MEN informuje o odchodzeniu nauczycieli od strajku. ZNP tłumaczy, że ma inną metodę zbierania danych

Polska
MEN informuje o odchodzeniu nauczycieli od strajku. ZNP tłumaczy, że ma inną metodę zbierania danych
Polsat News

67 proc. publicznych przedszkoli i ponad 60 proc. szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych funkcjonuje normalnie - poinformował w środę, w 10. dzień strajku, resort edukacji. Związek Nauczycielstwa Polskiego odnosząc się do tych informacji przekazał, że rozbieżności, co do liczny strajkujących między ZNP a MEN wynikają z różnych metod ich zbierania.

"Z danych przekazanych przez kuratorów oświaty od dyrektorów szkół wynika, że obecnie 67 proc. publicznych przedszkoli i ponad 60 proc. szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych funkcjonuje normalnie. Dodatkowo w wielu szkołach i placówkach oświatowych obserwujemy odchodzenie poszczególnych nauczycieli od akcji strajkowej" - głosi środowy komunikat resortu edukacji.

 

Liczby ZNP

 

ZNP zaprezentowało w środę jedynie dane dotycząc woj. podlaskiego, informując, że "utrzymuje się tam liczba strajkujących nauczycieli i pracowników oświaty" W środę w regionie strajkuje blisko 6 tys. osób w 247 placówkach oświatowych.

 

W innym komunikacie, również wydanym w środę rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis zaznaczyła, że dane dotyczące zasięgu strajku podawane przez związek i przez resort edukacji mogą się różnić ze względu na inną metodę ich zbierania. "Związek zbiera dane z publicznych samorządowych szkół, przedszkoli, placówek oświatowych i zespołów szkół. Zespół szkół, w skład którego może wchodzić kilka podmiotów, jest dla nas tylko jedną placówką (jest jeden pracodawca i jeden związek zawodowy, który wszedł w jeden spor zbiorowy)" - napisała.

 

"Natomiast z informacji, jakie otrzymaliśmy od dyrektorów szkół wynika, że kuratorzy oświaty na prośbę MEN, zbierali dane inaczej" - poinformowała rzeczniczka ZNP. Zacytowała fragment pisma Kuratorium Oświaty w Opolu do dyrektorów: "Wypełniamy odrębnie dla każdego typu szkoły czyli np. dla Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w XYZ, w skład którego wchodzi przedszkole i szkoła podstawowa wpisujemy informacje osobno dla przedszkola i dla szkoły podstawowej". Według Kaszulanis oznacza to, że "dla resortu edukacji zespół szkół nie jest jedną placówką, tylko np. trzema placówkami, jeśli w jego skład wchodzi liceum, technikum i szkoła branżowa".

 

Zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajk w szkołach trwa od 8 kwietnia. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej Solidarności.

 

Na konferencji prasowej w pierwszym dniu strajku wiceminister edukacji Maciej Kopeć zapewniał, że kuratorzy oświaty "monitorują sytuację pod względem bezpiecznych i higienicznych warunków i przestrzegania prawa". - Patrzymy na to, na ile sytuacja (...) jest dla rodziców trudna i czy dyrektor szkoły i samorząd wypełniają obowiązki nałożone na nich przez prawo - powiedział.

 

Do strajku przystąpiło 48,5 proc. szkół i placówek

 

Wiceminister poinformował wówczas, że z danych zebranych przez kuratoria w poniedziałek (8 kwietnia - red.) do godz. 12.00 wynika, że do strajku przystąpiło 48,5 proc. szkół i placówek. Dodał, że dane te będą jeszcze z kuratoriów spływać do MEN.

 

- Pamiętajmy, że w systemie oświaty panuje bardzo różna, skomplikowana struktura. Są szkoły samodzielne, szkoły w zespołach, młodzieżowe ośrodki wychowawcze, młodzieżowe środki socjoterapii, są specjalne ośrodki szkolno-wychowawcze, są także przedszkola - zaznaczył.

 

Z kolei Związek Nauczycielstwa Polskiego w drugim dniu strajku podał, że bierze w nim udział 74,29 proc. szkół i przedszkoli. Prezes ZNP Sławomir Broniarz pytany wówczas o liczbę strajkujących nauczycieli odpowiedział, że "nawet, jeżeli przyjmiemy taką wersję bardzo ograniczoną, jest to liczba na poziomie 600 tys. osób". W ubiegłym tygodniu związek informował, że w kolejnych dniach skala protestu była na tym samym poziomie.

 

Podając swoje dane dotyczące zasięgu strajku, ZNP zaznaczył, że nie uwzględniono w nich m.in. szkół i przedszkoli niepublicznych czy społecznych, a także innych placówek oświatowych takich, jak: szkoły policealne, placówki doskonalenia nauczycieli, biblioteki pedagogiczne, kolegia pracowników służb społecznych, placówki kształcenia ustawicznego i praktycznego, ośrodki dokształcania i doskonalenia zawodowego oraz specjalne ośrodki wychowawcze, specjalne ośrodki szkolno-wychowawcze, ośrodki rewalidacyjno-wychowawcze, młodzieżowe ośrodki wychowawcze i młodzieżowe ośrodki socjoterapii.

 

Strajk polega na powstrzymaniu się od pracy

 

Strajk polega na powstrzymaniu się od pracy. Żadna osoba pracująca w szkole lub w przedszkolu, która uczestniczy w strajku, nie może być zmuszona przez dyrektora do podjęcia czynności związanych z jej zawodem czy z opieką nad dziećmi. Udział w legalnym strajku nie może stanowić podstawy zastosowania przez pracodawcę jakiejkolwiek sankcji wobec pracowników.

 

Dane o liczbie placówek objętych protestem i strajkujących nauczycielach mogą się różnić w różne dni gdyż nauczyciele codziennie rano, przychodząc do pracy do szkoły czy przedszkola, podejmują decyzję, czy w tym dniu będą protestować. Mogą więc zawiesić swój udział w strajku, np. na czas egzaminów. Jak zaznaczają związkowcy, są to indywidualne decyzje protestujących nauczycieli. W ubiegłym tygodniu - mimo strajku - przeprowadzono egzamin gimnazjalny, w tym egzamin ósmoklasisty.

 

ZOBACZ TEŻ: "Zalewska: nie widzimy zagrożenia dla matur; rady pedagogiczne w strajkujących szkołach są zaplanowane"

 

msl/ml/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze