Premier: rozmowa o szkole jedną z najważniejszych. Okrągły stół na Stadionie Narodowym

Polska

W centrum konferencyjnym na PGE Narodowym zakończył się pierwszy etap okrągłego stołu edukacyjnego, zwołanego z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego. "Edukacja powinna spełniać najwyższe światowe standardy" - powiedział szef rządu. Obrady, w których nie biorą udziału przedstawiciele ZNP i FZZ, koncentrują się wokół czterech tematów: uczeń, nauczyciel, jakość edukacji i nowoczesna szkoła.

Po południu w wystąpieniu podsumowującym pierwszy etap rozmów oświatowego okrągłego stołu na stadionie PGE Narodowy premier Mateusz Morawiecki wyraził nadzieję, że rozmowy, które mają uzdrowić sytuacje w polskiej szkole obejmie patronatem prezydent Andrzej Duda.

 

Z kolei wicepremier Beata Szydło stwierdziła, że konkretne propozycje wypracowane podczas obrad okrągłego stołu edukacyjnego będą dla rządu wytycznymi i fundamentem kolejnych reform.

 

Obrady zostały wznowione po godz 17:00 po 20-minutowej przerwie. - W rozmowach o podstolikach mamy szeroki konsensus, że będą mogły one wyglądać tak, jak zaproponowaliśmy - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

 

- Deklaruję, że drzwi na nasze spotkania pozostaną otwarte dla tych instytucji i osób, które teraz nie odpowiedziały na zaproszenie, a będą chciały włączyć się w merytoryczną dyskusję - powiedział z kolei w południe otwierając obrady.

 

Premier apeluje o rozmowę i kompromis

 

- Najlepszą metodą dojścia do dobrych rozwiązań jest rozmowa i kompromis - dodał szef rządu i zaznaczył, że zawieszenie strajku "nie zawiesza naszych starań o lepszą szkołę" i zabiegów o "lepsze perspektywy dla uczniów i nauczycieli".


- Uważam, że jest to jedna z najważniejszych debat, jakie toczyły się w ostatnich latach i bardzo liczę na to, że przyczynimy się do wypracowania jak najlepszych rozwiązań dla polskich szkół, dla polskich uczniów, dla całego systemu - powiedział premier Morawiecki.

 

Równocześnie zwrócił uwagę na to, że "w XXI wieku o sile państwa decydują nie tylko arsenały, biurokracja i finanse - ile gospodarczy rozwój, nowoczesne technologie i poziom wykształcenia obywateli. System edukacji jest podstawą gospodarki opartej na wiedzy".

  

 

- Wspólna dla nas jest troska o to, by edukacja w Polsce spełniała najwyższe światowe standardy, to powinien być cel nas wszystkich. Cel uczniów, rodziców, nauczycieli, cel całego państwa - podkreślił Morawiecki.

 

- Oświata wymaga inwestycji, ale przede wszystkim reform na miarę XXI wieku - podkreślił szef rządu. Przyznał, że impulsem do organizacji edukacyjnego okrągłego stołu były oczekiwania płacowe nauczycieli. - Odpowiedzialne państwo nie może jednak dokładać do źle - lub przynajmniej nie najlepiej, mówiąc delikatnie - funkcjonującego w całości systemu edukacji stwierdził premier. - Interesuje nas skok jakościowy, a nie tylko ilościowy - zadeklarował.

 

Szef rządu podziękował nauczycielom i związkom zawodowym za zawieszenie strajku. - To dobra decyzja, która na pierwszym miejscu stawia dobro uczniów, szczególnie tych podchodzących do matur - stwierdził prezes Rady Ministrów.

 

 

 

- Deklaruję, że drzwi na nasze spotkania pozostaną otwarte dla tych instytucji i osób, które teraz nie odpowiedziały na zaproszenie, a będą chciały włączyć się w merytoryczną dyskusję - powiedział Mateusz Morawiecki.

 

Moment na ostudzenie emocji i wyciszenie sporów

 

- Chcemy, aby nauczyciele godnie zarabiali. Chcemy, aby to był zawód, do którego będą aspirowali najlepsi, najwybitniejsi absolwenci, który będzie dawał satysfakcję, dzięki któremu będą mogli swoje ambicje zawodowe spełniać właśnie pedagodzy - powiedziała wicepremier Beata Szydło na stadionie PGE Narodowy.

 

- Przyszedł moment, kiedy trzeba ostudzić emocje, wyciszyć spory i wspólnie, razem usiąść do stołu. Zastanowić się, w którym kierunku pójdziemy. Każda ze stron jest przy tym stole potrzebna, ponieważ o przyszłości oświaty, przyszłości polskiej szkoły nie sposób rozmawiać m.in. bez nauczycieli i rodziców - powiedziała Szydło.

 

Polityk PiS uznała, że mimo braku zgody został zrobiony krok naprzód.

 

- Jesteśmy w trakcie rozmów, w trakcie dialogu - bo mam nadzieję i jestem przekonana, że wciąż tak jest - z partnerami społecznymi, którzy od kilku tygodni rozmawiali razem ze stroną rządową w Centrum Dialogu Społecznego. Nie były to łatwe rozmowy i pewnie czeka nas jeszcze sporo niełatwych. Ale też tematy, które tam są poruszane, i oczekiwania są fundamentalnymi dla środowiska pedagogicznego, dla przyszłości polskiej oświaty, ale też niełatwymi do rozwiązania - powiedziała wicepremier.

 

 

- Chcemy, aby nauczyciele godnie zarabiali. Chcemy, aby to był zawód, do którego będą aspirowali najlepsi, najwybitniejsi absolwenci, który będzie dawał satysfakcję, dzięki któremu będą mogli swoje ambicje zawodowe spełniać właśnie pedagodzy - mówiła Szydło.

 

- Ale też chcemy, aby szkoła przygotowywała doskonale naszą młodzież. Aby młodzi Polacy mieli równe szanse konkurowania ze swoimi rówieśnikami na całym świecie, żeby tworzyli dobrą przyszłość Polski - dodała.

 

Zgodnie z zapowiedziami w obradach plenarnych bierze udział kilkadziesiąt osób, w tym przedstawiciele rządu, nauczycieli, organów prowadzących szkoły, uczniów i rodziców oraz eksperci edukacyjni i politycy. Wśród uczestników są organizacje zrzeszające samorządy: Związek Miast Polskich, Związek Gmin Wiejskich, Związek Powiatów Polskich, Związek Samorządów Polskich, Krajowe Forum Oświaty Niepublicznej i Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich. 

  

Udziału w okrągłym stole odmówił Związek Nauczycielstwa Polskiego i Wolny Związek Zawodowy "Solidarność - Oświata" należący do FZZ, a także Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty (stowarzyszenie dyrektorów, wizytatorów i pracowników oświaty zajmujących się zarządzaniem oświatą).

 

W ocenie szefa rządu "rozmowa w formacie wyłącznie Rady Dialogu Społecznego, bez nich (ZNP, FZZ - red.), byłaby czymś dalece niepełnym".

 

- Taka formuła, w której dzisiaj jesteśmy, z udziałem rodziców, pedagogów, nauczycieli, ale również samorządowców wydaje mi się dobrze odpowiada na kompleksowość i tego problemu, którym się zajmujemy - powiedział Morawiecki.

 

Kancelaria Prezydenta: dialog jest niezbędny

 

- W obecnej sytuacji konieczne jest prowadzenie dialogu o najistotniejszych problemach systemu oświaty w Polsce. Niezależnie od tego, w jakiej formie będą przebiegać nasze rozmowy, najistotniejsze jest osiągnięcie porozumienia i wypracowanie rozwiązań służących polskiej edukacji - powiedział wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.

 

Mucha mówił ponadto, że dla prezydenta Dudy oczywistym jest, że obecny poziom wynagrodzeń nauczycieli jest nieadekwatny do ich obowiązków.

 

- Chcemy, żeby pensje Polaków rosły, chcemy, aby takie grupy zawodowe jak nauczyciele, byli godnie wynagradzani - powiedział Mucha.

 

Według niego należy mieć przy tym na uwadze, że proces uzdrawiania systemu finansowania edukacji "musi być prowadzony ze świadomością wieloletnich zaniedbań oraz przebiegać etapowo z uwzględnieniem aktualnych możliwości budżetowych państwa".

 

- Wierzymy, że wiedza i doświadczenie ekspertów wchodzących w skład wszystkich tutaj zebranych podmiotów przyczyni się do tego, że te problemy zostaną nie tylko zdiagnozowane, ale że będziemy w stanie wskazać trafne rozwiązania na przyszłość, określić pewien plan działania jeśli chodzi o ich rozwiązywanie - powiedział Mucha.

 

Jego zdaniem zawieszenie strajku nie zamknęło sprawy sporu nauczyciele-rząd.

 

- Mamy świadomość, że problem nie znika, ale dyskusja o jego rozwiązaniu może teraz przebiegać w innych już okolicznościach, bez poczucia, że na szali naszych uzgodnień leży los tegorocznych maturzystów (...). Dalsze tkwienie w sytuacji, z którą mieliśmy do czynienia do wczoraj, to jest istnienie realnego zagrożenia w klasyfikowaniu uczniów i przeprowadzeniu egzaminów maturalnych - dodał Mucha.

 

 

Lackowski: potrzebne kryteria oceny nauczycieli

 

- Przez ostatnie trzydzieści lat wiele się w naszej oświacie zmieniało. Polacy często myślą, że to taki obszar życia publicznego, który ciągle jest reformowany. Ale dwa obszary nie zostały w istocie dotknięte zmianami - stwierdził powiedział dr Jerzy Lackowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

Jak podkreślił ekspert w dyskusjach o podwyżkach zakłada się, że wszyscy mają dostać taką samą. Jednak jak stwierdził jakość pracy różnych nauczycieli jest bardzo różna, jakość pracy różnych szkół również nie jest tożsama.

 

Jego zdaniem wprowadzenie w pewnym momencie struktury awansu zawodowego nauczycieli nie pozwoliło na odejście od tzw. pragmatyki nauczycielskiej zakorzenionej w karcie nauczyciela, dokumencie - jego zdaniem - "mocno anachronicznym". Jego zdaniem wszelkie dyskusje o Kracie nauczyciela staja się gwałtowne. - A bez podjęcia tej rozmowy, szans na zmiany nie mamy - stwierdził.

 

Podkreślił także, że istnieje problem racjonalnego wydawania pieniędzy w edukacji. Jego zdaniem publiczne pieniądze są marnowane m.in. na zadania, "które nauczycielowi i uczniowi niespecjalnie są potrzebne, a są wykonywane".

 

Lackowski stwierdził, że ze szkół odchodzą najlepsi nauczyciele i to wcale nie z powodów finansowych, ale dlatego, że "mają obcinane skrzydła". - W schemacie, marazmie, ich ambicja i pasja jest wytłumiana - ocenił.

 

- Można przygotować dyrektorom precyzyjne, zobiektywizowane kryteria oceny nauczyciela i powiązać podwyżki nauczycielskie z uzyskiwaną oceną pracy - powiedział Lackowski.

 

- Niech owe mityczne tysiąc złotych stanie się podwyżką, która otrzyma nauczyciel wyróżniający się. Ktoś z oceną bardzo dobrą będzie otrzymywał połowę tej kwoty. Ktoś, kto uzyska ocenę dobrą, nie uzyska podwyżki, a ktoś, kto uzyska ocenę negatywna, będzie opuszczał szkołę - dodał ekspert, obecnie nauczyciel akademicki, były wojewódzki kurator oświaty w Krakowie.

 

Z kolei przewodniczący Rady Dzieci i Młodzieży RP przy Ministrze Edukacji Narodowej Piotr Wasilewski podkreślił, że "Uczeń powinien dzisiaj wiedzieć, jak się uczyć".

 

- Mam nadzieję, że nauczyciel w przyszłości nie będzie tylko nauczał, ale będzie również kierownikiem procesu uczenia się ucznia. Wtedy z nauczyciela zdejmiemy pewne obowiązki i pozwolimy, aby uczeń przyswajał wiedzę, nie tylko słuchając nauczyciela. Dzięki metodom uczenia się jako uczniowie i studenci będziemy wiedzieli, że przyswajamy informacje na dłużej - powiedział Wasilewski.

   

Prof. Waśko: rozwarstwienie w szkolnictwie

 

Trudną sytuację nauczycieli interpretował prof. Andrzej Waśko z Narodowej Rady Rozwoju. Przypomniał, ze w ciągu ośmiu lat przed 2017 rokiem w Polsce zlikwidowanych zostało ponad 600 szkół. nazwał to zjawisko masowym.

 

Skutkiem miało być rozwarstwienie edukacyjne i powstanie znacznych rozbieżności w poziomie nauczania w szkołach. Wyłoniły się elitarne szkoły "kształcące osoby o wysokim potencjale kulturowym i gimnazja rejonowe, do których rodzice nie chcieli posyłać swoich dzieci".

 

Przypomniał także, że w dwóch ostatnich latach stworzono 20 tys. nowych etatów dla nauczycieli i zmniejszono liczbę uczniów przypadających średnio na jedną klasę.

 

Przytoczył przy tym dane uzyskane z samorządów: powstało 29 nowych oddziałów szkolnych, zmniejszono liczbę uczniów przypadających na jedną klasę z 20 do 15, zmniejszyła się liczba uczniów przypadających na jednego nauczyciela - z 11 uczniów na 9.

 

Z kolei Janusz Korwin-Mikke uznał, że szkołą muszą rządzić rodzice, a nie nauczyciele, politycy czy urzędnicy i jest to droga do jej naprawy. Lider Konfederacji i partii KORWiN powiedział, że w tym celu należy, jak mówił, m.in. wprowadzić bon edukacyjny.

 

- Jeśli nie bankrutują złe szkoły, nie może być dobrego szkolnictwa - powiedział Korwin-Mikke, który przekonywał, że placówki oświatowe powinny być całkowicie prywatne. 

 

- Ich właściciele muszą się bać, że zbankrutują. Nauczyciele muszą się bać, że jak będą źli, to ich wyrzucą na zbity pysk - mówił.

 

- By zapewnić bezpłatną szkołę, zgodnie z konstytucją? (…) Musimy zrobić bon edukacyjny. Wszystkie pieniądze, które idą na szkolnictwo plus na urzędników od szkolnictwa, dać do banku, wydrukować bony na tę sumę i dać rodzicom. Rodzic płaci bonem szkole, a ta idzie do banku i pobiera pieniądze. W ten sposób szkoły by się bały, że zbankrutują i uczyłyby coraz lepiej - powiedział Mikke.

 

Jego zdaniem kontrola rodzica nad kształceniem polegałaby na tym, że ze złej szkoły można byłoby ucznia zabrać.

 

- Po dwóch, trzech latach mielibyśmy przypuszczalnie najlepsze szkolnictwo w Europie - powiedział Korwin-Mikke.

 

Apel do opozycji o udział w obradach

 

W piątek szef KPRM Michał Dworczyk (PiS) zaapelował m.in. do opozycji, aby wzięła udział w obradach, ponieważ "tylko poprzez dialog można zlikwidować rozbieżności dot. oceny sytuacji w oświacie, wypracować wspólne stanowisko oraz osiągnąć kompromis".

 

Dworczyk podał też, że prace w podstolikach odbędą się 30 kwietnia, a kolejne takie spotkania w następnych tygodniach. Mają je koordynować wiceministrowie: Marzena Machałek, która zajmie się kwestiami związanymi z "jakością edukacji", Maciej Kopeć, który będzie odpowiedzialny za zagadnienie "nauczyciel w systemie edukacji", Marcin Ociepa, który zajmie się tematem "nowoczesnej szkoły" oraz Piotr Müller, który będzie nadzorował prace związane z "uczniem w systemie edukacji".

 

Zdaniem premiera będzie sie w nich odbywać dyskusja "szczegółowa i ekspercka".

 

- Proponujemy, żebyśmy przy pierwszym stoliku (...) odpowiedzieli na pytanie, kto odpowiada za edukację, żebyśmy mieli wiedzę, jak zredefiniować prawa i obowiązki instytucji oświaty, państwa, samorządów, nauczycieli czy rodziców - powiedział na PGE Narodowym Mateusz Morawiecki.

 

Przedstawiciel Fundacji Rodzice Szkole Wojciech Starzyński Zaproponował, żeby w pierwszym stoliku wyłączyć podstolik na konkretne rozmowy o roli rodziców w edukacji.

 

Szef rządu zapowiedział wieczorem, że po dyskusjach wyłania się koncepcja tego nowego podstolika.

 

- Nie chciałbym tego teraz tak na 100 proc. przesądzać, ponieważ staramy się to konstruować w formule takiej demokratyczności. Jeśli takie decyzje zapadną z udziałem przedstawicieli innych grup biorących udział w naszym okrągłym stole, to byśmy powołali jeszcze jeden stolik o roboczej tematyce: rodzice - oświadczył premier.

 

- Ta perspektywa rodziców, którzy patrzą na dzieci, które mają zdaniem jednych przeładowany program, zdaniem drugich uczą się za mało miękkich kompetencji, a zdaniem innych mają za mało nauczycieli, którzy są nauczycielami z pasją, z misją. Takie różne wypowiedzi po stronie rodziców doprowadziły nas do pewnej konkluzji, że może ta perspektywa takiego dodatkowego podstolika by się przydała - dodał Morawiecki.

 

 

Dworczyk przekonywał, że tylko poprzez dyskusję i dialog można te rozbieżności zlikwidować, wypracować wspólne stanowisko i osiągnąć kompromis.

 

Rozmowy bez udziału związkowców

 

- Ten kompromis nie jest potrzebny rządowi, związkom czy nauczycielom. Ten kompromis jest potrzebny oświacie polskiej, po to, żebyśmy mogli przeprowadzić kolejny etap reformowania systemu edukacji w Polsce - zaznaczył w piątek szef KPRM.


- Pani minister Zalewska będzie uczestniczyła w obradach okrągłego stołu, przy podstolikach zaś będą wiceministrowie - zaznaczył Dworczyk. - Przyjęliśmy zasadę, że politycy w randze wiceministra koordynują prace podstolików - powiedział.

 

Dworczyk zaznaczył, że "katalog podstolików, tematów, którymi mamy się zajmować podczas obrad okrągłego stołu, nie jest zamknięty", a rząd "jest otwarty na propozycje formułowane przez środowiska związane z oświatą, żeby uruchomić i dyskutować w innych jeszcze obszarach, które nie zostały zaprezentowane". 

 

Dokładny harmonogram prac okrągłego stołu ma zostać wypracowany w trakcie serii pierwszych spotkań.

  

- Jest piosenka, którą znamy: Do tanga trzeba dwojga. My jesteśmy otwarci na rozmowę. Proponujemy i otwieramy się na każdą formułę tego dialogu - powiedział Dworczyk w piątek na konferencji prasowej w Sejmie, pytany o perspektywę rozmów, aby zapobiec możliwej wrześniowej eskalacji akcji strajkowej.

 

- Słyszeliśmy jeszcze przed świętami: będziemy brać udział w okrągłym stole. Mówił to pan Broniarz, mówili to inni przedstawiciele central związkowych, podobnie zresztą jak Platforma Obywatelska. Dzisiaj solidarnie Platforma Obywatelska i ZNP mówi: "nie weźmiemy udziału w okrągłym stole". Dla mnie to są niezrozumiałe decyzje, ale mają te osoby do nich prawo. Ale potem nie mogą się dziwić, że nie mieli wpływu na przygotowywane reformy - powiedział szef KPRM.

  

Mazurek: polityczne groźby i de facto kolejny szantaż Broniarza

 

O tym, że nie wezmą udziału w okrągłym stole poinformowały już: Związek Nauczycielstwa Polskiego i Wolny Związek Zawodowy "Solidarność - Oświata" należący do Forum Związków Zawodowych, a także Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty (stowarzyszenie dyrektorów, wizytatorów, pracowników oświaty zajmujących się zarządzaniem oświatą).

 

Brak swojej reprezentacji na obradach zapowiedziała również Platforma Obywatelska. Skomentowała to w czwartek wieczorem rzeczniczka PiS Beata Mazurek, która na Twitterze określiła nieobecność ZNP i PO, jako "niepoważne". 

 

"Polityczne groźby i de facto kolejny szantaż Broniarza, ZNP o kontynuowaniu protestu we wrześniu nie służą wyciszeniu emocji" - przekonywała rzeczniczka PiS.

Duda: formuła okrągłego stołu nie jest najszczęśliwsza

 

Do kontrowersji wokół obrad okrągłego stołu odniósł się również prezydent Andrzej Duda. Podczas spotkania z mieszkańcami Białogardu (woj. zachodniopomorskie) w środę, stwierdził, że rozumie, iż "formuła okrągłego stołu na Stadionie Narodowym nie jest najszczęśliwsza". 

 

- Chciałbym, żeby to był okrągły stół, który będzie prowadzony rozsądnie, czyli w takich grupach, w których można rzeczywiście rozmawiać, a nie, że będą to setki osób, bo w gronie setek osób nie da się nic wynegocjować - oświadczył Duda. 

grz/luq/zdr/hlk/ PAP, Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze