Ruszył proces byłego policjanta oskarżonego o gwałt na sześciolatce

Polska

Bez udziału publiczności będzie toczył się proces byłego policjanta z komendy w Jaworznie, oskarżonego o zgwałcenie 6-letniej dziewczynki i inne przestępstwa seksualne wobec niej. Tak zdecydował Sąd Okręgowy w Katowicach, przed którym we wtorek ruszyła ta sprawa.

Wniosek o włączenie jawności złożyła prokurator, uzasadniając to charakterem sprawy. Inne stanowisko zaprezentowała obrona, według której nie ma podstaw do utajnienia procesu i media powinny go relacjonować. Jak powiedział mec. Michał Pyrzowski, Jacek K. "nie ma nic do ukrycia".

 

Sąd ostatecznie przychylił się do wniosku prokuratury, argumentując że obecność publiczności na sali rozpraw mogłoby naruszyć ważny interes prywatny pokrzywdzonej. Dziennikarze musieli opuścić salę rozpraw jeszcze przed odczytaniem aktu oskarżenia.

 

Nie przyznaje się do winy

 

Jak podawała wcześniej prokuratura, pokrzywdzona dziewczynka to koleżanka córki Jacka K. Miała być wykorzystywana seksualnie w jego mieszkaniu, kiedy przychodziła odwiedzać koleżankę. Według oskarżenia, do przestępstw dochodziło od 2016 r. Jacek K. był jeszcze wtedy policjantem.

 

Prokuratura przedstawiła mu zarzuty doprowadzenia 6-latki do obcowania płciowego, a także dopuszczenia się wobec niej tzw. innych czynności seksualnych i prezentowania jej treści pornograficznych. Jacek K. odpowiada też za kierowanie gróźb pod adresem dziewczynki - miał jej mówić, że jeśli komukolwiek powie o tym, co się dzieje, to zabije ją lub jej mamę.

 

Dziewczynka została już na etapie śledztwa przesłuchana przed sądem w obecności psychologa - z jego opinii wynikało, że nie ma ona skłonności do konfabulacji. Nie będzie musiała już zeznawać do końca śledztwa i procesu. Policjant nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

 

Jacek K. pracował w wydziale ruch drogowego komendy w Jaworznie. Wcześniej służył w katowickich oddziałach prewencji. W policji służył od 2011 roku. Po zatrzymaniu komendant policji w Jaworznie zawiesił podejrzanego w pełnieniu obowiązków i wszczął postępowanie dyscyplinarne. Śledztwo prowadziła prokuratura w Tychach, bo jaworzniccy prokuratorzy współpracują na co dzień z tamtejszymi policjantami.

 

Mężczyźnie grozi do 15 lat więzienia.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze