Państwo Islamskie przyznało się do zorganizowania zamachów na Sri Lance

Świat
Państwo Islamskie przyznało się do zorganizowania zamachów na Sri Lance
PAP/EPA/STR

Państwo Islamskie wzięło na siebie odpowiedzialność za niedzielne zamachy terrorystyczne na Sri Lance - poinformowała we wtorek powiązana z tą organizacją agencja prasowa Amaq. Nie podała jednak żadnych dowodów na to. Wcześniej rząd Sri Lanki przekazał, że seria zamachów bombowych była odwetem za marcowe atak na meczety w nowozelandzkim Christchurch i dokonały jej dwie lokalne grupy islamistów.

Agencja nie zamieściła żadnych zdjęć ani nagrań wideo, na których bojownicy deklarowaliby lojalność wobec tej organizacji terrorystycznej. W przypadku komunikatów o odpowiedzialności Państwa Islamskiego za akty terroru, Amaq uchodzi jednak za dość wiarygodne źródło informacji.

 

- Wstępne dochodzenie wykazało, że to był odwet za atak na meczety w Nowej Zelandii - powiedział wiceminister obrony Ruwan Wijewardene podczas wystąpienia w parlamencie Sri Lanki. "(Niedzielnych zamachów) dokonało National Thowheeth Jama'ath wraz z JMI - dodał, nie rozwijając ostatniego skrótu.

 

Z kolei w poniedziałek władze tego kraju twierdziły, że odpowiedzialna za zamachy jest jedna z lokalnych radykalnych grup islamskich, choć wskazywały też, że przeprowadzone zostały one z pomocą zagranicznej siatki terrorystycznej.

 

W skoordynowanych atakach na kościoły i luksusowe hotele na Sri Lance, przeprowadzonych w większości przez zamachowców samobójców, zginęło co najmniej 321 osób, a ok. 500 zostało rannych. Wśród ofiar jest co najmniej 39 cudzoziemców z 15 państw. 

 

"Niewiele wiadomo na temat sprawców"

 

Według policyjnych komunikatów w związku ze sprawą aresztowano dotąd 42 osoby, w tym obywatela Syrii.

 

Jak pisze dpa, na razie niewiele wiadomo na temat sprawców. Z wypowiedzi jednego z lankijskich ministrów wynika, że jeden z zamachowców kilka miesięcy temu został zatrzymany w związku z uszkodzeniem posągów Buddy, a dziewięć zatrzymanych osób to robotnicy z fabryki, należącej do innego ze sprawców.

 

Prezydent Sri Lanki Maithripala Sirisena powołał specjalny trzyosobowy zespół, który ma zbadać serię zamachów i za dwa tygodnie przedstawić pierwszy raport. Interpol zapowiedział, że wyśle do tego kraju ekspertów do spraw badania miejsca zbrodni, materiałów wybuchowych, walki z terroryzmem i identyfikacji ofiar.

 

Wtorek dniem żałoby narodowej

 

Wtorek został ogłoszony na Sri Lance dniem żałoby narodowej. O godz. 8.30 (godz. 5 w Polsce), czyli w czasie, gdy w niedzielę zaczął się pierwszy z ataków, pamięć ofiar uczczono trzema minutami ciszy, a ludzie zatrzymywali się i kłaniali na znak szacunku. Flagi opuszczono do połowy masztu.

 

We wtorek lankijskie władze zamierzają przekazać dotychczasowe ustalenia na temat ataków zagranicznym dyplomatom, mają też otrzymać pomoc od FBI i innych zagranicznych służb specjalnych. Dzień wcześniej rząd ujawnił, że z powodu sporu między prezydentem a premierem Ranilem Wickremasinghe ten drugi nie został poinformowany o raporcie, w którym policja ostrzegała przed zamachami na kościoły z rąk lokalnego ugrupowania islamistycznego National Thowheeth Jama'ath (NTJ).

 

15 marca w Christchurch pochodzący z Australii działacz skrajnej prawicy zastrzelił w dwóch meczetach 50 osób i ranił kilkadziesiąt. Był to najkrwawszy akt terrorystyczny w historii Nowej Zelandii.

pgo/ml/rob/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze