Kopcińska nt. okrągłego stołu: 900 zgłoszeń; poza Broniarzem - zainteresowanie duże

Polska

- Do udziału w obradach okrągłego stołu na temat oświaty do wtorku zgłosiło się 900 osób; poza szefem ZNP Sławomirem Broniarzem zainteresowanie okrągłym stołem jest bardzo duże - powiedziała w środę w "Graffiti" w Polsat News rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.

Tzw. okrągły stół edukacyjny, do udziału w którym zaproszono m.in. rodziców, uczniów, nauczycieli, przedstawicieli związków zawodowych i reprezentantów środowiska oświatowego, ma odbyć się w najbliższy piątek na Stadionie PGE Narodowym. We wtorek odbyło się spotkanie prezydium Rady Dialogu Społecznego, po którym ZNP i FZZ poinformowały, że nie wezmą w nim udziału.

 

Rzeczniczka rządu w rozmowie z Piotrem Witwickim wyraziła nadzieję, że decyzja ZNP i FZZ nie jest ostateczna. - Jeżeli tak by się stało, że przedstawiciele ZNP i Forum nie stawiliby się na tej debacie, to znaczy, że co innego niż rozwiązanie faktycznie tego dzisiejszego sporu leży im na sercu - oceniła.

 

"To nie jest show"

 

Prowadzący program Piotr Witwicki powiedział, że związkowcy uważają obrady na stadionie za "show" i przypomniał o propozycji prezydenta ws. okrągłego stołu w Belwederze.

 

Rzeczniczka podkreśliła, że w spotkaniu ważne jest "o czym się rozmawia, a nie gdzie".

 

- To nie jest show. Tam odbywają się konferencje. Stadion Narodowy to nie płyta, gdzie odbywają się mecze. Tam są sale konferencyjne, gdzie odbywają się poważne debaty – stwierdziła.

 

Według Kopcińskiej, do wtorkowego wieczoru na stronach MEN do udziału w obradach okrągłego stołu zgłosiło się już ponad 900 osób. Jak zaznaczyła, wszystkich nie da się zaprosić, więc odbędzie się specjalne losowanie. Pytana o szczegóły jego przebiegu, odpowiedziała, że przedstawi je MEN.

 

- Poza panem Broniarzem zainteresowanie okrągłym stołem jest bardzo duże, jeżeli do wczoraj zgłosiło się 900 osób - podkreśliła Kopcińska.

 

Jej zdaniem, w przypadku, gdy związki rezygnują z udziału w okrągłym stole, można zadać pytanie, czy - jak mówiła - "chcą znaleźć rozwiązanie, czy chodzi im jedynie o spór polityczny". - Po raz kolejny pragnę z tego miejsca zaapelować do pana Broniarza, do pana (lidera PO, Grzegorza) Schetyny, do opozycji, żeby emocje wyciszać, nie podkręcać - dodała Kopcińska.

 

Od 8 kwietnia tego roku trwa ogólnopolski strajk nauczycieli zorganizowany przez ZNP i FZZ. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej Solidarności.

 

Okrągły stół oświatowy ma odbyć się w piątek 26 kwietnia na Stadionie PGE Narodowym. Premier Mateusz Morawiecki do udziału w nim zaprosił rodziców, ekspertów, pedagogów, wychowawców, nauczycieli, związkowców i opozycję. Jak mówił, okrągły stół ma objąć cztery obszary. - Pierwszy to uczniowie, drugi - nauczyciele, trzeci - jakość edukacji i jakość kształcenia oraz czwarty, umownie, roboczo nazwany - nowoczesna szkoła, czyli odpowiadająca wymogom drugiej, a za chwilę trzeciej dekady XXI wieku - poinformował w ubiegłym tygodniu premier. 

 

"Rząd ma plan awaryjny"

 

Międzyszkolny Komitet Strajkowy zdecydował, że strajkujące szkoły będą klasyfikować uczniów do egzaminu dojrzałości. Kopcińska podkreśliła, że gdyby jednak nie wszystkie placówki zdecydowały się na ten krok, to "rząd ma plan awaryjny".

 

- Jest kilka scenariuszy, które należy rozpatrywać. Tylko osoba bez wyobraźni i nieodpowiedzialna nie zakłada planu "B" -  powiedziała w programie "Graffiti" w Polsat News. 

 

Najpóźniej do 25 kwietnia uczniowie klas maturalnych muszą zostać sklasyfikowani, by mogli podejść do zdawania egzaminu dojrzałości. 

 

- Cały czas wierzę, że nauczyciele, którzy ciężko pracowali ze swoimi wychowankami, nie zostawią ich w najważniejszym momencie, czyli przy pierwszym poważnym egzaminie w dorosłym życiu - powiedziała rzeczniczka rządu. Dodała, że "rząd dołoży wszelkich starań, aby maturzyści mogli bez przeszkód zdać egzaminy". 

 

 

O tym, że rząd ma gotowy projekt zmian w prawie, które mają sprawić, że nie będzie kłopotu z kwalifikacją tegorocznych maturzystów do egzaminu - poinformował w środę "Dziennik Gazeta Prawna". "Możliwe, że zostaną uchwalone na jutrzejszym posiedzeniu Sejmu. Wszystko zależy od tego, czy rząd uzna, że część matur jest zagrożona" - czytamy.

 

Rzeczniczka rządu zapytana o szczegóły tego "planu awaryjnego" odpowiedziała, że "jest kilka scenariuszy, które należy rozpatrywać", a "tylko osoba bez wyobraźni i nieodpowiedzialna przyjmuje i nie zakłada planu B".

 

Natomiast według dziennika, zmiana w oświacie ma dotyczyć głównie prawa do kwalifikacji uczniów do matury. "W tym celu należałoby zmienić ustawę o systemie oświaty oraz prawo oświatowe w zakresie kompetencji i uprawnień dyrektora i rad pedagogicznych" - wskazuje.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Graffiti" można oglądać tutaj.  

las/luq/zdr/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze