Bieniuk przesłuchany. Usłyszał zarzuty "udzielenia innej osobie środka psychoaktywnego"

Polska

Prokuratura postawiła w środę znanemu byłemu piłkarzowi Jarosławowi Bieniukowi zarzuty udzielenia innej osobie środka psychoaktywnego. Sportowiec wyjdzie na wolność po wpłaceniu 20 tys. zł kaucji. Prokuratura orzekła wobec niego dozór policji i zakaz kontaktu ze świadkami. W swoim oświadczeniu nazwał zarzuty "nieprawdziwymi", sformułowanymi "wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych".

W oświadczeniu skierowanym do dziennikarzy Jarosław Bieniuk nazwał zarzuty kierowane przeciwko niemu "nieprawdziwymi". "Informacje pojawiające się w mediach na temat rzekomo zarzucanych mi czynów są szokujące, zarówno dla Państwa, jak i dla mnie. Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych" - poinformował były piłkarz, obecnie dyrektor sportowy klubu Lechia Gdańsk.

 

Oświadczenie byłego piłkarza

 

"Niesłuszne oskarżenia formułowane pod moim adresem godzą bezpośrednio w moje dobre imię, jak i destrukcyjne wpływają na dobro i kondycję psychiczną moich dzieci" - napisał sportowiec i poprosił media o wstrzymanie się od formułowania jednoznacznych ocen. Zaapelował także o używanie jego pełnego imienia i nazwiska "bo tak właśnie należy postępować wobec osób niewinnych" - napisał.

 

 

 

Jarosław Bieniuk został zatrzymany we wtorek. Prokuratura w Sopocie poinformowała wtedy, że sportowca zatrzymano w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. We wtorek i w środę policja oraz prokuratura prowadziły "czynności z udziałem" mężczyzny. Śledczy odmówili bliższych informacji.

W środę późnym wieczorem Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformował, że zajmująca się sprawą sopocka prokuratura postawiła Jarosławowi B. zarzuty "udzielenia innej osobie środka psychoaktywnego". Taki czyn zagrożony jest karą do 3 lat więzienia.


Duszyński dodał też, że - decyzją prokuratury - sportowiec może wyjść na wolność o wpłaceniu 20 tys. zł kaucji. Prokuratura orzekła wobec niego dozór policji i zakaz kontaktu ze świadkami.

 

Twierdzi, że została zgwałcona


Adwokat Mateusz Dończyk, pełnomocnik kobiety oskarżającej zatrzymanego, powiedział, że jego klientka twierdzi, iż została zgwałcona przez Jarosława B. Do zdarzenia miało dojść w nocy z ub. piątku na sobotę w jednym z hoteli na terenie Sopotu.

 

- Klientka podejrzewa, że została też odurzona narkotykami - powiedział Dończyk dodając, że z relacji kobiety wynika, iż "straciła świadomość".


Adwokat poinformował też, że w sobotę nad ranem kobieta miała wrócić do domu zamówioną najprawdopodobniej przez obsługę hotelu taksówką. Gdy doszła do siebie zgłosiła się do lekarza, który dokonał obdukcji, a następnie na policję.

 

Dończyk dodał, że w poniedziałek kobieta została przesłuchana przez sąd w obecności prokuratora oraz biegłego psychologa. Wyjaśnił że jego klientka jest w bardzo złym stanie psychicznym.

 

Sam zgłosił się na komisariacie


Pełnomocnik sportowca mec. Olga Jędraszko powiedziała z kolei, że "Jarosław Bieniuk sam stawił się na komisariacie policji w Sopocie, gdy dowiedział się o kierowanych przeciwko niemu zarzutach". Podkreślił to także w swoim oświadczeniu sam Bieniuk.

 

- Oskarżenia kierowane przeciwko niemu nie są oparte na prawdzie - powiedziała Jędraszko.


Zaapelowała też do mediów, by "z uwagi na dobro dzieci i rodziny" jej klienta "powstrzymać się od formułowania pochopnych wniosków i jednoznacznych ocen".


Jarosław Bieniuk grał m.in. w Lechii Gdańsk, Amice Wronki oraz Widzewie Łódź, a od 2014 roku jest jednym ze szkoleniowców w gdańskiej Lechii.

 

Jego życiową partnerką była aktorka Anna Przybylska, która zmarła w 2014 r.

las/hlk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze