Broniarz: mamy sygnały o naciskach kuratorów na dyrektorów szkół

Polska

- Mamy takie sygnały i od nauczycieli, i od przedstawicieli związku, że są kuratorzy, którzy próbują poprzez mniej czy bardziej formalne naciski wymóc na dyrektorach potrzebę zorganizowania rad pedagogicznych, ewentualnie wycofania się ze strajku - powiedział w poniedziałek prezes ZNP Sławomir Broniarz. Dodał jednak, że są to "zjawiska jednostkowe".

Poniedziałek jest ósmym dniem strajku nauczycieli, który zorganizowały Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych.

 

Na pytanie, czy wyobraża sobie, że rady pedagogiczne będą się odbywać mimo trwającego strajku, Broniarz odparł: "Tam, gdzie rady pedagogiczne podjęły taką decyzję, tam, gdzie komitet strajkowy taką decyzję podjął, w tych szkołach rady klasyfikacyjne mogą się odbywać". - Według naszych informacji jest to mniejszość, natomiast zdecydowana większość szkół ponadgimnazjalnych tkwi w przekonaniu, że nie podejdzie do rad klasyfikacyjnych - poinformował.

 

- Jeżeli ten protest będzie się rozwijał tak, jak on funkcjonuje, to matury są bardzo poważne zagrożone. Ale ja pamiętam, a państwo jeszcze lepiej, że w tym kraju ważne decyzje były podejmowane w ciągu kilku godzin i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pani minister Anna Zalewska uznała, że rzeczywistość przekracza jej poziom wiedzy i wyobraźni i tą rzeczywistość nie próbowała doginać do potrzeb wiedzy pana premiera, tylko usiadła i napisała nowe rozporządzenie w sprawie organizacji roku szkolnego w odniesieniu do terminów egzaminów maturalnych - powiedział szef ZNP.

 

"Nie przyjmujemy argumentu, że budżet, co miał dać, już dał"

 

- Nasze postulaty płacowe pozostają niezmienne. Przypomnę: 30 proc. wzrostu wynagrodzenia zasadniczego na poszczególnych stanowiskach nauczycielskich. To może być rozłożone na różne sekwencje ratalne, ale absolutnie obowiązuje w 2019 r. Nie przyjmujemy jako argumentu stwierdzenia, że budżet państwa to, co miał dać, już dał, bo jesteśmy absolutnie przekonani, że każdemu pracownikowi, nie tylko nauczycielowi, każdemu pracownikowi należy najpierw wypłacać godziwe wynagrodzenie zasadnicze, a dopiero potem mówić o różnego rodzaju osłonach socjalnych - powiedział prezes ZNP w poniedziałek na konferencji prasowej.

 

- Chcemy normalnie zarabiać, chcemy godnie zarabiać, abyśmy nie musieli posiłkować się kasą zapomogowo-pożyczkową, czy korzystać z jakichkolwiek innych funduszy wsparcia. Stąd nasz apel do premiera o natychmiastowe spotkanie i z przykrością informujemy, że pan premier się do tego nie odniósł, odsyłając nas w jakąś bliżej nieokreśloną przyszłość okrągłostołową - powiedział Broniarz.

 

- To jest walka o naszą godność, o godność zawodu nauczyciela, o to, by edukacja, której jesteśmy częścią (...) traktowana była, jako najważniejsze przedsięwzięcie w polityce społecznej państwa, a nie, jako problem społeczny, problem jakieś grupy nauczycieli, którzy domagają się wzrostu wynagrodzenia - mówił prezes ZNP.

 

Podziękował wszystkim, którzy wspierają protest nauczycieli.

 

"Weźmiemy udział w obradach okrągłego stołu"

 

Broniarz przypomniał słowa premiera Mateusza Morawieckiego, który w ubiegłym tygodniu zapowiedział, że chciałby, aby zaraz po świętach "nastąpiła w formule okrągłego stołu ogólnonarodowa debata o systemie oświaty".

 

- Pan premier zaproponował okrągły stół. Związek (Nauczycielstwa Polskiego) weźmie udział w obradach tego okrągłego stołu - zapowiedział szef ZNP. Zastrzegł, że kiedy związkowcy brali udział w obradach okrągłego stołu z udziałem ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, to między pierwszym spotkaniem a obradami okrągłego stołu "upłynęło bardzo dużo czasu".

 

- To należało solidnie przygotować. Mogę stwierdzić, że nie było jakichś specjalnych efektów tego okrągłego stołu wówczas. Ale zwracamy także uwagę na fakt, że tego się nie da zrobić tu i teraz. Nie da się podczas jednego posiedzenia tego okrągłego stołu załatwić najbardziej palących problemów, a tą przede wszystkim sprawą jest wzrost wynagrodzeń. Natomiast mówienie o tym, że okrągły stół pozwoli wypracować nową jakość polityki, nową podstawę programową, nowe plany nauczania, pozwoli także zająć się kanonem lektur i Bóg wie, czym jeszcze, to jest mówienie tylko po to, żeby pokazać, że mamy jakiś pomysł, jakieś chęci, jakieś plany, ale tak na dobrą sprawę nie wiemy, jak te plany będą wyglądały - ocenił.

 

Dlatego - jak podkreślił Broniarz - ZNP po raz kolejny ponawia apel do rządu o niezwłoczne rozpoczęcie rozmów o wynagrodzeniach nauczycieli. - Mamy jeszcze kilka dni tego tygodnia. Wielki Tydzień - i o tym napisałem na Twitterze - wymaga od pana premiera wielkich decyzji. Sądzimy, że jest w stanie takie decyzje podjąć - podkreślił Broniarz.

 

"Rząd postawił na szali uczniów, rodziców, nauczycieli"


Szef ZNP odniósł się także do porozumienia, które rząd zawarł z "Solidarnością". - To, że rząd zawarł porozumienie z "Solidarnością", a nas przymusza, dogniata kolanem, żebyśmy to porozumienie zawarli, jest istotą problemu czy powodem, dla którego rząd nie chce podpisać porozumienia z pozostałymi związkami zawodowymi. Dlatego, że musiałby tłumaczyć się "Solidarności" z faktu, że podpisuje porozumienie, które jest lepsze niż to, które zawarł z "Solidarnością" - ocenił.

 

Dodał, że problemem rządu jest "bycie zakładnikiem jakiegokolwiek związku zawodowego". - Rząd postawił na szali uczniów, rodziców, nauczycieli, biorąc pod uwagę fakt, że dogaduje się tylko z jednym partnerem społecznym. Dlatego też trwa akcja strajkowa ZNP, Forum Związków Zawodowych, a przede wszystkim tysięcy nauczycieli, którzy do żadnego związku nie należą, ale popierają naszą akcję - mówił Broniarz.

 

Szef ZNP odniósł się do wypowiedzi wicepremiera Jarosława Gowina, który w kontekście strajku nauczycieli wskazał, że strona rządowa "doszła do ściany" i jeśli chodzi o stronę finansową, wyczerpała swoje możliwości.

 

- Mówienie "doszliśmy do ściany i nie damy więcej" po pierwsze nie jest zgodne z rzeczywistością, bo powtarzam uparcie - do owej soboty jeszcze bylibyśmy w stanie w to uwierzyć, ale jeżeli nagle, ni stad, ni zowąd, w ciągu pięciu minut prezes partii rozdaje dwadzieścia parę miliardów złotych, a w skutkach przychodzących - 40 mld zł, to proszę nie oczekiwać od nauczycieli i pracowników niebędących nauczycielami akceptacji dla tego rodzaju działań - powiedział Sławomir Broniarz. Podkreślił też, że programy socjalne, takie jak np. 500+, powinny być tylko uzupełnieniem "godziwego wynagrodzenia pracowników".

 

Broniarz zapewnił, że protestujący nauczyciele niebędący członkami ZNP, mogą liczyć na wsparcie finansowe z funduszu strajkowego. Poinformował, że na koncie funduszu zebrano 3 mln zł. Przyznał, że pieniędzy nie starczy, aby zapewnić wsparcie wszystkim strajkującym (uczestnicy protestu nie otrzymują wynagrodzenia - red.).


W piątek prezydium zarządu głównego ZNP podjęło uchwałę, w której zdecydowało kontynuować strajk i wystąpić do Prezesa Rady Ministrów o natychmiastowe podjęcie rozmów z udziałem mediatora zewnętrznego.

 

W niedzielę premier Mateusz Morawiecki poprosił nauczycieli, by egzaminy ósmoklasistów odbyły się bez zakłóceń i by zawiesić protest na święta. Zaznaczył, że tak jak wcześniej obiecał, zaraz po świętach rusza inicjatywa nauczycielskiego okrągłego stołu. Premier powiedział, że do okrągłego stołu chciałby zaprosić pedagogów, wychowawców, nauczycieli, związkowców, ale także rodziców, żeby mogli być przekonani o tym, "że szkoła uczy we właściwy sposób, że szkoła ma dobrych nauczycieli" - mówił.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze