat News

Wicemarszałek Senatu Adam Bielan powiedział, że ubolewa, iż wysoka temperatura sporu politycznego w Polsce przekłada się również, na tak ważne sprawy dla milionów Polaków, jak kwestie wiary i religii. Przypomniał, że za rządów PO także doszło do zatrzymania osoby za obrazę uczuć religijnych.

- Ubolewam nad tym, że wysoka temperatura sporu politycznego w Polsce przekłada się również, na tak ważne sprawy dla milionów Polaków, jak kwestie wiary i religii - powiedział w czwartek Adam Bielan.

 

Wicemarszałek Senatu odpowiedział w ten sposób na konferencji prasowej w Płocku (Mazowieckie) na pytanie o komentarz do zatrzymania przez policję Ewy P., której przedstawiono zarzut, dotyczący profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej.

 

- W polskim kodeksie karnym jest art. 196, w którym grożą sankcje wszystkim, którzy dopuszczają się obrazy uczuć religijnych. W Polsce tego rodzaju praktyki, że policja zatrzymuje osoby oskarżane o popełnienie tego przestępstwa, doprowadza je, żeby postawić im zarzuty, zdarzyły się już wcześniej, zdarzyły się za rządów Platformy Obywatelskiej - oświadczył Bielan.

 

"Powinniśmy chronić uczucia religijne katolików"

 

- Kiedy policja, dokładnie w taki sam sposób, zatrzymała 29-letnią mieszkankę Warszawy, doprowadziła ją do prokuratury, żeby usłyszała zarzuty obrazy uczuć religijnych - przypomnial wydarzenia z lipca 2015 r. - Rządziła wtedy Platforma Obywatelska. To jej podlegała polska policja. Różnica polegała na tym, że ta pani usłyszała zarzuty w związku z obrazą uczuć religijnych muzułmanów, bo przerzuciła mięso wieprzowe na teren meczetu na Ochocie. Ja uważam, że tak samo, jeżeli chronimy uczucia religijne muzułmanów, powinniśmy chronić uczucia religijne katolików - dodał wicemarszałek Senatu.

 

Przypomniał, że gdy doszło do zatrzymania w związku z incydentem w 2015 r. na terenie meczetu na warszawskiej Ochocie, "duża część mediów biła brawo, a rządziła Platforma Obywatelska". - Teraz, kiedy staramy się uchronić świętość dla milionów Polaków, ówcześni rządzący, a obecna opozycja, stara się z tego uczynić sprawę polityczną - ocenił Bielan.

 

Według niego, kontekst wydarzeń, do których należy profanacja wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, a następnie zatrzymanie i przedstawienie zarzutu Ewie P., jest szerszy. Wspomniał też o proteście "aktywistów lewicowych" w okresie świąt Wielkanocnych w kościele św. Dominika w Płocku, a także o niedawnym wystąpieniu redaktora naczelnego "Liberte" Leszka Jażdżewskiego na Uniwersytecie Warszawski, które poprzedzało wykład przewodniczącego rady Europejskiej Donalda Tuska.

 

Seans nienawiści pod adresem Kościoła

 

- Kilka dni temu mieliśmy do czynienia z takim, bym powiedział, seansem nienawiści pod adresem całego Kościoła katolickiego, już nie tylko hierarchów czy kleru, ale również wiernych, zorganizowanego przez Leszka Jażdżewskiego przy udziale liderów Koalicji Europejskiej, którzy w tym brali udział i bili brawo - powiedział wicemarszałek Senatu.

 

Bielan uczestniczył w czwartek w konferencji prasowej w Płocku z udziałem wiceministra infrastruktury Mikołaja Wilda na temat założeń i planu realizacji projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego. W nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego Bielan jest liderem mazowieckiej listy PiS.

 

Profanacja wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej

 

W poniedziałek policja zatrzymała w Warszawie 51-letnią Ewę P., której następnie przedstawiono zarzut, dotyczący profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Sprawa dotyczy rozlepienia w nocy z 26 na 27 kwietnia wokół płockiego kościoła św. Dominika m.in. na koszach na śmieci i na przenośnej toalecie plakatów z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, na których postaci Maryi i Dzieciątka otoczone zostały aureolami w barwach tęczy.

 

Pod koniec kwietnia policja informowała, że odrębne postępowania są prowadzone także w sprawie wydarzeń w płockim kościele św. Dominika w okresie świąt Wielkanocnych - chodzi m.in. o zawiadomienia dotyczące zakłócenia obrządku religijnego i kradzieży kart telefonicznych.

 

W Wielką Sobotę, 20 kwietnia, w kościele św. Dominika pojawiło się dwoje aktywistów protestujących przeciw aranżacji wielkanocnego Grobu Pańskiego, gdzie na tekturowych pudełkach wypisano m.in. słowa: LGBT, gender, agresja, pycha, odrzucenie wiary, a także - kłamstwo, zboczenia, egoizm, hejt, pogarda. Między aktywistami a proboszczem parafii, jak opisywały to media, doszło do wymiany zdań - jeden z aktywistów nagrywał zajście telefonem komórkowym; gdy na miejsce została wezwana policja, zarzucił księdzu odebranie telefonu, informował też o zaginięciu kart z aparatu. Ksiądz powiadomił z kolei o zakłóceniu obrządku religijnego. Aktywiści ponownie przyszli do kościoła w Wielką Niedzielę, 21 kwietnia.

rob/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze