Zybertowicz nie przeprosi b. opozycjonistów. "Oczekują posunięcia w stylu stalinowskim"

Polska

- Opozycjoniści oczekiwali przeprosin, które wytworzyły u mnie przekonanie, że oczekują posunięcia w stylu stalinowskim. Miałbym nie tylko przeprosić, ale sam się upokorzyć, określić moje słowa jako nikczemne - powiedział w "Wydarzeniach i Opiniach" prof. Andrzej Zybertowicz. "To jest domaganie się jakiegoś autoupokorzenia - dodał doradca prezydenta.

Bogdan Rymanowski zapytał Andrzeja Zybertowicza, czy przeprosi działaczy opozycji za słowa o nich, jako agentach, którzy wzięli udział w okrągłym stole. 5 lutego doradca prezydenta podczas debaty oksfordzkiej na temat Okrągłego Stołu w Pałacu Prezydenckim powiedział: "podczas obrad Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą z własnymi agentami". 

 

W odpowiedzi pełnomocnicy części uczestników obrad Okrągłego Stołu, którzy poczuli się dotknięci wypowiedzią m.in. Ryszarda Bugaja, Władysława Frasyniuka, Andrzeja Celińskiego, Aleksandra Halla, Adama Strzembosza, Henryka Wujca i Andrzeja Zolla, wystosowali wezwanie przedsądowe do Andrzeja Zybertowicza. Zażądali przeprosin na łamach czterech dzienników i rekompensaty w postaci wpłaty 50 tys. zł na cele charytatywne. 

 

"Miałbym nie tylko przeprosić, ale sam się upokorzyć"

 

- Dostałem wezwanie przedsądowe uzupełnione o pełnomocnictwa 37 osób. I mój adwokat uzasadnił z jakich powodów nie mogę spełnić oczekiwań tego wezwania - przyznał prof. Andrzej Zybertowicz. 

 

Dodał, że opozycjoniści oczekiwali przeprosin, które wytworzyły u niego "przekonanie, że oczekują posunięcia w stylu stalinowskim". - Miałbym nie tylko przeprosić, ale sam się upokorzyć, określić moje słowa jako nikczemne - wyjaśniał doradca prezydenta.

 

- Nawet gdybym był miliarderem i dla mnie koszty tych przeprosin nie miałyby znaczenia, to żaden człowiek, który szanuje swoją godność nie może siebie nazwać nikczemnikiem. To jest domaganie się jakiegoś autoupokorzenia, jak w okresach stalinowskich - przekonywał. 

 

"Rządzący muszą ponieść ciężar swojej propagandy uzasadnionego sukcesu"

 

W programie nawiązano również do rozmowy, którą odbył we wtorek prezes PiS Jarosław Kaczyński z osobą niepełnosprawną na spotkaniu wyborczym w Krakowie. Kobieta zarzuciła Kaczyńskiemu, że rządzący zapomnieli o tych najbardziej pokrzywdzonych, najsłabszych, a rozdaje pieniądze "tu, tam, ówdzie". 

 

- Jest po prostu pewna kolejność działań i nie jesteśmy w stanie załatwić wszystkiego. Polska naprawdę przez wiele lat była bardzo źle rządzona - przekonywał rozmówczynię Jarosław Kaczyński. - Naprawdę, lepiej, żebyśmy nie rozmawiali przy kamerach, bo chodzi o to, żeby to wykorzystać przeciwko nam - stwierdził prezes PiS zapewniając niepełnosprawną, że chce on, tak jak ona, żeby to się zmieniło, że jest to planowane, ale jest "pewna kolejność działań" i prosił, "aby nas popierać, a nie przeszkadzać".

  

 

- Czy PiS nie wpadło w pułapkę, z jednej strony dało bardzo dużo: 500+, emerytura+, a z drugiej strony mamy głosy, że jednak nie dbacie o osoby niepełnosprawne? Czy żal i rozgoryczenie jest uzasadnione, czy mamy do czynienia z błędem partii rządzącej - zapytał dziennikarz.

 

Prof. Andrzej Zybertowicz podkreślił, że sukces jest niewątpliwie uzasadniony, ale jego ciężar rządzący muszą ponieść. 

 

- Poprawiono system ściągalności podatków, wytworzono wzrost, który przekroczył oczekiwania, zaspokojono potrzeby grup, które były zagubione i zaniedbane przez całą transformację ustrojową, ale zarazem niekiedy, jakby to chwalenie się tym wzrostem było takie trochę nieokiełznane. Stąd postawy tych grup, które czują się pokrzywdzone - wyjaśnił prof. Zybertowicz.  

 

"Żadne ugrupowanie nie spełniało tylu obietnic"

 

Doradca prezydenta nie sądzi, aby zarzuty niektórych grup społecznych stanowiły zagrożenie dla rządzących. - Nie będzie tak, gdyż większość wyborców, nawet ci, którzy ulegają propagandzie antyPiS, wiedzą, że jest to pierwsze ugrupowanie, które w takiej skali, jak nikt inny nigdy wcześniej w Polsce odrodzonej nie spełniało swoich obietnic - argumentował.  

 

- Żadne ugrupowanie tak wielu konkretnych obietnic związanych z pomocą dla środowisk słabiej rozwijających się, przy jednoczesnym zachowaniu wysokiego poziomu gospodarczego, a więc to nie jest gospodarka rabunkowa, żadne inne ugrupowanie nie spełniały tylu obietnic - dodał.   

 

Przekonywał, że jeśli "obóz dobrej zmiany" będzie mógł dalej rządzić Polską, to "zatroszczy się o kolejne grupy społeczne, które zasługują na wsparcie".

 

"Myślę, że Polacy nie są samobójcami"

 

Zapytany, czy nie boi się, że do wyborców trafią słowa, "jakie słyszeliśmy ostatnio np. podczas debaty sejmowej na temat 500+ - kochani Polacy, wyborcy, weźcie te pieniądze i zagłosujcie przeciwko PiS", prof. Zybertowicz odparł: - Myślę, że Polacy nie są samobójcami. 

 

Doradca prezydenta zapytany o to, co może powiedzieć Donald Tusk za kilka dni w Warszawie (w dniu Święta Konstytucji 3 Maja przewodniczący Rady Europejskiej wygłosi na Uniwersytecie Warszawskim wykład "o Konstytucji, Europie i wolnych wyborach) nie miał wątpliwości. - Powie jedno, a zrobi drugie. Tak, jak przed wyborami 2011 r. obiecywano programy rozwojowe, a potem podwyższono wiek emerytalny - wyjaśnił prof. Zybertowicz.

 

"Będzie insynuował, sugerował, formułował aluzje"

 

Nie miał też wątpliwości, że wykład Donalda Tuska nie przybliży do aktywności w polskiej polityce. - Nie. Można się spodziewać tego, co robi w ostatnim okresie w swoich tweetach - insynuacji. Będzie insynuował różne rzeczy, sugerował, formułował aluzje. Tak samo, jak insynuował, że o obecnej władzy można mówić, jak o bolszewikach  - argumentował. 

 

Prof. Andrzej Zybertowicz stwierdził, że to jest "jego styl narracji". - Będzie próbował wysłać sygnały, z których będzie mógł się w każdej chwili wycofać - mówił doradca prezydenta. Dodał, że jego zdaniem Donald Tusk, "gdy będzie trzeba podjąć decyzję o starcie w wyborach prezydenckich, a jego notowania nie będą bardzo wysokie, nie podejmie ryzyka". - To jest bardzo szczwany polityk - ocenił. 

 

W opinii prof. Zybertowicza, jeśli PiS wyraźnie wygra wybory do PE, to "Donald Tusk będzie się rozglądał po rozmaitych instytucjach międzynarodowych". - Tusk funkcjonuje z piętnem człowieka, który swój obóz zostawił na pastwę Ewy Kopacz - stwierdził gość "Wydarzeń i Opinii".

 

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" dostępne są w zakładce Programy.

grz/ml/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze